Czasem kosimy drzewa

Zdemoralizować wszystko ,co żyje wokół mnie, to jest dopiero wyzwanie.Chociaż wcale nie lubię destrukcji w otoczeniu ,to jednak fajnie jest czasami kopnąć drzewo albo szepnąć małpie ,że ten bumerang jest stary i można nim spokojnie rzucać .Albo inaczej -powiedzieć małpie,że banan jest modyfikowany i zjeść go w imię przyjaźni…
Na sawannie jest dużo możliwości odwracania kota ogonem bo stworki obdarzyły mnie zaufaniem / może symulują / i nieprędko się ockną . Dzisiaj mam dzień sposobny do czynienia podłostek i motania podstępnych sieci .Dlaczego ? Nie wiem, prawdopodobnie świat, z którego pochodzę , trwale mnie pokancerował i czystość sawanny nie może temu przeciwdziałać. Przynajmniej jeszcze nie teraz.
No więc działam : wypijam bruderszaft ze słonicą a całując w te obfite pultaski – pobieram błyskawicznie kwancik jej sił witalnych. Skąd ja to umiem ?? Jakie to zabawne,że wielkie zwierzę zatacza się w oszołomieniu dobry kwadrans , nie rozumiejąc przyczyny.Gratuluję sobie po cichu .Mocarny ze mnie Człekonet. Co prawda jeszcze wczoraj sądziłam ,że reanimacja mojej duszy jest sprawą dokonaną a tu z niej wyłazi całkiem paskudny Netopór.
Trudno ,jutro o tym pomyślę .Jakaś elfica w powieści zawsze odkładała to myślenie i dobrze na tym wyszła.
Przekonuję najmilszą z surykatek ,że walczyka skomponował jej przodek Suryk-Walc i namawiam do wirowania bez końca.Trzymam ją za łapki i pomagam ,kiedy błędnik odmawia jej posłuszeństwa.Gdy pada bezsilna i blada , aplikuję jej dawkę bieluni dziędzierzawej /wersja -savannah/ i oddalam sie póki co.
Moje sprytne i podejrzliwe okapi daje się nabrać i próbuje skakać wzwyż -niczym impala, do czego nie ma żadnych kwalifikacji. Wmówiłam jej ,że ma nogi dłuższe niż impala i pobije rekord skoków wzwyż. Okapi szaleje i wreszcie łamie sobie kopytko o kamień. Wcześniej nieźle się utrudziłam , targając ten kamień na właściwe miejsce. Okapi patrzy na mnie z niedowierzeniem bo już rozumie,że zostało wystawione,jak źrebię.
W amoku złego zadowolenia przypominam sobie ,że żyrafa nadepnęła mi onegdaj na odcisk . Płynę na fali zła prosto w stronę jej ulubionej akacji. Była tam .
– Co ?! parsknęłam – zeżarło się wszystko do gołej kory? Nie pomyślało się ,że ptaki potrzebują schronienia a inne stworzenie -cienia ? Nic cię nie obchodzi ,że drzewa są dobrem niejako społecznym ?
Żyrafa spojrzała na mnie z zaciekawieniem .
– Nakręcasz się ? spytała – ale po co, ktoś ci zalazł za skórę ? Chyba nie ja.
– Zakpiłaś ze mnie -warczę ,istotnie nakręcona -nikt nie śmie pokazywać mi języka!
– Nie przesadzaj – kiwnęła różkami- sama przyznałaś mi rację wracając pędem do naszego świata.
– Iiii tam -mówię niechętnie – ten świat czy tamten , żaden nie jest prawdziwy .
– To już nie moja sprawa – wzdycha żyrafa- na ten prawdziwy podobno trzeba długo pracować….przynajmniej wy ,ludzie.
Spoglądam na jej szyję zastanawiając się ,jak można ją zgrabnie zapętlić .Zwierzę duże i silne więc rezygnuję z pomysłu. Rozważam inne możliwości zrobienia jej świństwa ,kiedy dociera do mnie szelest za plecami . Oglądam się i wreszcie widzę istotę , której należy się najzasłużeńszy kopniak. Mały Foryś z durnego bloga ! Dociekliwy , kłamliwy blogo-cieć.Zaczaił się ? Wypatrzył ? Tropiciel niewydarzony ! Hajda na Forysia !
Powoli ,całym ciałem zwracam się w stronę blogo-ciecia.Mięśnie wzmocnione energią sawanny ,napięły się adekwatnie do sytuacji. Spojrzałam na forysia wzrokiem diabła, który dziś mną kierował .
– Koniec z tobą ,śmieciu -powiedziałam i ruszyłam w jego stronę .
Twarz intruza zastygła w grymasie dziewiczego lęku a jego oczy osiągnęły średnicę pięciozłotówek. I raptem-nie próbując nawet mi się przeciwstawić , rzucił się do ucieczki . Śmignął ,jak latająca ryba przez ramę monitora.
– Na pomoc -usłyszałam jego szczery krzyk – ratunku! Żyrafa!!
Foryś zaskoczył mnie po raz drugi. Pierwej – w realu /wirtualu nie mogłam się nadziwić objętości jego wymiocin. Dziś jednak zaskoczył mnie bardziej .Żyrafa przybrała wyniosłą postawę .
– A widzisz -powiedziała z bardzo wysoka – nigdy nie wiadomo,czego się spodziewać.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Różne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Czasem kosimy drzewa

  1. Rosa pisze:

    Robokop i po sprawie 😉

  2. Rosa pisze:

    Z wysoka kraje krawiec 😉

  3. Pingback: Ucieczka od szalonych trolli,czyli Panna Wizja nadaje…… cdn.….. « Zenobiusz's Blog

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s