Spacer,którego nie było.

Zwykle,około 1-go września,częściej przyglądałam się obrazowi-autorstwa babci,który przedstawiał parę starszych już ludzi.Umieszczono ich w pejzażu pełnym złotych i brązowych refleksów, odpowiednio dojrzałym,przystającym do wieku postaci.Dłuższe włosy mężczyzny unosiły się,jak siwiejąca mgła dokoła jego głowy a krótka fryzurka kobiety układała się grzecznie na jej skroniach.Trzymali się za ręce lekko,trochę niezobowiązująco.Sprawiali wrażenie uniesionych nieznacznie nad ścieżką,jakby uczciwa grawitacja nie była tam żadnym faktem.Po bokach i za nimi-drzewa,drzewa.
Jako dziecko ubolewałam,że nigdy nie poznałam tego malowanego dziadka.ONA też nie znała go TAKIEGO ani nawet dziesięć czy choćby dwadzieścia lat młodszego niż na obrazie.Rozstali się na zawsze jako bardzo młodzi ludzie,kiedy poległ we wrześniu 39-go roku.Sytuacja niezbyt oryginalna ani wyjątkowa bo dla wielu małżeństw kończyły się w ten sposób sny o miłości.Sądzę natomiast,że nieliczne kobiety-potem,uparcie tworzyły obrazy wydarzeń,jakich nie zdążyły przeżyć,malowały szczęście w jego różnych odcieniach. Babcia wykreowała siedem barwnych wizji tego szczęścia a „Ostatni spacer” był równocześnie odsłoną ostatniego marzenia,bo wkrótce,bez zbędnych emocji,poddała kolejną rundę walki o oddech.
Na sawannie nie mam tego obrazu ale wspomnienia naszych rozmów są tuż obok.Łatwo się domyślić,że nikt w rodzinie nie podnosił otwarcie kwestii „zasadności”tematyki w obrazach babci,bo analizować rzecz dosłownie-znaczyło,”niepokoić”kilka osób związanych blisko z babcią.Ale to okrutnie neutralne postrzeganie malowideł przez otoczenie-zupełnie jej nie dotykało.Życie biegło swoją utwardzoną drogą a wyobrażenie życia na płótnach smykało się po leśnych ścieżkach,przetykane słońcem i odblaskami strumieni.Gdyby babcia żyła-już potrafiłabym uczestniczyć w jej dyskretnych monologach.

* * *
-Wojna,a jakże.Wciąż macie głowę pełną wojen-obruszyło się zdegustowane słońce-a czy bierzecie pod uwagę,że ja też mogę nieźle namieszać…..jak się zepnę?!Czy potem w ogóle zostanie ktokolwiek do noszenia żałoby?

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Różne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

84 odpowiedzi na „Spacer,którego nie było.

  1. Mrsdalloway pisze:

    Właśnie przeczytałam, w tle muzyka z filmu ” Godziny”, Wizjo, zaparło dech, muszę pomyśleć nad tym. Zawsze mam taką okropną gonitwę myśli, a to – jest takie piękne.

  2. Mrsdalloway pisze:

    Wizjo, ja nie tylko o muzyce, to co napisałaś…kurcze…nosi mnie…

  3. Mrsdalloway pisze:

    Nie chcę Cie zasypywać tutaj muzyką, ale jeśli mi wybaczysz, podzielę się wyjątkowo tym, pasowało mi do tego co napisałaś…http://www.youtube.com/watch?v=fIgU9aNpb9k&feature=related

  4. Mrsdalloway pisze:

    W tym co napisałaś jest jakieś niedopowiedzenie,coś nieuchwytnego….Ileż razy zdarza się tak, że nosimy w sobie jakiś moment ,marzenie,coś niepowtarzalnego, czego nie można już dotknąć, zamykamy to głęboko. Czasami jedynie przypadek lub ludzka wrażliwość sprawia, że ta chwila, zdarzenie, myśl – objawia się, bywa, że pojedynczej istocie, bo dla reszty jest niezauważalna. I znowu „ten ktoś” – taki pojedynczy – nosi w sobie – tę prawdę, wspomnienie….
    ONA to namalowała, Ty – odczytałaś i przechowujesz.
    Wybacz, jak pisze tak na emocjach to język nie nadąża 🙂

    • Wizja pisze:

      Nie znam tego filmu ale na temat czekania sama mogłabym nakręcić film.Nie ja jedna. Tyle,że już nie tracę czasu na czekanie tylko działam.

      • Mrsdalloway pisze:

        A tak w ogóle to jeden z najpiękniejszych i najsubtelniejszych filmów o miłości jakie widziałam , pełen niedopowiedzeń, znaczeń, tkliwości i dotykania spojrzeniami.

