Mój portret

Przeciętny człowiek rad by zostawić po sobie mały ślad wędrówki po ziemi.To nie wskutek braku wiary ale raczej niezależnego od woli-przywiązania do życia w sieci zmysłów.Zmysły i rozum nasz,to połączenie zarówno wzniosłe,jak urocze.
Co tam,wykuję swoje oblicze na odkrytej świeżo skałce-podatnej,gładkiej,prowokującej do wykorzystania.
Zaledwie wypunktowałam odległości pomiędzy głównymi elementami twarzy,kiedy stało się jasne,że sawanna nie życzy sobie żadnych portretów -dominujących,patrzących na nią z góry i prowokujących bezdyskusyjną odmiennością gatunkową.W żadnym razie!Można mnie tolerować jako zabawne i spolegliwe stworzenie ale koniec na tym.Potraktowano mnie ostrzegawczo zefirkiem zbyt zaczepnym żeby to uznać za błąd dyspozytora.
Robiąc unik zmieniłam ułożenie małego ciosaka w dłoni i oto mój skalny podbródek wysunął się czujnie do przodu.Zamiar dokonania korekty odłożyłam na później.Nos,teraz nosek….o tak,trochę nijaki ale jednak z małym garbkiem,proporcjonalny. Policzki okazały się wyzwaniem a w chwili,kiedy już wciosałam się w skałkę -żłobiąc nieznaczne zagłębienie,niemal spadła mi na plecy Mała,wołając:
-Nie rysuj teraz,miałaś ze mną odbijać dmuchawce!
Uderzenie ciosaka poszło gwałtowniej i lewy policzek został uszlachetniony głęboką szramą.Pozostało się łudzić,że kiedyś uznają to za bliznę zdobytą w słusznej sprawie.Spojrzałam na Małą z wyrzutem i westchnęłam:
-Kto cię nasłał paskudo?Mam potrzebę wykucia mojej prawdziwej twarzy.Komu to przeszkadza?I dlaczego?
Wróciłam do pracy nie oglądając się już za zwierzątkiem,które oddaliło się zupełnie bez emocji.Patrzę na jasną ściankę i oceniam,że łagodność rysów już została zaprzepaszczona.Nic to,może oczy uratują sytuację.
Brązowe to one nie będą,chyba,że uda mi się zdobyć trochę glinki.Stukam delikatnie narzędziem,próbując oddać kształt i -co jest w zasadzie niemożliwe,prawdę spojrzenia.Wyszło na to,że duchy sawanny mają w aspekcie prawdy zupełnie odmienny punkt widzenia.Kończąc prawe oko poczułam wyraźne trzęsienie ziemi do którego dołączył się trzask gniecionego drzewa.Złamana akacja padła na ziemię,kosząc przy okazji mnie i omiatając szorstko mój portret.Nad tym wszystkim zadudnił trąbą stanowczy słoń,informując:
-Budujemy most wszech-międz-glob!Jesteś ze swoją robótką na trasie.No,ale nic się nie stało,szydełkuj sobie spoko.
Gigant potoczył się dalej.Mój ciosak pękł wzdłuż i niewiele się już różnił od szydełka.Spojrzałam na portret.Powieka jednego oka została odtłuczona,skalna źrenica wybałuszała się ku zachodowi słońca.Nie było wielu opcji,zlikwidowałam powiekę w drugim oku.Nic takiego,gdzieś pisali o istotach,które nigdy nie zasypiają.Cichcem podeszła do mnie Okapi z ciemnym mazidłem w liścianym rożku.Podała mi to ze słowami:
-Ten portret nie jest taki zły.Posmaruj te ślepe oczy tą glinką i będzie ok.Acha,zupełnie zapomniałaś o włosach, to nic, też je domaluj,barwnik jest wydajny i wszystko będzie,jak prawdziwe.
Wykonałam machinalnie kilka czynności.Spojrzałam z odległości na twarz,po której miały zidentyfikować mnie prawnuki.I co?Nooo!Nie ma się do czego przyczepić:zaciśnięte usta nad wystajacą brodą,chude policzki w tym jeden cięty,oczy zdumione,penetrujące horyzont bez wytchnienia,czoło przypuszczalnie wyniosłe ale barwnik imitujący włosy,rozpuścił się nieco w słońcu i opadł na brwi.Czoło sprawia wrażenie nie-wy-so-kie-go.Całość zastanawiająca-słowo o tyle sprytne,że wykluczające domniemanie porażki.
Czy to napawa otuchą,że można wszak namalować dowolną ilość swoich portretów.Dziś mnie nie napawa.

