Zdobywam się na stanowczość!

Wczorajsze popołudnie tak mi dało do myślenia,że do dzisiaj myślę.Wpadła Okapi z pęczkiem „warzyw” i powiedziala,że zza pleców surykatki dojrzała na ekranie taki oto zatrważający wpis:GDY ZŁO STAJE SIĘ ZUCHWAŁE,DOBRO MUSI BYĆ STANOWCZE.
-Dlaczego zatrważający?spytałam-to nic odkrywczego,na ambitniejszych blogach wciąż o tym piszą.
-Dobra jesteś-żachnęła się Okapi-ja nigdy nie umiałam być stanowcza,tobie zresztą też daleko.To jak będzie,skoro zło rozzuchwaliło się wszędzie to pewnie i tutaj.
Utknęłam z nosem zanurzonym w pęczku niby-warzyw w przeczuciu,że będą kłopoty.Okapi czekała na moją reakcję a ja zachłannie wdychałam sawannah-macierzankę zwlekając z odpowiedzią.
-No wiesz….przeciągnęłam-nie może być wiele zła wśród tych traw,ono jest łase na inne dobra.Może gdzieś czają się jakieś małe źlątka.
-Małe?-ucieszyła się Okapi-jakby koźlątka od dużej zebry?Z takim małym we dwie damy radę!
-Zdurniałaś-westchnęłam-nawet małe źlątko to tytan siły przy twoim koźlątku.Powiem to inaczej żeby ci się nie kojarzyło z mlekiem pod nosem.Małe zło nazwijmy:zełkiem,złowieszczkiem,złymoczkiem,złotkiem.
-Wszystko rozumiem ale co to znaczy „zełko”?
Posłałam ją do wszystkich złowieszczków ale pogodny nastrój nie wrócił.Wyostrzyła się natomiast świadomość wszechobecności i towarzyskich talentów zła.Towarzyskiej przewagi zła-nade mną.Trawy nagle przestały grać a zaczęły jazgotać.Akacja zrobiła łuk histeryczny i zrzuciła na ziemię panterkę,która podarła futro o plecy jeżozwierza.Dobił mnie widok surykatki,która-ryjąc nieprzytomnie ziemię,mamrotała,że jest bliska złota.Kiedy spytałam,po co jej złoto w dostatnim raju, odpowiedziała,że wykupi cały raj na własność-tak dla pewności.Gdziekolwiek spojrzałam,wszędzie się porobiło zachłannie lub conajmniej dziwacznie.Nawet słońce miało pionowy uśmiech,kiedy powiedziało życzliwie:
-Daj sobie spokój z naprawianiem zła.Kiedy tylko próbowałem być stanowcze,zło się obrażało i tyle.
-To znaczy,że sobie poszło?Nie próbowało szkodzić?
-No,do czasu powrotu….nie.
Nabrałam otuchy i wystawiłam cały swój autorytet na próbę.Wyprostowana z podniesioną groźnie ręką powiedziałam głośno i z przekonaniem:NIE JESTEM ZAINTERESOWANA ZŁEM,NIC TU PO NIM.
Niepotrzebnie wątpiłam w swoją stanowczość bo oto CAŁE zło odwróciło się na pięcie i odeszło.I teraz nie ma do kogo gęby otworzyć.

*
A gdzie-zasadniczo,podziało się słońce.Rozmyślam nad tym od wczoraj.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Różne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

29 odpowiedzi na „Zdobywam się na stanowczość!