  5. Mrsdalloway pisze:

    A ja czekam choć nie powinnam…nieustannie , niepoprawnie, z tym samym rozkołataniem i nadzieją

    • Wizja pisze:

      A nie zauważyłaś,że dostaje się TO COŚ bardzo często >właśnie wtedy,kiedy się nie czeka, nie wypatruje tylko „robi swoje”? W moim życiu raczej to się zaczęło sprawdzać.

  6. Mrsdalloway pisze:

    Masz na pewno wiele racji i piszę to nie dlatego, że sile się na komplementy:)
    Tylko mnie powiedziano, że mam nie czekać, a ja czekam – gupota jakaś moja taka. Wypatruję, snuję się , normalnie sama siebie mam już dosyć:)) i lampka wina nie pomaga

    • Wizja pisze:

      Rozumiem tego rodzaju „gupotę” bo przed laty tkwiłam dość długo w podobnej sytuacji. Bywa.A lampkę wina-czerwonego,dla zdrowia,niezależnie od wszystkiego > zawsze polecam.

  7. Mrsdalloway pisze:

    Pisanie mnie też odpręża, choć jestem też blisko ekscytacji – to ułatwia czekanie:) a winko- owszem, za Twoje zdrówko!!

    • Wizja pisze:

      O losie!! Ty chyba wierzysz,że się doczekasz! No to może tak będzie.Bywają i cudowne niespodzianki chociaż ja nie przepadam za niespodziankami .Częściej były przykrym zaskoczeniem.

      • Mrsdalloway pisze:

        Ależ Wizjo, ja wiem, że nie:) samo bycie w tym stanie… chyba mam to we krwi.

      • Wizja pisze:

        Jak raz wróciłam od ciebie MrsD. Jeśli dobrze rozumiem, masz we krwi melancholijne-ciut abstrakcyjne wyczekiwanie?.

  8. odarty pisze:

    może się nie znam, ale jak ktoś umiera młodo, to nie nabrał jeszcze w sobie tego całego rozgoryczenia życiem. Nie zna też starości i jej okrutnej twarzy

    • Wizja pisze:

      Uważam,że starość nie musi mieć okrutnej twarzy,wszystko zależy od naszej „kompatybilności” międzypokoleniowej. Moja babcia /ta druga/ umierała przed setką a my -dzieciaki i młodzi do końca na przywitanie całowaliśmy ją w rękę.Przy podejmowaniu rodzinnych decyzji zawsze brało się poprawkę na ew.dyskomfort babci.Myślę,że moi „następcy” coś z tego zrozumieli i przechwycili. I jeszcze jedno Odarty- życie grupki moich znajomych między 40-50-ąt też straciło ciągłość i powab > umierali na raki,wylewy,zawały.Życie w ogóle ma zmienną twarz.Ale my żyjemy i chcemy zrobić z pozostałą częścią życia wszystko,co się da.Ufam,że to jeszcze całkiem sporo.

      • odarty pisze:

        Starość musi mieć okrutną twarz, bo wszystko na to pracuje (TV, moda itp), abyśmy w to wierzyli, tak się czuli i wspierali swoim przekonaniem. Chcę Ci wierzyć, ale nie za wiele mam na to argumentów. Wiem też, że parę osób swoimi myślami nie zawróci pędzącego świata…
        Właśnie Wizja to kolejne pytanie: dlaczego musimy coś zrobić z częścią życia, koniecznie coś w życiu zrobić. Kwiaty sobie kwitną bez stresu i ciśnienia.

      • Wizja pisze:

        Odarty- nie wiem,czy musimy coś ZROBIĆ poza kwitnięciem ,pewnie wcale nie musimy. Ale nic na to nie poradzę,że mam chyba taki motorek…gdzieś tam.który zmusza do ruchu i powoduje,że wciąż chcę COŚ ZROBIĆ .No i robię bo mnie to bawi
        /cieszy,rajcuje,zaspokaja jakieś tam ambicyjki/. Ale kwiatom i tak nie dorównam chociaż są „tylko” piękne.Ważne dobre zdrowie wtedy tej metrykalnej starości nawet nie zauważysz. Trochę już wiem,co mówię .A przekazy Tefałenów interpretuj na odwrót.Przecież nie można dać sobie wmówić brzydkiej starości ,kiedy samemu wcale się tego nie odczuwa /i nie widzi/.Spojrzałam przed chwilą na pewne naprawdę stare drzewo-nie masz pojęcia,jakie piękne.I mocne i wciąż intrygująco owocuje.