**
Słońce zawsze znajdzie właściwe słowa.Powiedziało,że sprzątanie sawanny jest czynnością tak niezbędną, że -przez to samo,nobilitującą.Obiecało też ograniczyć naświetlanie moich skalnych oczu.Resztę dnia zajęło mi ogarnięcie sawanny po pikniku Aniołów.Szalały onegdaj tak,że ich białe płaszczyki zaścieliły dobry hektar traw.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Różne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

80 odpowiedzi na „Mój portret

  1. odarty pisze:

    Czy publikujesz gdzieś swoje pisanie?

  2. Elatroska pisze:

    Ciśnie się na usta:Naprawdę jaka jesteś nie wie nikt…jak w tej piosence Meca -)SERDECZNOŚCI DLA CIEBIE -)

    • Wizja pisze:

      Witaj Elunia. Naprawdę nie wie nikt,jacy jesteśmy i tak naprawdę chyba nikt nie POŻĄDA TEJ WIEDZY. Bo gdyby chcieli to pozwoliliby nam się z wdziękiem ujawniać . A w życiu jak jest? Ten nas rozzłości, tamten wkur…rzy, inny załamie,kolejny utrąci i co wtedy wychodzi ? Na ogół karykaturka,jak ten skalny portrecik.

      • Elatroska pisze:

        Trafiłaś w dziesiątke ze wychodzi karykatura.Ja bym jeszcze dorzuciła…portret w masce.I wszystko przez trzy siostry:złość chciwość i kłamstwo!

      • Wizja pisze:

        No i o słynną „bezinteresowną zawiść” > podlejszą siostrę zazdrości. O zwykłej zazdrości da się nawet porozmawiać z „zazdrośnikiem” ale ZAWISTNIK to nieubłagana, nieoswajalna bestia. Brr, tylko z drogi schodzić bo nie da się zrozumieć takiego.

  3. Rosa pisze:

    Oddawaj szramę na policzku! Jest całkowicie moim pomysłem i nie zgadzam się na powielanie! Tup!

  4. Mrsdalloway pisze:

    A ja mam nieodparte wrażenie, że z tą szramą i twarzą pozbawioną powieki „pozostawisz na tej ziemi” coś wyjątkowego. Ten portret naprawdę „nie jest taki zły”:) Serdeczności.

    • Wizja pisze:

      Jest w tym coś z racji bo na całym świecie nie znajdziesz tak wyjątkowego autoportretu skalnego. Nic to, trzeba walczyć z niemocą twórczą i „słabością interpersonalną” -może kiedyś wykujemy twarz zbliżoną do prawdziwej i poprosimy SŁOŃCE o dodatkowy reflektor.

  5. Mrsdalloway pisze:

    Tak , ostatnio myślałam o „prawdziwej twarzy” , uśmiechnęłam się do siebie czytając to, bo akurat nieśmiało podjęłam ten temat „u siebie”:) Bywa, że moje poczucie odrębności,( by chronić swoją prawdziwą twarz), daje w kość.

    • Wizja pisze:

      Właśnie dałam małego nurka w twoje strony i zauważyłam zbieżność naszych ,hm….no refleksji. Zauważ,jak bardzo w realu ludziska / i konstruowane przez nich sytuacje/ utrudniają nam pokazanie prawdziwej twarzy i -po drugie, zachowanie tej prawdy w stanie nienaruszonym . Większość tego nienawidzi, boi się i przwciwdziała tym energiczniej > im bardziej zagraża im „czystość” konkurencyjnej twarzy.

  6. Mrsdalloway pisze:

    Ta wspomniana przez Ciebie zbieżność akurat mnie osobiście bardzo cieszy:) Co zaś się tyczy tych „konstruowanych sytuacji”, to obecnie, cieszą mnie wakacje, ponieważ nie muszę uczestniczyć w powszechnym kłamstwie i nie muszę nareszcie udawać. Właściwie zdarzyło mi się już być ukaraną za szczerość i prawdomówność. Kurcze, ależ ludzie są zakompleksieni, mówienie prawdy nie wchodzi w grę, bycie sobą – całkowity absurd! To mnie tak złości, że ..brrr , na samą myśl podnosi mi się ciśnienie. No, to rozpoczęłam od mocnego akcentu, niezbyt optymistycznego- wybacz!
    Pozdrawiam ciepło.

