Telefon od emisariuszki .

Były różne epizody na sawannie,było ich zdumiewająco dużo-zważywszy mój krótki pobyt w tym miejscu.Nie nadążałabym skrobać na skórach o wszystkich sytuacjach,które uleciały z szumem traw.Ale jeden epizod zostawił głębokie ślady w podłożu bo wydeptałam go nerwowymi nogami do tego stopnia,że kiedyś powiedzą:OTO MOŻE ŚLAD STOPY PRAMATKI.Będzie to wniosek błędny ale nie zaskakujący w świecie chaosu i połowicznych działań.
Adam był tym epizodem,wszedł do mojego raju,jak do siebie i postanowił MOJĄ sawannę czynić sobie poddaną.Mówił i myślał podobnie,jak ja.Nie wiedziałam,że to tylko funkcja ułatwiająca zmanipulowanie
ofiary….tzn.osobniczki z istotnym potencjałem sił wytwórczych.Czy można mieć żal do Adama,że dano mu przywilej zawłaszczania tych sił wytwórczych by uwolnić go od czynności pospolitych na rzecz działań ISTOTNYCH i PODNIOSŁYCH.Adam był z natury tropicielem,jego twórcza pożądliwość wymagała wciąż nowej pożywki,której szukał nerwowo,nasycał nią umysł,duszę i pychę; po czym znudzony czy zdegustowany podążał w kierunku zupełnie przeciwnym.Na ogół przeciwnym również do mnie.Można długo dryfować na fali zauroczenia Adamem.Nie należy ufać,że Adamem dożywotnio będzie miotać uczucie do Ewy.Pewna jest oryginalna płynność w sferze jego priorytetów,która jednak zupełnie go nie peszy ani zbija z pantałyku.Pewne jest,że na pustkowiu znajdzie towarzysza/towarzyszkę/współgrającego z aktualnym etapem jego dojrzewania do wielkości.Znaczące słowa.
Cały epizod z Adamem zakończył mały incydent z Albinką-emisariuszką SPRAW ISTOTNYCH DLA ADAMA.
Zdaniem Adama,wykazywałam trywializm -połączony z brakiem dobrej woli,w swojej niechęci do misji emisariuszki i jej niewinnego dekoltu.Moje argumenty negujące zasadność pogłębionego dekoltu Albinki na ekranie monitora Adam oceniał jako przejaw małości i „niepotrzebnych kompleksów”.Uległam do czasu telefonicznych przypływów Albinki,dla której pory dnia czy nocy nie stanowiły różnicy.Każdy dźwięk telefonu-szczególnie koło północy,był ożywczą zapowiedzią przypływu adrenaliny.Adam ŻYŁ bo żyła ich wspólna MISJA.Nie podważając powagi misji,konsekwentnie protestowałam przeciwko tym nocnym telefonom emisariuszki,dzienne pozostawiając już bez komentarzy.Czesanie traw szparagowych przestawało mnie cieszyć,podobnie,jak wyplatanie chodniczków do groty.
Pewnej północy Albinka dźwiękała w słuchawkę,że boli ją głowa i to z pewnością efekt haarpa skierowanego w jej stronę przez demony.Adam srodze się zafrasował i odpędzając mnie gniewnym gestem,instruował emisariuszkę ,jaką metodą pozbyć się oprawców.Albinka lubiła z ważnymi RAPORTAMI dzwonić bardzo późno.Rzeczowe reakcje Adam upewniały ją,że on nie dopuszcza Ewy do większej konfidencji niż Ją-emisariuszkę.Ale….pretensje Ewy denerwowały Adama i powodowały wzrost akcji Albinki-również tych merytorycznych.
Odebrałam Adamowi prawo decydowania o mojej sawannie.Nie sądzę żeby tworzył DZIEŁA wraz z ALBINKĄ bo,na ile go poznałam,obciążył ją odpowiedzialnością za obniżkę stopy życiowej.Działają teraz za rogatkami sawanny,na skalistym terenie ubogim w życiodajne materiały.Do sawanny ani przystąp bo ROGATKOWY ma duszę iście rogatą i nie wpuści,jak się nie uiści.

*
Słoneczko mrugnęło do mnie pocieszająco : Zauważ-powiedziało,że jej dekolt już nie lśni w moich promieniach bo wytworzył grubą,burą warstwę ochronną……acha!
-Zrobiłoś to dla mnie? ucieszyłam się najszczerzej.
-Powiedzmy,że wspomogłom proces-wyjaśniło- ale ta bura powłoka na jej szarych komórkach to już nie moja sprawa.
-A czyja?
-Sama Albinka się zamotała.Misja ją przerosła czy może Adam ją mocno wyprzedził , któż to wie.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Różne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

59 odpowiedzi na „Telefon od emisariuszki .

