Dzień miał być udany.

Jajka woziwody unosiły się na powierzchni leniwie i spokojnie,w przeciwieństwie do ich właściciela, który z wytrzeszczonymi oczami miotał się w gęstej wodzie.Rzucał się,jak latająca ryba próbując niezdarnie złapać choćby jedno z jaj.W moim przekonaniu te obłe,porowate obiekty nie zasługiwały na taką walkę w błotnistym krupniku ale wiedziałam,że obsesje kolekcjonerskie woziwody pokonają każdy opór,każdej materii.Wracał od lat zawsze tą samą trasą ale nie zdążył utrwalić w pamięci nowego Faktu-czyli mnie a już zupełnie nie mógł przypuszczać,że przesunę niewygodną sadzawkę o półtora metra na zachód,nie zadbawszy o stosowne przemieszczenie „pradawnej”ścieżki. Woziwoda, obdarowany w zamian za wodę-jajami Półnóżek,skupił całą uwagę na zabezpieczaniu i ogrzewaniu nieforemnych półproduktów.Niemiła przygoda z sadzawką pozbawiła go unikalnego prezentu bo zimna woda tak podziałała na istotki pod skorupą,że co prędzej przebiły się przez tę blokadę i…Że nie poszły na dno to zasługa żyrafy,która po raz kolejny wykazała się refleksem i jednym-długim acz skutecznym, ruchem przeniosła mokre maluchy na brzeg.Na woziwodę nawet nie spojrzała.
Pisklęta nie czekały na rozwój wydarzeń tylko pomknęły kulawym pląsem przed siebie.Zniknęły w
zaroślach prędzej niż mogły na to pozwalać ich półnóżki.Ale woziwoda nie zamierzał znikać bo wściekłość spowodowana utratą obiektów domagała się wskazania i zniszczenia sprawcy.Nie musiał długo siedzieć w przybrzeżnym błocie,żeby skojarzyć co i dlaczego.Zanim skierował wzrok w moją stronę-już byłam na baobabie.Nie miał szans bo wciągnęłam za sobą drabinkę tak sprawnie,jak różni bohaterowie zmotywowani do przetrwania.
-Zablokowałaś stary szlak bajorem-warknął woziwoda-sama nie mogłaś tego zrobić,nie wpadłabyś na taki kretyński i niebezpieczny pomysł.Więc ktooo??!!
Nie wydawało mi się praktyczne wyjaśniać,że właśnie jako singiel realizuję „nietypowe”projekty bo rozsądniej było wskazać jakiegoś wrednego inicjatora,wroga swobodnych wędrowców,obnośnych handlarzy wodą i różnych objętych banicją.Myślałam intensywnie bo osobnik pod drzewem mierzył siły wedle pnia i gadał,że on nie takie drzewa zaliczał.Za jego plecami gromadziły się moje gazelki i oceniały szanse woziwody.Szeptały,że Półnóżki są pod ochroną całkowitą więc nie wolno mumifikować ich piskląt w zamkniętych skorupach.Poczciwe gazelki nie kwestionowały mojego prawa do twórczego dysponowania sadzawką.Osobnik pozbawiony unikalnych jaj,zachowywał się,jak normalny zbieracz, który nadmiar opętanej adrenaliny musi jakoś zagospodarować.Szczęściem,słońce użyło zwierciadła i skierowało na drania połowę mocy.Obserwowałam,jak jego adrenalina zaczyna kapać ciemnym kroplami na trawę.Po kwadransie woziwoda wytopił się zarówno z adrenaliny,jak i substancji szarej.Słońce zerknęło w zwierciadło i poprawiło promienisty loczek.
-Już po wszystkim-oznajmiło zadowolone-gość dojdzie do siebie po zachodzie.Acha!Odradzam ci ten pomysł z akwarium bez akwarium.Twoje ryby w wodzie zamkniętej polem siłowym.Nie ma sensu.
-Jak to nie ma sensu?Wyobraź to sobie,ryby pływają w wodzie zawieszonej w powietrzu,w wielkiej kropli,która w dodatku cały czas zmienia kształt…!Chciałam się dzisiaj za to wziąć.
Zjechałam po drabince gotowa ponownie wyrysować słońcu schemat prototypu ale ono potrząsnęło jasną głową.
-Daj spokój-powiedziało-napracujesz się ale radości z tego niewiele.
-Ale dlaczego?
-Natychmiast ci je ukradną.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Różne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

71 odpowiedzi na „Dzień miał być udany.