  7. violamalecka pisze:

    Raz nawet udało mi się wyrysować swą twarz,
    była to twarz mojego dzieciństwa,
    delikatna w nienaruszonym stanie,
    jeszcze nie obciosana tasakiem życia.
    Potem próbowałam kilka razy,
    jednak nie odważyłam się dokończyć rysunku.

    • Wizja pisze:

      Cześć Viola. Przed 15-tu laty namalowałam swój portrecik bo wydawało mi się,że spojrzę na fotkę i bez problemu SIĘ NAMALUJĘ. Potem zaczęłam do-ma-lo-wy-wać różne ochraniacze,zasłonki czy czapki niewidki. A tę fioletową -prawie przyłbicę dorobiłam niedawno .Widać te etapy na awatarku. Próżność czy lęk? Eeech życie.No,pocieszające,że chociaż mamy / chyba/ świadomość tego,co się z nami dzieje.

  8. Mrsdalloway pisze:

    Ha:) !, że się tak do rozmowy wtrącę, a tak sobie pomyślałam, gdy po raz pierwszy zobaczyłam ten awatarek, że to Twoja robota. Całkiem sprawna ta kosmetyka twarzy:) i intryguje.

    • Wizja pisze:

      Mrs,pytanie czy postawić na oryginalność czy rzetelność / całą prawdę o sobie/.Na tamtym etapie wybrałam goły fakt a potem skądś mi szeptano > MAŁO,MAŁO,MAŁO.I to nie był głos Kory . A do-malowanych gadżetów / jak w modzie/ przybywało.

  9. Mrsdalloway pisze:

    zapewniam, że wyszło także oryginalnie, ujęła mnie też kolorystyka i kompozycja, jeśli się tak mogę wyrazić:) rzec by się chciało cytatem z piosenki :
    „Naprawdę jaka jesteś nie wie nikt
    Bo tego nie wiesz nawet sama Ty
    W tańczących wokół szarych lustrach dni[…]”

    • Wizja pisze:

      Słusznie.Nie znamy siebie do końca ale chciałabym wierzyć CHOCIAŻ W TO ,że dokładnie wiem ,jaka nie jestem > czy też ,że znam granice ,których nie przekroczę. Aż tyle.A lustro dnia u mnie dzisiaj też zmyłkowe bo wieszam pranie i zdejmuję , wieszam i zdejmuję. Nawet na sawannie proza.

      • Mrsdalloway pisze:

        Ależ my się Wizjo doskonale bronimy przed codziennością wplatając pomiędzy skrawki wzruszeń, refleksji itp., z bogactwa życia wewnętrznego możemy być dumne, tu wiedziemy chyba prym nad tymi co własnie liczą kasę.

      • Wizja pisze:

        Fakt- kasy nie liczę -damy nie roztkliwiają się nad fikcją/hi,hi/.Kiedyś jak już o tym mówiłam, ślubowałam ubóstwo i los/Opatrzność > pomaga mi dotrzymać ślubu.Nie focham z tego powodu bo i tak jest czym żyć i przeżywać.

  10. odarty pisze:

    „Przeciętny człowiek rad by zostawić po sobie mały ślad wędrówki po ziemi” Tak to prawda, przeciętny człowiek tak ma. Jest pełna zgoda, ale pisać chcę o czymś innym.
    Byłem na wykładach z szamanizmu syberyjskiego i tam prowadzący wyraźnie mówił, aby ludzi nie wspominać (zmarłych), ponieważ nie mogą oni spokojnie odejść i tym samym funkcjonować po drugiej stronie.

    • Wizja pisze:

      No wiesz, tzw.wierni „szamanizmowi syberyjskiemu” niech sobie zakują tę pamięć / jak ja twarz/ o bliskich ale na szczęście nasza religia pozwala zarówno wspominać,jak i do pewnego stopnia celebrować te wspominki. Sądzę,że ludzie,którzy zmarli ale przedtem załatwili sprawy międzyludzkie w taki sposób ,że zarówno ONI sami,jak ci pozostali przy życiu > nie mają poczucia krzywdy, braku, niedopowiedzenia ,lęku czy wręcz paniki -to zafunkcjonowanie po drugiej stronie przebiegnie szybko i bez powikłań.Oczywiście wskazane odejście w pojednaniu z Bogiem.Krótko mówiąc,jeżeli odejście spełnia powyższe warunki to nie ma obaw,że nasze myśli czy tęsknota dotkną boleśnie TAMTYCH już przeniesionych. Nie wiem,jak szaman chciałby uciszyć ludzkie serce po stracie kogoś bliskiego.Może muzyką,którą szamani tak często się posługują.Szaman by nam wytłumaczył ,że nasza modlitwa w intencji zmarłego to też chybiony zwyczaj.Cześć Odarty! Ty chyba mnie podpuszczasz ? Długo bym jeszcze klarowała po swojemu ale przyszło mi do głowy to podejrzenie.