  1. Rosa pisze:

    Olaboga. Przecież nie ma o co, nie ma o co.

  2. Elatroska pisze:

    Honor?A gdzie on się podział?Wierzyłam ze takowy jest ale naiwna byłam.Każdy poznaje się na gościu ale…ale w innym czasie.Ja tez napiszę post o kawalerze który ma na imię Adam.Poczekam jednak jeszcze trochę bo moze wywiąze się z umowy wtedy odpuszczę i nie będę nic pisała.

    • Wizja pisze:

      Jestem Elu z tego gatunku,co to „boso ale w ostrogach”- przynajmniej tak to widzę. Wszystko możemy stracić ale zrezygnować z honoru najtrudniej. Niektórzy mówią,że to zwykła pycha , inni,że mam madmiar testosteronu / dobre,co ??/ a tylko ja wiem,co mną kieruje naprawdę.No, przynajmniej nie-honor mi być emisariuszką WAŻNEJ SPRAWY , co to wydzwania po nocach do czyjegoś męża z pilną informacją. A takich Albinek ponoć niemało.

  3. rudaja pisze:

    Czy to zawsze przychodzi? Ta walka o honor?
    Chciałabym, żeby mój Adam walczył o mój honor razem ze mną, a nie przeciwko mnie… i zastanawiam się czy trafie na takowego Adama, zabawne gołębie złożyły jajka na moim balkonie jakby przypominać mi o celu macierzyńskim… może to znak, ze TEN nowy Adam, będzie walczył ze mną ramię w ramię?! a może tylko bardzo bym tego chciała…?!

    • Wizja pisze:

      Złocista ! Też myślałam,że to wspólna walka o wspólny honor ,życie pokazuje,że trzeba przysiąść zgrzebnie na grzędzie albo odejść. Trzecie wyjście – walczyć ze sobą całe życie, co może nawet być ekscytujące ale jedną ze stron zawsze wyczerpie bardziej. Tak to jest,że w parze – jedno ma przewagę i próbuje „zawłaszczyć” wolność,godność i wspomniane „siły wytwórcze”. No ,ale przecież : PONOĆ WIDYWANO SZCZĘŚLIWYCH INDIAN …..!

      • rudaja pisze:

        No to chyba zostanę Indianką

      • Wizja pisze:

        Chciałam tylko powiedzieć ,że twoja wersja na wspólną walkę o honor jest BYĆ MOŻE ,możliwa. Tyle,że ja nie mam satysfakcjonujących danych „w tym temacie”.

  4. Elatroska pisze:

    Dobrze ze nie byłam i nie jestem Albinką co to po nocach wydzwania.Nadal uwazam ze słowo honor zagubiło swoja treść. Ja mam o to żal i będę go miała bardzo długo.Najgłupszą rzeczą jest palic za sobą mosty a tak on robi.Przykro i tyle.Dałam się wziąć bez mydła a moze własnie to mydło pachnące było przynętą by wykorzystać?

    • Wizja pisze:

      Bój się………elunia ! Jakież to mydło – przecież wirtualne tylko , mogło cię tak zauroczyć ? Muszę długo jeszcze żyć żeby pojąć wiele spraw niepojętych.

      • Elatroska pisze:

        Wizjo wirtualne a ból realny.I tak to z tym wydupczeniem bywa-)))

      • Wizja pisze:

        Jeśli to będzie syndrom nawracający to doradzam ci złote lekarstwo – jakieś odludzie pełne odmiennych szans i możliwości.

      • Elatroska pisze:

        Wystarczy przestać wierzyć ludziom i mozna zostać tam gdzie się jest.

      • Wizja pisze:

        Elkaio – przełknij goryczkę . Ja myślę ,że po prostu nie przejmować się obłudą czy nieszczerością ludzi . Trzeba zawsze brać poprawkę na „felerność” ludzisków i lubić mimo to -niejako awansem .Może i my w oczach innych wydajemy się nie-wy-star-cza-ją-ce.

  5. Megi pisze:

    Jest więcej takich, na których dekold Albinki nie robi wrażenia. Adam też to w końcu zauważy. Ale co do najważniejszości Ewy dla Adama to chyba nie ma wątpliwości. Nie jeden raz to podkreślał i zawsze stawał w obronie jej honoru.
    Nic tak nie otwiera oczu Adamom jak Ewa świetnie bawiąca się bez niego.