      • odarty pisze:

        Pewnie musimy chociażby z jednego powodu: dowartościować się, karmić swoją ważność, sygnalizować istnienie… dlatego wolę Twoją wersję, tą która bawi 🙂
        Ja muszę być zdrowym i szczęśliwym. Reszta to rzeczy mniej istotne. To tak w wielkim skrócie 😉
        Wierzę Ci, że zdrowie to mega ważna sprawa. Liznąłem tego szczęścia, tego rewelacyjnego samopoczucia i teraz tylko to mi w głowie, żeby tak właśnie się czuć każdego dnia.
        Drzewa! Nie mów. Mam słabość. Tu rozgrzeszam pogan wraz z ich zamiłowaniem w wielbieniu drzew.

      • Wizja pisze:

        Skromne masz wymagania Odarty: „muszę być zdrowym i szczęśliwym…”.Toż nie ma nic ponad to. Tylko ludzie są szczęśliwi z różnych powodów. Co do drzew > mało jest wspanialszych rzeczy,dużo się na nie wspinałeś ?/ew.wspinasz/?

    • odarty pisze:

      widocznie mogę być tani w utrzymaniu albo nie mam fantazji w wymyślaniu sobie przeszkód

      • Wizja pisze:

        Ale mnie chyba nie posądzasz o to,że tworzę/wymyślam/ sobie przeszkody?Bo tak NA OGÓŁ NIE JEST – nie mówię,że nigdy.Ale to życie jednak stawia barykadki.Tani w utrzymaniu ,powiadasz? Czy „wszyscy” w twoim otoczeniu o tym wiedzą ??No i co?

      • odarty pisze:

        Jestem za tworzeniem, bo świat czy swój świat należy nieco rozbarwiać 🙂

        Jeśli natomiast chodzi o zasady i ich uparte bronienie, to sam nie wiem co myśleć. Wiem tylko jedno, że człowiek kiedyś umrze i ta wiedza powinna pomóc w odpowiedziach co warto zrobić, a czego nie.

        Chyba moje otoczenie nie wszystko o mnie wie.

      • Wizja pisze:

        A widzisz Odarty-teraz sam sobie odpowiedziałeś na jedno z poprzednich pytań > czy koniecznie musimy się „napinać” w życiu. I odpowiedziałeś ,że trzeba tworzyć czy raczej mamy potrzebę tworzenia choćby dla urozmaicenia świata. Dokładnie o to mi chodzi. Chcę w drugiej połowie życia / jak zwał…./ zrobić,co mogę w tym aspekcie.Nie pytam siebie co warto zrobić a czego nie BO KAŻDY dostał jakieś talenty i na ogół dojrzewa do ich odkrycia w sobie,zrozumienia i „wdrożenia”.

      • odarty pisze:

        Masz rację, rację masz 😉
        Przychodzi taka część życia, że ma się to przekonanie, graniczące z pewnością, co człowiek chciałby robić, czemu chciałby oddawać swój czas… Mam to samo. Niewątpliwie

  9. elatroska pisze:

    Wizjo ile w tych twoich słowach odnajduję miłości i ciepła.Uczucia Wizjo uczucia!
    Pozdrowienia wraz z uściskami posyłammmmm:)

  10. Mrsdalloway pisze:

    Oj tak melancholia i owszem. A czekanie jest czymś samoistnym, niezależnym ode mnie. Ale wczytuję się w Twoją mądrość i może czas na zdrowy rozsądek..:)

    • Wizja pisze:

      Moja….co!?/hi,hi/ Mów tak -zacna kobieto ,podobno,jak się komus powtarza i powtarza to on w to >ostatecznie uwierzy.Czemu nie.Ale czekanie samo w sobie odradzałabym bliźnim.Chyba lepiej dać nazwę /czy formułę/ temu stanowi wyczekiwania,temu spodziewaniu się czegoś i……do dzieła
      /ew.boju ,akcji,reakcji,kreacji,bo ja wiem,czego jeszcze/

  11. Mrsdalloway pisze:

    No widzisz, mówiłam ,żeś mądra babeczka:) , ja wiem,bo ten marazm oczekiwania jest nikomu i na nic niepotrzebny. Co zaś się tyczy formuły – od dziś oddaję się jej poszukiwaniom – i naprawdę nie żartuję – ja z tych co sobie biorą do serca rady – RAZ JESZCZE POWTARZAM – MĄDRYCH ISTOT:)

  12. Mrsdalloway pisze:

    Dzień dobry Wizjo, wyobraź sobie, że kompletnie niezgodnie z moją profesją, zakupiłam środki znieczulające, tak się jakoś stresuję pracą….Co się ze mną dzieje? Uczniowie rozumiem! Ale wystrachany belfer?:)

    • Wizja pisze:

      Czasy takie bylejakie – mierzenia jakości,ewaluacje,plany rozwoju zawodowego,projekty > PAPIERY,PAPIERY,zmarnowane połacie lasu.Rozumiem twoją -raczej chyba frustrację a nie „wystrachanie”. Jaka ja jestem szczęśliwa,że etap „etatów” jest za mną.