      • odarty pisze:

        Sam byłem zdumiony takim podejściem do sprawy i do końca w temacie chyba zdania nie mam. Oni też, o ile mi wiadomo, wspominają zmarłych, ale jest to liczba mnoga, nigdy nikt personalny. Podobnie chyba postępowali Indianie i inne wspólnoty pierwotne. I nie ciesz się Wizja, ani nie fascynuj się nadmiernie wiarą KK, bo ma ona w sobie mnóstwo zapożyczeń pogańskich, bo tak to już właśnie jest, że zwycięzca zabiera wszystko 😛
        Czyż nie nosimy Boga w sobie, czyż nie nosimy jest tchnienia i cząstek? Zatem pojednanie z Bogiem czym może być? Zawsze mnie to zastanawiało i dziwiło zarazem, dlaczego ludzie tak oddalają Boga od siebie, dlaczego czynią Go takim odległym i tym samym nieosiągalnym… W mojej ocenie nie jest to droga właściwa. Tak, podpuszczam Cię, jeśli mam używać terminologii narzuconej przez Ciebie. Podpuszczam, bo wiem że rozmowa może być ciekawa… i być może czegoś się dowiem. To taki egoizm 😉

      • Wizja pisze:

        No przynajmniej mówisz coś od siebie a nie cytujesz.Wolę najdrobniejsze refleksje autorskie ludzi niż cytaty uznanych mądrali.Wiem oczywiście,że jesteśmy sumą m.in. tego,co czytaliśmy .Miłego dnia, potem ,jak się bardziej obudzę to wrócę do komputera .I jak mi ta szczurkowata lampucera udostępni klawiaturę.

      • Wizja pisze:

        „Tak to już jest,że zwycięzca zabiera wszystko..” Tu jednak mamy na myśli /tzn.ja mam/ Króla ,który ofiarowuje WSZYSTKO czyli Siebie .Hm….zapożyczenia pogańskie, czy sądzisz,że nie przerabiałam tego tematu? Moja droga była długa i pod górę.

  11. odarty pisze:

    Nie przesadzaj tylko Wizja, bo jak można o historii, filozofii czy np.o dogmacie mówić własnym zdaniem. No chyba nie do końca. Miło jednak, że mówisz co lubisz 🙂 Możesz to lubić sobie ile chcesz, masz moją w tym zgodę 😉 😛 Przeszkadzać nie będę

    • Wizja pisze:

      Mówię ,co lubię ? Bywa oczywiście,wszystko zależy od „momentu historycznego” czy konwencji przyjętej w danym miejscu. Częściej jednak mówię zgodnie z własnymi przemyśleniami . No ale przecież nie po to są blogi żeby dokonywać auto-rozbioru. Co do cytatów / jakichkolwiek/ to można je interpretować tak czy inaczej. Historycy,filozofowie czy teolodzy robią to bez przerwy -znam reprezentanta każdej z tych dziedzin.

  12. odarty pisze:

    Wiem Wizja, że przerabiałaś, tzn. mam takie przekonanie ocierające się o pewność. Może właśnie dlatego lubię wysłuchać Twojego zdania.
    Król ofiarowuje siebie, tak samo jak wódz szedł w pierwszym szeregu do boju, ale tak robili królowie i wodzowie i po tym ich poznajemy 😉
    Chcesz mi zasugerować, że większość wiedzy wykorzystuje się do manipulacji, a nie do tego by służyła człowiekowi?

    • Wizja pisze:

      I tak zrobił Chrystus. Co do manipulacji to WSZYSTKIE MOJE aktualne dane wskazują,że tak > że ludzie w ogóle mają upodobanie do manipulacji a wspomagani psychopatycznymi liderami / i Czarnym osobowym/ osiągają naprawdę maestrię. JA TEGO NIE ROZUMIEM , może mam jakąś wadę przystosowaczą .Czytałeś o grupie Bilderberg ?/m.in./ To grupa decydentów finansowych na skalę globu , tyle,że miecz-pieniądz im nie wystarcza. Chcą wszystkiego : rząd dusz nade wszystko. Ja ci nie sugeruję ,że wiedzę wykorzystuje się do manipulacji tylko- zapytana przez ciebie ,odpowiem : WYDAJE SIĘ TO OCZYWISTE ? Dowody ? Dobre! Manipulacja nie byłaby manipulacją gdyby można ją „przyłapać” na gorącym uczynku. Zaledwie poszlaki + intuicja. Nie jestem odosobniona.