  1. elatroska1 pisze:

    Co tez ta nasza Wizja tu dziś wymyśliła???Pozdrawiam cie serdecznie na sam poczatek:)

  2. MrsdallowayM pisze:

    I ja pozdrawiam rozmówczynie:)

  3. MrsdallowayM pisze:

    Ależ Wizjo, ja nie jestem małostkowa, może być Missy:))

  4. MrsdallowayM pisze:

    Na M też się zgadzam:)

  5. MrsdallowayM pisze:

    To prawda Wizjo, ja nieustannie pod tym samym urokiem. Czytam Ci ja inne inszości, ale Wilczyca mnie zachwyca jak nikt

  6. MrsdallowayM pisze:

    kurcze, a ja jutro do pracy, kto to widział , nie mogę poszaleć:(

  7. Elatroska pisze:

    Na zdrowko!BĘDZIE DOBRZE!

  8. Elatroska pisze:

    Trzymkajcie się dobranocka-)

  9. Adam pisze:

    Ja wiem. To miało być o mnie opowiadanie, tylko Ci się coś pokreciło.
    Nie jestem woziwodą tylko lejwodą co to już nie jedno zaliczył ale niekoniecznie drzewo.
    Na drugi raz, poproś o autoryzacje bo nie zdzierże 😉

    • Wizja pisze:

      A widzisz,wszystkie wierzby płaczące, osiki i lipy wciąż jeszcze przed tobą /nie mówiąc o sekwojach/.To mówisz,że jesteś lejwodą? Jak chcesz to podajesz całkiem konkretnie-znaczy piszesz.

      • Adam pisze:

        Płaczków nie znoszę, lipy nie odstawiam i na czarownice kołków nie strugam.
        Ze Sekwoją to nie miałem przyjemności jeszcze ale kto wie?
        Częściej mi się chce niż podaje, ale to już temat na osobny post więc w komentarzu raczej go nie zmieszczę tym bardziej – że konkretnie to ja zawsze i rzec by można całkiem 😉
        Ufff – merytorycznie odpowiedziałem.
        (Chyba)

      • Wizja pisze:

        No, żebyś mi nie opadł z resztek sił.”Pojechałeś merytorycznie ” nad podziw.

    • Wizja pisze:

      Cześć Missy.Tym razem jestem przy laptopiku „mini”,który na domiar atrakcji powiększył trzykrotnie rozmiar czcionki.Oczywista,nie wiem,jak tu się zmniejsza.No i mam malutki ekranik,wielka czcionka.Wystarczy ,żeby wybrać oglądanie gwiazd.

  10. MrsdallowayM pisze:

    ha ha taki malutki:) , dasz radę! A ja popełniłam „poemacik” frazeologiczny :)) ależ mnie to dziś rozbawiło!

  11. MrsdallowayM pisze:

    najgorsze jest to,że nie mogę ustawić wersów tak jak chcę, bo wordpress układa po swojemu, ale co tam.

  12. MrsdallowayM pisze:

    Bardzo dziękuję, poprawiłam:)

  13. MrsdallowayM pisze:

    Adamie , jesteś wielki!:)

  14. MrsdallowayM pisze:

    wow! To troszku jest tego wzrostu

  15. MrsdallowayM pisze:

    na pewno się przekłada, na pewno masz jakąś „szmoc” :)) – znaczy moc

    • Wizja pisze:

      Hej,wy ! Cieszę się,że powietrze sawanny tak was ożywia.Tam pod akacją stoi baobabka-częstujcie się.

      • MrsdallowayM pisze:

        Dziękujemy Wizjo:)) u Ciebie zawsze tchnie czystym powietrzem i dobrym , mądrym słowem, zakrapianym humorem

      • Adam pisze:

        Kto Cię Wizjo zrozumie?
        Najpierw mi każesz żebym se w ciasto drożdżowe wsadził (czemu akurat drożdżowe ?)
        a potem mamisz zaproszeniem do stołu.
        Chyba mi się mózg zlasował. Leczenie kanałowe!

      • Wizja pisze:

        Bo w drożdżowym stoi np.łyżka pionowo bez wspomagania-znaczy łatwiej.Po drugie ostatnio moda „u nas” na buzie w avatarkach,co mi się podoba i symbolikę twojego palucha można sobie już odpuścić. Po trzecie -leczenie kanałowe jest przereklamowane>więcej bodźców dostarczy ci zwykłe zrywanie paznokcia.Hi,hi.
        Nie mam reumatyzmu-tłumaczyłam,miewam migreny.

      • Wizja pisze:

        PS. Adam,czy obudziłeś się dzisiaj z jakąś względną „szmocą” ?To kuknij do Missy,ona to ma chociaż ambitny ogródek i zaraza mnie dopada,że prawie wcale nie daję rady do niej wchodzić.