  1. elatroska1 pisze:

    Zło panoszy sie wszędzie.Czasami udaje ze go nie widze i dalej robie swoje po dobremu.Wychyla sie jednak od czasu do czasu zza rogu i drwiaco czeka kiedy bede miała gorszy lub słabszy dzień by natychmiast wcisnac i podrzucic mi pod rece swoja przebiegłość.I zdarza mi sie ze ogłupiała i zaslepiona ulegam podszeptom zła.Staram sie być uczciwa w ocenie nie tylko innych ale i samej siebie.Nie ma we mnie złości raczej słabośc daje o sobie znać i słonce skubane nie uśmiecha sie do mnie tak jak potrafi najpiękniej. .Hmm pewnie ma tak samo jak ja swoje fochy:)))

    • Wizja pisze:

      Nie ma w tobie złości ? No to gratulacje bo we mnie ona się odzywa i to dość często. Tłumaczę sobie,że to złość emocjonalna a nie intelektualna i idę dalej. Miałam taką chwilę nieprzyjazną dla ludzi i wtedy pomyślałam,że gdybym pozbyła się ich wszystkich- znaczy „złych” to zostałabym sama,jak zwiędły paluszek.
      A słońce -dobrze,że jest bo pozwala mi zachować dystans do wszystkiego na tej mojej sawannie.

      • Elatroska pisze:

        TAK Na obecną chwilę nie ma we mnie złosci.Żal i owszem ale na złosć nawet nie mam siły.

      • Wizja pisze:

        Dlaczego jesteś taka blada-Elaio ? Wolę kolorową diabliczkę.Aaa,to bezsilność odbiera twarzy kolory.Jeżeli wciąż masz żal do wiadomego geniuszka to zupełnie niepotrzebnie.On może cierpi tak sam.

      • Elatroska pisze:

        Wizjo blada jezdem kiedy piszę z komórki-)a geniuszek jesli cierpi w samotnosci to tylko i wyłącznie na własne życzenie.Moze lubi się we własnym sosie.Kurcze szkoda bo lubiłam z nim gadać-))

      • Wizja pisze:

        Ja też Elka,chociaż każde słowo trzeba było z niego wyciągać i zawsze / przynajmniej ja/ zostawało poczucie niedosytu.Czaisz?

      • elatroska1 pisze:

        nie wiem czy czaję:)))bo u Pstro dziś urodziny i kilka kolejek juz wypiłam!!!

      • Wizja pisze:

        Wiem,wiem, Pstro mówiła coś o biesiadowaniu. Dobrze się trzymasz, nie zatonęłaś. Ten zapach maciejki / na wtorek/ musi neutralizował „ekspansywność” rumu czy ginu .A ja szykuję się do obchodu przed północą.

  2. odarty pisze:

    no „kurka wodna” „jego mać” a czym jest to zło. Gdzie jest taki katalog?
    Widzę, że nie chcesz karmić wilka, który żywi się złem. Chcesz, aby umarł (zdechł) ;P
    Odpowiadam: słońce ukryło się w truskawkach 😉

    • Wizja pisze:

      Poprawiam pytanie Odarty: – Kim jest zło ? Wersje odpowiedzi do wyboru dla reprezentantów różnych różności . Jeśli chodzi o ZłyWilka to przyznaję mu luksusowy areszt na zawsze /jestem przeciwna karze unicestwiania /
      Co do słoneczka-możesz mieć rację bo w sytuacji płaskiej Ziemi , mogło się schować gdziekolwiek.Często znika pod podłogą ale dzisiaj go tam nie ma .

  3. rudaja pisze:

    wydaje mi się, ze to „zełko” najczęściej odzywa się w nas samych i dlatego tak się „wszędzie panoszy”, stanowczośc moze pomóc, moze uda si,e ta magia i ono obrazi się na chwile. ale z drugiej strony faktycznie nie ma wtedy z kim pogadac no i z kims się spierac i walczyć, a nic tak nie rozbudza do zycia jak walka z samym wewnetrznym sobą…

    • Wizja pisze:

      Rudzieńkaja – pewnie ,że odzywa się w nas samych A RACZEJ poprzez nas samych bo zło osobowe jest niestety nie-ma-te-rial-ne i musi posługiwać się materią już gotową. Po mojemu de facto więc > walcząc pozornie z samymi sobą > walczymy z Nim. Owszem,to dość „pobudzające” zajęcie i adrelinkodajne ale tylko wtedy,kiedy wygrywamy.Ale w świetle powyższego- stwierdzenie,że całe życie jest walką ,wywodzi się prościutko z onego życia.