      • Mrsdalloway pisze:

        Temat ciekawy to się postanowiłam włączyć:-) jak przeczytałam książkę Zimbardo o wywieraniu wpływu na ludzi byłam przerażona, że można aż tak. Kiedy wracam z jakiś szkoleń mdli mnie na myśl, że mogłabym to kiedykolwiek wykorzystać.

      • odarty pisze:

        Nie czytałem o grupie Bilderberg. Temat mocno mnie interesuje także miło się uśmiechnę za wszystkie ciekawe linki czy tytuły książek.
        Czasami odczuwam na sobie próby manipulacji. Bywa, że z nimi sobie radzę, bywa że nie wiem jak się obronić, by zbyt jaskrawo się nie afiszować ze swoją odmiennością.
        Ja znam rodzaj manipulacji raczej struktury, systemu,gdzie jednostki są tylko ślepymi wykonawcami.
        Podoba mi się też teoria zakładająca, że chodzi o pozyskiwanie ludzkiej energii…

        Wizja przecież są mechanizmy o których wiesz i to wcale nie oznacza, że ktoś coś spaprał skoro taka wiedza do Ciebie dotarła 😉 Stawiam raczej na Twoją przenikliwość

  13. Mrsdalloway pisze:

    Oczywiście miałam na myśli R. Cialdiniego:) głowa chyba jeszcze śpi.

    • Wizja pisze:

      Nie znam tej książki MrsD ale czytałam inne opracowania o metodach sterowania ludźmi .Dobrze,że te opracowania istnieją bo sądziłabym,że TO JA mam jakieś aberracje podejrzewając ludzi nie wiadomo,o jakie skłonności / i predyspozycje/.Obserwacja zdumiewających i niewytłumaczalnych po ludzku wydarzeń na świecie – i zjawisk , utwierdza mnie w przekonaniu,że manipulacja miliardami ludzi trwa.A manipuluje garstka ,mająca na usługach naukę,finanse i czort wie co/kogo/ jeszcze. Mrs, co sądzisz o szczepionkach ? Sama bierzesz ? Doradzasz czy na odwrót ? Trwa na blogach i na świecie walka „pro” i „anty” szczepionkowców.

      • Mrsdalloway pisze:

        Moja bratowa i brat nie zaszczepili swoich dzieci, żyją i mają się dobrze. Choć urzędy ścigają. Cieszy mnie to, że stawiają opór. Nie dość, że dzieci wegetariańskie to jeszcze nie szczepione- toż to skandal:)!! Zapewne są tacy, którzy spaliliby ich chętnie na stosie.

      • Wizja pisze:

        Dzięki za dane o szczepieniach, to dla mnie / i nie tylko/ ważne. Zbieram jak najwięcej informacji żeby wyrobić sobie jakąś „życiową” opinię. Serio ścigają ich urzędy ? a Ty się szczepisz ?

      • Mrsdalloway pisze:

        Nie, choć czeka mnie zabieg i już mnie szantażują, że przed zabiegiem muszę; dolnośląska kasa niestety wymaga i już, inaczej mnie nie zoperują. Kurcze.

      • Wizja pisze:

        Pewnie żółtaczka typu Gwiezdny Pył. Ciekawi mnie zawsze czy to oni boją się zarazić czy mają prawie pewność,że zarażą pacjenta. Ja już podjęłam decyzję > żadnych szczepień ,no chyba,że w myśl świeżej ustawy ,będą mnie gonić z siatką na motyle.Na sawannie też wprowadzę zakaz szczepień. Howgh!

  14. Mrsdalloway pisze:

    Co do książki Cialdiniego to ciekawa pozycja, bo on sam będąc psychologiem społecznym złapał się na tym, że dał się wciągnąć w te trybiki.