    • Wizja pisze:

      Witaj Megi. Wiesz co , bywają Adamowie , którzy mówią : TAK CIĘ KOCHAM ,ŻE POZWALAM CI NA WSZYSTKO BO CHCĘ ŻEBYŚ BYŁA SZCZĘŚLIWA . A w ich oczach żarzy się prośba > ” tylko nie zabraniaj mi robić tego,na co mam ochotę”. A jak Adam staje w obronie Ewy to tylko dlatego ,że nie pozwoli by ktoś postponował jego własność. I tyle. Na szczęście Ewy są „samowystarczalne” i nie potrafią się nudzić bo każda jest zdolna wytwarzać całe światy . Dzięki ,Megi. Co do emisariuszek nocą i z dekoltem na skypie to PAL JE LICHO !!!!/ takie malutkie ze szponkami /

      • zenobiusz pisze:

        Ależ wizjo,ocknij się Adam zmarł ponad rok temu na raka krtani.Ta sawanna ci go nie przywróci ,Słońce tym bardziej.

      • Wizja pisze:

        „Umarł młody”…? No patrzcie ludzie,zawsze dowiaduję się na końcu. Zeno ,u ciebie też wyszło słońce? Tak apropos raków krtani – ty za dużo palisz.

  6. Adamaszek pisze:

    Wizja, a jakimiż to ścieżkami podążają Twoje CZYSTE myśli? :)) Aż włos się jeży na głowie.
    Co do tego nieszczęsnego dekoltu, to jeśli mężczyźni notują jego istnienie, to tylko podprogowo, a de facto nie robi na nich żadnego wrażenia, a już na pewno takiego, jakie mu przypisują inne kobiety (tak słyszałam;)
    A po dziesiąte – nie wierzę, żeby ktoś dał radę tak bezboleśnie opuścić Wizję, czy żeby w ogóle odważył się próbować, a już tym bardziej mąż

    • Wizja pisze:

      Mąż ??? Czy bohaterka imieniem Ewa wspominała coś o mężu ? No i Adam nie opuścił Ewy tylko ona go wyprosiła .Fakt, na sawannie uchodzą tylko w miarę czyste myśli . Co do Wizji – ona nie miałaby problemów Ewy bo jest wręcz ostentacyjnie wolnym duchem.

      • Adamaszek pisze:

        Wizja, taką sugestię wyczytałam z któregoś z komentarzy, teraz nie mogę go znaleźć? Zaś z życia wiem, że gdy ktoś jest ostentacyjnie wolnym duchem, to wcale nie musi być takim rzeczywiście.

      • Wizja pisze:

        Pewnie,często taka ostentacja dowodzi wyłącznie „chciejstwa”. Nie znamy siebie do końca, nawet nie zawsze wiemy,jak się właściwie chcemy kreować. W realu to może przysporzyć kłopotów ale na sawannie nie przejmujemy się fastrygą czy prowizorką psychologiczną.Bo sawanna jest prawdziwa pomimo to.

      • Adamaszek pisze:

        Chcesz powiedzieć, że na sawannie tożsamości nie muszą być dopracowane, bo i tak nie są i nie będą prawdziwe, czy dobrze Cię rozumiem?

      • Wizja pisze:

        Prawie tak ,Ada. Tylko one są prawdziwe ,mimo,że nie są dopracowane. Jak się zastanowić to każde z nas zawiera w sobie „algorytm” na total,absolut. Cokolwiek o sobie mówimy czy piszemy -jest niesprzeczne przynajmniej z ułamkiem prawdy w nas i o nas. Tak to widzę.

      • Adamaszek pisze:

        To dlatego, że ludzie w większości są fałszywi i boją się szczerości, żeby przypadkiem nie uznać ich za słabych, a w internecie pozwalają sobie na swobodę wyrażania myśli, bo nie boją się ludzi, z którymi nie zamierzają spotkać się w rzeczywistości.
        Może Cię to zainteresuje jeśli powiem, że akurat mi się wydaje, że jest zupełnie odwrotnie. Ludzie na co dzień są prawdziwi, a w internecie, dla zdrowia psychicznego odreagowują różne zdarzenia czy emocje i używając fantazji tworzą różne nieistniejące naprawdę twory, np. po to, aby znaleźć ciekawych ludzi, z którymi a nuż będzie można stworzyć relację także w rzeczywistości

      • Wizja pisze:

        Nie całkiem Ada. Ludzie unikają szczerości po traumach , np. byli kiedyś szczerzy a potem KTOŚ wykorzystał tę „wiedzę”o nas w nieciekawy sposób. Nasza własna szczerość może być wykorzystana przeciwko nam. Zatem szczerość – to jasne, jest bezpieczniejsza w kontaktach przypadkowych bez dalszego ciągu. Tu nie chodzi / niekoniecznie/ o słabość. Co do szukania kontaktów w wirtualu- COBY GO skonsumować w realu , bywa i tak . Znam jedno małżeństwo,które zapoznało sie na jakimś portalu literackim czy handlowym.
        Ludzie na codzień są prawdziwi ?? Nie wszyscy , dla niektórych ten „codzień” jest tak sprzeczny z ich potrzebami ,że grają na przetrwanie , na wykonanie zadania,za które dostają uposażenie , na przejście dnia bez głębszych zadrapań.

      • Adamaszek pisze:

        Przede wszystkim przez szczerość rozumiem nie tyle opowiadanie swoich z życia wziętych historii każdemu napotkanemu człowiekowi, a bardziej o tzw. bycie sobą. Jeżeli przy kimś nie mogę już być sobą, zrywam tę znajomość, po prostu. Naturalnie nie piszę tu o kontaktach zawodowych, bo to jest zupełnie inna historia. Zaś tłumaczenie się traumą wydaje mi się usprawiedliwione do czasu. Trauma mija i trzeba żyć dalej, co wiąże się ze szczerością – dla swojego własnego dobra. Inaczej lepiej od razu się powiesić

      • Wizja pisze:

        Ada, mamy różne doświadczenia i różną historię życia / czy nieuleczalnej choroby zwanej zyciem, jak zwał ……./Można wszystko przetrzymać i nie powiesić się. Jedni mają tę siłę w genach , inni dostają od Boga,co zresztą na jedno wychodzi.

      • Adamaszek pisze:

        Chodziło mi o to, że jeżeli ktoś nie chce zrobić dla swojego życia nic dobrego, to tak czy inaczej rezygnuje z życia – więc forma, w jakiej to robi, jest kwestią raczej drugorzędną

        Jeżeli zraniłam Cię, przykro mi i przepraszam, ale za mało o Tobie wiem, aby w toku dyskusji zawsze udawało się uniknąć tego rodzaju starć. Sztama? 🙂

      • Wizja pisze:

        Nie ma mowy o żadnym zranieniu. Jeśli z moich słów przebijało lekkie zniecierpliwienie to sorry. Trudno mi było jedną ręką utrzymać Surykatkę bo ona, no wiesz……nałóg i tyle.

  7. elatroska1 pisze:

    Adam dobry czy zły ,patrzy na dekolty czy nie bez niego żle!:)))
    wizjo widzisz jak namieszałaś?Każdy zrozumiał twój wpis inaczej:))))Na moje to podpucha?

    • Wizja pisze:

      Podziwiam twoją mądrość Elaio. Chyba nigdy nie przypierasz drapieżników do ściany,co?

      • Elatroska pisze:

        Przypieram ale jest jeden warunek…musi mi na tym bardzo zależeć!

      • Wizja pisze:

        Tak bardzo zależeć,że umożliwisz mu rozpłatanie ci gardła ?Drapieżnik przyparty do muru zaatakuje skutecznie.Dlaczego miałoby ci na tym zależeć ?

  8. elatroska1 pisze:

    Wizjo mozesz juz wejśc do mnie bezposrednio od ciebie:)

  9. Elatroska pisze:

    Rozszarpać się nie dam najwyżej rozłozy mnie na łopatki a to moze być nawet przyjemne-))Kiedy prawdziwy drapieżnik się zbliza najlepiej zejsc z jego pola widzenia .Takie zachowanie moze sprawić ze pozostanie się przy życiu.Jest jeszcze jeden sposow kiedy będziemy od niego sprytniejsi i szybszy.W spotkaniu z drapieżnikiem zawsze jest niebezpieczenstwo zagrozenia życia chyba ze to drapieznik oswojony .

    • Wizja pisze:

      „Rozszarpać się nie dam……” – oj Elka , największe nasze ryzyko to nie doceniać przeciwnika.A co ty robisz przyparta do muru ? Bo ja próbuję przegryźć gardło- jakkolwiek to zinterpetujemy, a nawet nie jestem drapieżnikiem.O psiakość! Teraz mi przyszło do głowy,że może jestem ?!