      • Wizja pisze:

        Missy,niech ci baobabka kaloriami służy bo wyglądasz na chudziutką / ach to moje współodczuwanie w niedoli/.

      • Adam pisze:

        Symbolika mojego awatarka nie przemieniła się z aniołka przypadkiem. To efekt smutnej skądinąd konstatacji, że wszystko co żywe powstało po to tylko, aby to wyruchać.
        Mucha skacze na muche, ptaszek na ptaszka etc. etc etc. Przepracowałem w tym zasranym kraju 40 lat i teraz będąc ciężko chory jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki lekarza orzecznika ZUS ozdrowiałem do wojskowej kategorii A. Rząd nas rżnie niczym przysłowiową dziwkę a komornicy udają sutenerów. Mój awatarek jest znakiem protestu i takim pozostanie, bo bycie aniołkiem jest dobre, ale tylko w niebie.
        Ty zaś – nie masz żadnej migreny tylko zwyczajnie nie cierpisz na nadmiar kasy i tyle 😉

        PS. Paznokci zrywanych miałem 10 i to bez uśpienia i podczas jednego zabiegu. Nawet nie wiedziałem wcześniej, że bez paznokci nie da się chodzić !

      • Adam pisze:

        PS 2 bo mi umkło.. Ja do Niej wchodze bez większego problemu.
        Może to kwestia doświadczenia ?

      • Wizja pisze:

        Adam,twoja dosadność nie jest konieczna żebym rozumiała. Nasza rzeczywistość jest mi najdoskonalej i boleśnie znana. Kto i jakim bezprawiem nas rżnie też wiem.Tylko ja akurat Cię nie „bolę” a paluszek może sugerować,że uplasowałeś mnie na kompletnym zadu….piu. Inni mogą to odbierać podobnie. Ale twoja decyzja,twój avatar.
        Migreny mam od dwunastego roku życia a wtedy nie miałam pojęcia o żadnym braku gotówki,problem nie istniał.Moja babcia też to miała i jej matka.
        Z tymi paznokciami to ci szczerze współczuję , tego się boję i tego /przynajmniej/ nie doświadczyłam.To już się odpręż.

      • Adam pisze:

        Można dobierać słowa oddające sens tego samego znaczenia, niemniej – gdy wybierzesz się na piknik nie będziesz przykrywać białym obrusem tego, co zostawiła na łące krowa z przejedzenia.
        Zapach i tak pozostanie daleki od tego jaki wydzielają kwiaty, a spożywanie w tym miejscu najbardziej choćby wykwintnego posiłku nie będzie przyjemne.
        Nie stosuję kolokwializmów tam, gdzie nie muszę. Mając niezwykle bogate słownictwo, i tak ograniczam się do granic jakie nie powinienem przekraczać.
        Odbiór mojego awatarka istotnie. Może być różny. Nie szata jednak zdobi człowieka, więc pozostaję wierny wizerunkowi jaki oddaje moje chwilowe przynajmniej nastawienie.
        Jeżeli aż tak Cię razi – no cóż. Zastosuję się do Twojej ukrytej sugestii.
        Pozostań w zdrowiu Wizjo.

      • Wizja pisze:

        Widzę Adam,że jesteś bardziej ,hm…..drażliwy niż ja.Ale ja pracuję nad sobą a Ty pozwalasz się opanować na chwilę tej….drażliwości. Zupełnie niepotrzebnie.Ukrytych sugestii nie było i nie będzie bo nie widzę takiej konieczności.

      • Adam pisze:

        Licznik ułamka wskazującego jak to nazwałaś „drażliwość” może być w zależności od sytuacji ten sam, jednak mianownik – bez względu na ilość włożonego w opanowanie wysiłku już taki sam nie będzie. Inaczej, nie różnilibyśmy się stopniem wrażliwości od siebie.
        Ja nie specjalnie przykładam się do pracy nad sobą zwłaszcza, kiedy miałbym przykrywać białym obrusem swój własny charakter. Stałbym się w takim momencie kukłą we własnych rękach z twarzą dopasowywaną do okoliczności.
        Akceptowalność jest pożądaną cechą, jednak nie za cenę utraty własnej osobowości.

      • Wizja pisze:

        „Jednak nie za cenę utraty własnej……” ZGADZA SIĘ,dlatego najchętniej przebywam na sawannie.Pracuję nad sobą wchodząc między ludzi. Podejrzewam nawet,że im się to należy.No bo z jakiej racji powiewać moim JA, podejrzanym JA, nieweryfikowalnym JA, nieostrym,dwudysznym,zachłannym JA?!

  16. Wizja pisze:

    DearD: spróbuję z tego linka po powrocie do domu bo z mojego malucha nic dobrego nie da się wykrzesać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s