  15. Mrsdalloway pisze:

    I tak trzymać! Myślę, że to oni są pewni, że zarażą mnie:))
    Tu jest ciekawy artykuł na temat zmagania się jednej z mam z sanepidem. http://dziecisawazne.pl/przegrana-sanepidu-w-sprawie-szczepie/

  16. odarty pisze:

    Taka ogólna refleksja. Jeśli chce się coś „złego” wprowadzić do organizmu czy umysłu człowieka. I jeśli chce się to zrobić za jego przyzwoleniem, a najlepiej z jego fascynacją, to warto taki „produkt” atrakcyjnie opakować. Opakować w piękne intencje. Tak np. może być ze szczepionkami. Tak na pewno jest w sektach. Tak być może jest z religiami. Tematy można mnożyć. Każde zorganizowane „coś”, na które się pracuje niesie za sobą takie ryzyko.
    Uff, mój psychoterapeuta zabronił mi to napisać 😀

    • Wizja pisze:

      Podejrzewam odarty,że sam jesteś swoim psychoterapeutą . Mogę wszystko dziś widzieć czarniej ale znowu ugryzł mnie kleszcz i jestem przygnębiona bo nigdy nie marzyłam o byciu cholerną idolką dla kleszczy a na to wychodzi > to już trzeci albo czwarty raz tej wiosny/lata. To jakaś sekta /spisek/ kleszczowa, chcą mnie zmusić do powrotu w murowany świat. Ech!I jeszcze co chwilę przerwy na internetowych łączach.Dawno nie byłam tak wytrącona z równowagi .

      • Wizja pisze:

        Cd. odarty – wiem już prawie wszystko o manipulacjach ,czasem udaję /jak ty/ że nie dostrzegam mechanizmu , bywa ,że dla świętego spokoju lub akurat rzucam całą energię w jakieś priorytetowe zadanie.Tylko,że manipulacja na skalę globu to już inna sprawa.Możemy ZASADNIE podejrzewać i przypuszczać ale niezbyt wierzę w skuteczność protestów narodów i.t.d. Mojej osobistej wiary nie uważam za „owoc” manipulacyj , które wskazujesz. To zupełnie inna historia a „produkt” był opakowany bardzo nieefektownie-zważywszy,jak trudne do respektowanie są niektóre zasady .Dla ateisty na wejściu – odrzucające .Sorry,nie mogę się wyciszyć i dłużej sensownie mówić.To ten kleszcz.Wiesz,jaka to UCIECHA wyrwać go w ułamku sekundy razem z mięsem – tak szybko żeby nie zdążył się zorientowć ? Może i wiesz.

      • Wizja pisze:

        Acha, wrzuć odarty hasło „grupa Bildreberg” na naszą wikipedię a ona cię zaprowadzi do celu , są tam teksty i filmiki .W TV czasem pokażą zajawkę z ich spotkania ale trzeba mieć szczęście żeby na to trafić. Książki o grupie B. nie czytałam ale materiału, który spotkasz wchodząc w wiki będzie aż zandto.

      • Wizja pisze:

        Sorki : Bilderberg poprawnie

      • odarty pisze:

        To udawanie to głównie dla dobrego sampoczucia obserwatora 😛
        Manipulację na skalę globu można w bardzo prosty sposób neutralizować. Zmienić myślenie, bo myśli wpływają na innych współuczestników życia na Ziemi 😉
        Podam przykład: nigdy nikogo nie namówisz do prowadzenia wojny, gdy on w to nie będzie wierzył. Nigdy ludzie ze sobą nie dogadają się do wspólnych przedsięwzięć, jeśli każdy z nich będzie myślał zupełnie osobno. Zatem wystarczy sobie spacerować, leżeć lub pić piwo, ale nie mieć skorelowanych myśli tak jak ktoś (system) chce. Zauważ dlaczego jak otwierasz stronę netową pojawia się rekalma, kótrej nikt nie czyta, tylko od razu ją zrzuca. I ktoś za to płaci? Ponieważ czyta to mózg i automatycznie zapamiętuje! We wiadomościach telewizyjnych są tylko przykre wątki (zaginienia, topielcy, wykorzystywani) tylko po to, aby wzbudzić w Tobie określone emocje, po to właśnie, aby Twoje myśli przenieść na inne tory…

      • Wizja pisze:

        Odarty-wybacz ale INWENTARYZUJĘ. Koncentracja na czymś takim wyklucza odlot myśli w kierunkach naprawdę interesujących.Powiem tylko ,że mój mózg nie czyta i nie zapamiętuje tych reklamowych podprogowych…i.t.p.Moje nieliczne zakupy raczej to potwierdzają . Już rozkminiłeś grupę B.? Dobra -kobra.Znaczy -dobra nocka.Ale ten lipiec jest załamujący.Pa.