      • elatroska1 pisze:

        Ja jednak mam skrupuły udusić na prawdziwa smierć:)No taka juz jestem ale nie oznacza to że sie nie potrafie bronić!Oj nie!!potrafie tak dokopać i nie patrzę wtedy czy głowa czy dupa:)))nigdy jednak lezącemu nie zrobie krzywdy!!Najpierw pomoge mu wstac a wtedy ….szykuj dupę bedziemy sie całować!:)))

      • Wizja pisze:

        No widzisz, a ja się wzdragam przed kopnięciem w………..waham się, zastanawiam, lituję ,żeby nie powiedzieć > analizuję. Mogłabym zginąć przed sformułowaniem wniosku czy podjęciem decyzji. Więc procedura musi być taka : PRZYCISK >ATAWIZM START>PRZEGRYŹĆ. Fajnie nam się gada Ela, jak ta sawanna człowieka rozwija.

      • elatroska1 pisze:

        Chyba wrodzonym odruchem jest ze człowiek sie broni. Jednak wygrywaja zazwyczaj silniejsi a zdarza sie często ze zwyczajnie sprytniejsi.Mi w zyciu nie zalezy na wygranych bitwach ale liczy sie koncowy wynik całej wojny.Nie pre na siłe do przodu bo nie jestem maszyna pozbawiona uczuc.Mam serce i jestem z tego dumna.a rozmawia mi sie z toba bardzo dobrze choć czasami musze dwa lub nawet trzy razy przeczytac zeby dobrze zrozumieć:))))Lubie jak nie piszesz szyframi.lubie miec czarno na białym.No co leniem w mysleniu bywam:)

      • Wizja pisze:

        Ela, to taka savannah-maniera. Kiedy tu przyszłam to sądziłam,że wreszcie będzie białe/czarne, jak to w prostocie obyczajów. Ale się zdziwiłam bo tu wywrotnie,jak mało gdzie. Sama widziałaś – surykatki przy laptopie, dzieci Indygo, płaska Ziemia , trawnik na lewej stronie. Jak tu zachować standardy komunikacyjne.

      • elatroska1 pisze:

        A to życie właśnie:)Czuje ze jestes zmeczona?

      • Wizja pisze:

        Tak ,ale zmęczeniem nie należy się przejmować – przed północą . Znasz to przysłowie bodaj chińskie ? Skrótowo : jeżeli już lecisz na pysk ze zmęczenia tzn.,że dałeś z siebie połowę.

  10. Mrsdalloway pisze:

    Twój post raz jeszcze utwierdził mnie w przekonaniu, że idę dobrą drogą. Niech żyją mądre, twarde bebeczki:)

    • Wizja pisze:

      Witam Mrsdalloway ! Rozumiem,że wybierasz drogę ,na której ON jeszcze nie zdążył nasypać gwiazdek do przebijania opon . Czyli nie pozwolisz żeby ktoś wbijał ciernie w poduszki twoich stóp. Niech się wiedzie twardym babeczkom!

  11. Mrsdalloway pisze:

    Trafiłaś w sedno:)) absolutnie niezależna, wzięłam los we własne ręce. Gwiazdki mam w kieszeni:)
    pozdrawiam ciepło

  12. Mrsdalloway pisze:

    I Tobie, dzięki piękne.

  13. Adamaszek pisze:

    Wizja, a potrafiłabyś mi wyjaśnić, co to jest ten surykatkowy nałóg?

    • Wizja pisze:

      O rany, pisałam przesz/cyt/ że ona na dobre wsiąkła w internet .Jak chcę coś napisać to jedną ręką trzymam ją za kark z daleka od klawiatury a drugą wystukuję.

  14. Adamaszek pisze:

    Nic mi to nie mówi

  15. Adamaszek pisze:

    Czy ja wiem? Może tak połowicznie:)

  16. Rosa pisze:

    Przeczytałam całą dyskusję i chyba przychylam się do stwierdzenia, że niektórych osobników należy od razu do muru, bo inaczej się nie da. Jeśli coś jest zdecydowanie nie do zaakceptowania, to sprawę stawiamy na ostrzu noża i pakujemy, słownie, jedną walizkę. Następnie wystawiamy za drzwi i hasta la vista, baby. W przeciwnym razie mamy na karku „trzecie dziecko”. Od dorosłych wymagam dorosłości. Taka już jestem, kiedy jestem sobą. Wszelkie pitu pitu odkładają tylko w czasie rzeczy nieuchronne, zabierając nam po drodze znaczn kawał życia. Nie warto. Albo ciągniemy razem ten wóz, albo ciągnę sama, ale ty szary kocie z niego wysiadasz. Howgh 🙂
    Ps. W dzieciństwie byłam wodzem Indian 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s