No to jazda

     Oczy sawanny, chociaż wielkie, wszystkowidzące i zmysłowe – już mnie nie hipnotyzują, bo mam komputer. Tylko raz dziennie rzucam spojrzenie, niejako kontrolne na pejzaż jasny po horyzont, by sprawdzić, czy on wciąż tam jest i cofam się karnie. Myślę, że nie jestem w tym odosobniona. Tak nam przyszło żyć – rzut oka w światło sawanny i powrót do lśniącego ekranu – programu dobrowolnie obowiązkowego.

     Słońce – mówią upoważnieni osobnicy, szykuje nam efektowny pokaz swoich energetycznych możliwości i trzeba to brać pod uwagę. Brać pod uwagę to znaczy obmyślić zestaw zajęć, które dadzą nam poczucie sprawstwa równie emocjonujące, jak ściganie wroga po Wordpresie. Słońce jako przyjaciel człowieka nie znosi komputerów, które są tegoż człowieka wrogiem.

     Pożądam słońca i pragnę internetowych doznań, ale gdyby przyszło wybierać między hasłami: SŁOŃCE MA PRAWO DO WOLNYCH ZACHOWAŃ albo CZŁOWIEK MA PRAWO DO KOMPUTEROWYCH ZACHOWAŃ… ? albo prawa człowieka są ważniejsze od praw Słońca… lecz ćmy komputerowe z podkrążonymi oczami gotowe orzec, że Słońce nie ma żadnych praw… bo to One są koroną koron wszelkiego stworzenia, a Słońce to nawet nie jednokomórkowiec. Moje delikatne ego szepnie, że jestem wystarczająca sama z siebie i raczej po stronie Słońca. Trudny zakręt polega na tym, że nawet Jego Delikatność przywykło do łatwych internetowych emocji.

     UPOWAŻNIENI OSOBNICY NIE ŻARTUJĄ – oni już obliczyli, zmierzyli i mają wszelkie podstawy. Może np. blogowicze powinni już się organizować, grupować według jakichś kryteriów: nie-politycznych, nie-społecznych, nie-gospodarczych. No to według jakich ? Nie mam pojęcia, jestem trochę autystykiem, odbieram polem a nie zmysłami (umysł niech sobie poleguje), więc imponuje mi… np.umiejętność ocierania się policzkiem o wiatr – niewielu ma tę zdolność. No i powstaje plik ludzi, pardon – zbiór… też nie, zespół, korporacja czy stowarzyszenie „ocierających się o wiatr” lub „wspinających się na drzewa – na wytrzymałość, a nie na czas”, którzy znają się już z blogów i będą zastępczo aktywni w realu. Pamiętamy, że Słońce ma zbronować elektroniczne pola.

     A co ja zrobię ? Pójdę w step, to znaczy w sawannę, bo mniemam, że to będzie odpowiednia rekompensata za utratę komputera. W drodze poczynię liczne obserwacje w aspekcie behawioru grup aktywnych zastępczo w realu. Niektórzy będą się ostro młócić, bo nienawidzili się wirtualnie, może trupy wypełnią wierzbowe przydrożne dziuple. Może czule współgrający żywi – pogniotą trawy przy ścieżkach. Takie dane byłyby cenne dla socjologa za sto lat, ale nie zamierzam niczego notować, więc dane będą jakby utajnione. No, w tej sytuacji urastam we własnych oczach – zwyczajowo półprzymkniętych… To jak będzie z tym Słońcem ? Ja układam asekuracyjną piosenkę :

SŁOŃCE JAKO STARSZE MA PIĘCIOWYMIAROWY POWER

WIĘKSZY BRAT CZASEM HAKNIE NO I CO ? NO I OVER

Nad piosenką jeszcze popracuję.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Różne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „No to jazda

  1. Wizja pisze:

    No co , nic się wokół mnie nie zmieniło ..?

  2. ziggy pisze:

    fajne logo ale wpisu nie kumam, pozdro

  3. T-neo pisze:

    miło mi zarejestrować fakt, że ktoś w blogosferze potrafi napisać „cokolwiek od siebie” 🙂 przeczytałam z przyjemnością i pełnym zrozumieniem trzy pierwsze materiały i czekam na następne:)

    pozdrawiam:)))

  4. zenobiusz pisze:

  5. Pingback: Zenobiusz's Blog

  6. Pingback: Ucieczka od szalonych trolli,czyli Panna Wizja nadaje… cdn… « Zenobiusz's Blog

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s