  17. Mrsdalloway pisze:

    Nawiasem mówiąc to sobie tak „pojechałyśmy” od portretu po szczepionki:))/
    a teraz zmykam do kina, dziś otwarcie Festiwalu Nowe Horyzonty we Wrocławiu. Jadę obejrzeć chilijski film „Rok Tygrysa”, mam nadzieję na doskonałą ucztę filmową. Pozdrawiam ciepło

    • Wizja pisze:

      Super,trochę zazdroszczę. Nie mam w tej chwili możliwości brania udziału w tego rodzaju UCZTACH. Kontentuję się swoimi autorskimi „przystawkami” do poważnych dań. Ale,co się odwlecze….

  18. miziaforum pisze:

    dzień dybry 😉 – wróciłem wprost z germanii

  19. Mrsdalloway pisze:

    Wizjo znasz Marinę Abramovic? Wróciłam z filmu dokumentalnego o niej, jestem pozamiatana emocjonalnie.

    • Wizja pisze:

      Nie, przynajmniej w tej chwili nie kojarzę . Powiedz coś o niej jeśli masz chwilę.

      • Mrsdalloway pisze:

        Przepraszam,nie sądziłam, że odpowiesz o tej porze.:)
        Marina A. to z pochodzenia Serbka , niektórzy nazywają ją babcią performance(-u). Dzięki niej zaczęto tę formę sztuki traktować poważnie. Film dotyczy podsumowania jej kariery i ostatniego performance(-u). Przez długie lata traktowano ją jako osobę wymagającą leczenia psychiatrycznego. Fenomenalna osobowość, niesamowicie silna i charyzmatyczna a przy tym niewiarygodnie wrażliwa. Ostatni występ miała w galerii MoMA
        http://www.moma.org/interactives/exhibitions/2010/marinaabramovic/ – patrzyła na twarze tych ludzi przez kilka miesięcy, siedząc w jednej pozycji. Nie chcę Ci o tym opowiadać, bo spłycę temat.

      • Wizja pisze:

        Niewątpliwie intrygująca osobowość i oryginalny talent . Przy okazji pooglądałam sobie więcej „performerów”. Nie odważam się krytykować sztuki żadnego typu ale upodobania mam raczej skrystalizowane > po prostu malarstwo .Nie będę też szczególnie wyjątkowa jeśli powiem,że impresjonizm jest dla mnie the best. Żeby porwać się na perfomance trzeba być zupełnie ODMIENNYM artystą ,jednocześnie buntownikiem i nienasyconym poszukiwaczem. Ja tych ludzi do końca nie rozumiem a sama po prostu chyba kalkuję tego,co mnie pociąga i zachwyca > a performansi chcą koniecznie szokować, zmuszać, uderzać ,zaczepiać -brak mi słów . Widzę,że ambitnie spędzasz wolny czas.A ja wciąż go nie mam.Teraz inwentaryzuję – któryś już raz.Lepiej niech nikt nie pyta,co /kogo/takiego inwentaryzuję .Czasu to zajmie z tydzień.Dobrej nocy MrsD.

      • Mrsdalloway pisze:

        Ostatnio wysiaduje w kinie. Obiecuje odpisze jak należy nieco później.trzymaj się ciepło. Widzę, że tam jakąś rewolucja:-)

  20. Mrsdalloway pisze:

    Dzień dobry , Wizjo:) pewnie nie masz do tego głowy, wnioskuję ze słów ” wybacz ale INWENTARYZUJĘ. Koncentracja na czymś takim wyklucza odlot myśli w kierunkach naprawdę interesujących” choć nie były kierowane do mnie:). Zachęciłaś mnie jednak do pewnych przemyśleń. Malarstwu mówię -tak! Jestem miłośniczką tej dziedziny, choć sama jedynie rysowałam/szkicowałam. Malarstwo jest tym co stawia widza wobec i nie czujemy wzroku artysty na sobie. Wielu ludzi sprowadza performance do rodzaju pokazu dla wywołania szoku i skupienia na sobie uwagi, też przez pewien czas odbierałam to w ten sposób, może dlatego, że kilku z nich naprawdę próbuje jedynie skupić na sobie uwagę. Abramović jest troszkę inna, to co mnie ujęło to jej chęć do przypominania ludziom jak ważne są bezpośrednie wzajemne relacje. Gdyby nie wywoływane przez nią silne bodźce zapewne wielu przeszłoby wobec tego problemu obojętnie.
    Moment patrzenia tych ludzi w jej twarz była czymś fascynującym. Zaskoczyło mnie to, że ludzie wracali kilkakrotnie, by przeżyć to od nowa. Była bardzo autentyczna. To co mnie w tej sztuce uderza, to właśnie to współuczestniczenie artysta -widz. Jej performance w MoMA zobaczyło 750 tyś ludzi.
    Choć gdy myślę, o wyczynie Zuzanny Janin- (nie wiem czy pamiętasz grała w jednym z filmów Majkę Skowron), która sfingowała własną śmierć, zastanawiam się, gdzie są granice.
    Serdeczności !!
    Wczoraj widziałam film Elena i drugi niesamowity Holy Motors- bardzo metaforyczny. Mam nadzieję, że wrócisz tutaj szybko:)