  4. pstro pisze:

    kiedy udam, że nie ma zełka, wtedy się jednoczy w siłę i wybucha w najmniej oczekiwanym momencie, wybuchnie, pozostawi zgliszcza, a ja oczyszczona zupełnie nie rozumiem o co ta cała afera wokół, a że wokół sami przyjaźni więc zełko za dużo u mnie nie podje

  5. pstro pisze:

    ten tytuł cyt.: Zdobywam się na stanowczość! ileż ja razy go wyartykułowałam, chociaż nijak się ma do mojej słabej silnej woli

    • Wizja pisze:

      Pstro,podobno takie słabe,delikatne istoty> JAK SIĘ OGARNĄ I ZAWEZMĄ to koszą drzewa i sioła palą oddechem. Nawet takie zełko , chciałam je przepłoszyć umiarkowanym tekstem i gestem a ono się ze wszystkim obraziło.Znaczy – tą razą byłam niezła!

      • Rosa pisze:

        Źlątko, a nie żadne zełko. Źlątko jest tylko z nami, tam gdzie nas nie ma jego też nie uświadczysz. Zresztą póki co masz jeszcze Wizja około ośmiu lat, żeby się źlątkiem nacieszyć, bo potem to ono sobie poszuka towarzystwa do towarzystwa, a Ty wiesz co… 😉

      • Wizja pisze:

        A idź-no do wszystkich złowieszczków.Wiem,wiem, potem mam się bujać .

      • Rosa pisze:

        Dla mnie to akurat bądź miła… dla odmiany, bo ja też zdaniem źlątka powinnam się za lat osiem bujnąć, albo jeszcze lepiej wziąć drugi etat 😉

      • Wizja pisze:

        Nie rozumiem ale rozumiem, dlaczego wybrałam sawannę .Noo a drugi etat to przywilej dla wybranek.

  6. Adamaszek pisze:

    Wizja, najpierw nie zdawałaś sobie sprawy z obecności zła, a później okazuje się wszechobecne. To jak to w końcu na tej Twojej sawannie jest?

    • Wizja pisze:

      Obawiam się Ada,że jest tak ,jak wszędzie. Zaczynam się przychylać do stanowiska mądrych ludzi,którzy sugerują żeby najpierw mocno się samonaprawić a potem wziąć za pozytywne sprawstwo na zewnątrz. Na sawannie powinno być łatwiej bo stworzenia jakby bardziej logiczne – nie pożerają się bez potrzeby a gryzą na ogół dla sportu. Inaczej ludzie- pożerają dla sportu a gryzą się z wewnętrznej , niemal duchowej potrzeby.

      • Adamaszek pisze:

        Dlatego utknęłaś na sawannie?

      • Wizja pisze:

        Sawannę wybrałam. Potem się nią cieszyłam.Następnie utknęłam . Obecnie chcę być w niej uwięziona. Zaskakuje mnie i pozwala /niemal/ na wszystko. A w szeroko pojętym „jutro” pomyślę,co dalej.Nie teraz.

      • Wizja pisze:

        W dużej mierze dlatego.Ale czy to jest „utknięcie”? > skoro dopiero teraz moje potrzeby „sprawcze” są bardziej zapokajane.

      • Adamaszek pisze:

        Jeśli uważasz, że jest dla Ciebie najlepszym rozwiązaniem, to dobrze. O to chyba chodziło? :))

      • Wizja pisze:

        Nie ma co chwalić dnia przed zachodem, „jak to mówią”. Zobaczymy.

      • Adamaszek pisze:

        Ale co to są potrzeby sprawcze?

      • Wizja pisze:

        Dlatego w cudzysłowie . Potrzeba : decydowania +tworzenia + odczuwania radości z tego powodu .

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s