  13. Mrsdalloway pisze:

    Ojej, ale Ci dobrze. Mnie raczej ludzie – ci duzi – frustrują, przygotowałam sobie pięknie gabinecik, sama poprzesuwałam mebelki – i co? – na drugi dzień, mimo akceptacji wcześniejszej – musiałam się poddać i wrócić do stanu pierwotnego brrrrrr- nie znoszę!!!

  14. parenteza pisze:

    Cześć [po maluchu, dużym maluchu] : ) : )

  15. Mrsdalloway pisze:

    Mam ten zaszczyt zajmować pracownię komputerową, że niby się w niej troszkę orientuję, nadobowiązkowy fach, no i miałam dobre chęci, żeby dzieci siedziały wygodnie, bez szarpania się popychania , zgodnie ze wzrostem – wiesz -taki komforcik pracy dla maluczkich – ale nie ma kasy i nie o to chodzi, żeby było lepiej.. chodzi o fikcję. Przecież to nieważne,że się nie mieszczą. A co tam, zawsze dawałam radę, to myślą, że teraz też. I nie wolno się buntować, o nie! To niemile widziane.

  16. Mrsdalloway pisze:

    Idę po napitek , zaraz wracam

  17. Mrsdalloway pisze:

    Twoje zdrowie Wizjooo!

  18. parenteza pisze:

    Za nas, za nas Wizjo. 🙂 [po maluchu]

  19. Mrsdalloway pisze:

    Ojej toż to się całkiem sielsko zrobiło, a kreacja na jutro nie gotowa:)))

  20. Mrsdalloway pisze:

    A ja się zaopatrzyłam, cała buteleczka:))

  21. Rosa pisze:

    Ło matko, 1-szy września mnie wyłącznie przygnębia. Nie mam wtedy sił na przyglądanie się obrazom, ani na robienie żadnych innych przyjemnych rzeczy. Ten dzień jest totalnie do bani. Pozdr.

  22. urden pisze:

    Szkoda że nie zamieściłaś skanu tego obrazu, więc nie wiem o czym piszę. Ale tak sobie myślę że może babcia pokazała przy jego pomocy że jest już ponad to wszystko co się nie zdarzyło, a mogło…

    • Wizja pisze:

      Witaj Urden.Niestety obraz jest teraz poza moim zasięgiem. Co do babci-podejrzewam odwrotnie,ona chyba do końca rozdzielała swoje myśli i uczucia między dwie równoległe rzeczywistości a OBRAZY to były małe przecieki z tego drugiego świata/życia/.Mogę się mylić.

  23. Mrsdalloway pisze:

    Ja się przychylam do komentarza Rosy:)

    • Wizja pisze:

      A ja skłaniam ucho ku pogłosce,że obie z Rosą macie rozkoszne tarasy do leniuchowania .Cześć MrsD,za chwilę wpadnę i przekonam się na własne oczy,czy leżakujesz z lampką czegoś dobrego.

      • Mrsdalloway pisze:

        Dziękuję, skąd wiesz, że u mnie na stole coś dobrego hi hi, cieszę się , jesteś . No i popelnilas całkiem sporą notke. Dziękuję, że znajdujesz czas na moje wypociny. Serdeczności.

      • Wizja pisze:

        Na dobrych chęciach skończyły sie moje próby wejścia na twoj blog.Nie wiem,co się dzieje ale mam problem z wchodzeniem na conajmniej 5 ulubionych blogów.Wykluczam przypadki,ktoś ewidentnie chce mi dokuczyć.Nawet tu.

  24. Mrsdalloway pisze:

    A co się dzieje? Może jakoś zaradzę

  25. Mrsdalloway pisze:

    Bo ja po godzinach informatyk jestem:)

    • Wizja pisze:

      Np. czytam twój wstęp do notki i kiedy dochodzę do „red moore” klikam i zaczyna się PRÓŻNIA tzn. nic nie ma poza napisem tendresse -u góry. U niektórych ludzi nie mogę wpisywać komentarzy chociaż na innych blogach robię to bez trudności.Nie dodam już ,że jestem wyłącznie najprymitywniejszym użytkownikiem komputera ale do tej pory nie przeszkadzało mi to w blogowych rozmowach.

  26. Mrsdalloway pisze:

    Wizjo, nie żebym sie mądrzyła, ale spróbowałabym otworzyć te blogi na innej przeglądarce. korzystam z chrome i nie narzekam. Im mniej gadżetów w przeglądarce tym lepiej. Z tego co czytałam wordpress nie jest wolny od błędów.
    Śpij spokojnie. Zawsze będę na Cię u siebie, cierpliwie czekać:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s