    • Wizja pisze:

      Właśnie MrsD- gdzie są granice w ogóle , sztuki siłą rzeczy też. Ludzie już dawno przekroczyli wszelkie granice wskutek gonitwy za adrenaliną, artyści w pogoni za …….wolę nie oceniać.Wierzę,że część artystów szuka jakiejś prawdy,nowej formy,zachwyconej /szczerze/ publiczności i.t.p. Obawiam się jednak, że to niewielki procent. Wiesz, współuczestniczenie publiczności w performance-happeningu to dobra ,ożywcza propozycja ale tylko dla niektórych /i artystów i widzów/.Ja za tym nie przepadam, wolę wpadać w tzw. niemy zachwyt.
      Ładujesz akumulatury intelektualne i emocjonalne filmami a ja ci wyznałam,że zazdroszczę.I z tego poczucia braku wrzuciłam wczoraj na ekran stary -barbarzyński film pt. „Tabor wędruje do nieba.” Przeżyłam to jakoś chociaż różne wspomnienia łamały mnie kołem . Na szczęście dalej inwentaryzuję więc szybko wróciłam do pionu.

  21. Mrsdalloway pisze:

    W pełni Cię rozumiem i szanuję to. „Niemy zachwyt” a i owszem – to uczucie bliskie mojemu sercu.
    Co zaś się tyczy filmów, to moja druga miłość, pierwsza to fotografia. Wczoraj o 22:00 obejrzałam stary niemy film na wrocławskim rynku o „Mani”, w roli głównej Pola Negri, z muzyką na żywo pod dyrygenturą Maksymiuka; pełen rynek ludzi, młodych i tych, których ząb czasu nadszarpnął, a ja taka wzruszona tym widokiem i filmem… niezapomniane chwile! Filmu, o którym wspomniałaś nie widziałam, chętnie sięgnę. Lubię to uczucie, gdy moja nieposkromiona dusza pasie się emocjami.
    Serdeczności Wizjo.

    • Wizja pisze:

      Wsłuchaj się od pierwszej sekundy w muzykę, ja mogłabym zabijać ,kiedy ktoś mi w tę chwilę WKRACZA i zakłóca. Film ,jak ostrzegam ,jest barbarzyński : warsztatowo , technicznie i / pozornie / tematycznie. Dla mnie jednak atawistyczna ekstaza.

  22. Mrsdalloway pisze:

    przed chwilą obejrzałam taki film, że mi barbarzyństwo nie straszne. Muzyką mnie mocno zachęciłaś. Mam nadzieję, że gdzieś go znajdę.

    • Wizja pisze:

      Czyli obejrzałaś TABOR…..? Wiesz,moją duszą to raczej targa , nie czuję się zszargana a wręcz przeciwnie – wyniesiona trochę nad ziemię. Dzięki za linka ale posłucham w odpowiedniej chwili . Nie zawsze jestem gotowa do odbioru tej pieśni ,bo to przecież pieśń nad pieśniami.

      • Mrsdalloway pisze:

        Mówiłaś barbarzyński, ale jest też niesamowicie poetycki i taki liryczny, pełen tęsknoty i niepojętej energii. Siedzi we mnie głęboko takie ogromne poczucie niezależności i wolności, ależ ja rozumiem tych ludzi. Serce mi raduje świadomość, że mamy w szkole te dzieciaki, kiedyś zaprosiłam wszystkie rodziny i to było niesamowite, bo dzieci ze szkoły żydowskiej dzieliły się chlebem z Romami, przygotowałam wtedy wystawę i oglądaliśmy wspólnie film Latcho Drom , ech piękne momenty…

      • Wizja pisze:

        Pracujesz w szkole żydowskiej ? W moim mieście chyba takiej nie ma. Ale dzieci romskich spotkałam sporo na swojej pedagogicznej > 10-cioletniej drodze.

  23. Mrsdalloway pisze:

    nie, ale zapraszam ich do swojej:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s