Czas Odetty.

Wracałam z orszakiem milczących żurawi. Dołączyłam do nich nad Wąskim Morzem i dopiero wtedy zatarł się w mojej pamięci zapach świec,lampek i pozostałych symboli obcowania z nieobecnymi.Żurawie były zmuszone złamać kluczowy lot,bo niosły ze sobą uśpioną Odettę,co wymagało zwolnionego tempa,wzmożonej uwagi i precyzji dziobów.Odetta-solistka z baletowej młodzieżówki, sprawiała wrażenie uśpionej,rozkosznie i niedbale śniącej.Kołysała się lekko na zgrzebnej, mgielnej plandece i nic nie wiedziała o wąskim, sterylnym tunelu przecinającym jej płuca na wylot.Milczenie żurawi fatalnie wpływało na otoczenie a śpiewny potencjał przestworzy kurczył się i wyciszał nieubłaganie.Prułam powietrze ociężale,jak ptasi orszak i nie pytałam o przyczynę śmierci Odetty.Żurawie nie pytały o sens mojej obecności wśród żałobników. Słońce rozesłało stosowne wici,więc nie zdziwiłam się,kiedy-o milę przed sawanną,orszak wzmocniły chmary flamingów i żurawi koroniastych.
Te ostatnie uwolniły zmęczonych wędrowców od smutnego ciężaru.Po kwadransie zniżyliśmy lot i utonęliśmy w zieleni. Majestatyczny korowód szczudłonogich ptaków przemieszczał się w trawach i tylko dywan z Odettą-unoszący się nad nimi,wskazywał kierunek ich marszu.Flamingi płynęły nad nieżywą tancerką, różowiąc się i współczując mocą całej duszy.
Zmęczeni przybysze wreszcie uwolnili się od dławiącego ich klangoru.Rozpaczliwe dźwięki sięgały daleko w głąb sawanny i Najmędrsza opowiadała,że wszystkie małe zachłystywały się płaczem-nie rozumiejąc źródła swojego bezradnego smutku.Wyrwałam za złote pióro niebieskookiego koroniarza,pytając o powód holowania zwłok tancerki aż do Afryki.
-Tu przyszła na świat-potrzasnął niecierpliwie pióropuszem.
-Przecież nie należy do was-sprzeciwiłam się-to nasza,zwyczajna a wy królewscy,z niebieskimi oczami…!Nasze rodzą się u nas,hen w dolinie.
Ptak potrząsnął ozdobami i wyprostował się-niemal dorównując mi wzrostem.
-To nasza,królewska córka.Waszą była tylko jej matka,czego opłakane skutki mamy na załączonym obrazku.
-Że,co?Dlaczego?
-Tak klangorzyła swoim barbarzyńskim głosikiem,aż król przystał na jej kaprys i pozwolił zabrać Odettę na wakacje do ojczyzny matki.
-Ach tak…a tam ją…?
-Przeszył grotem amator dzikich gęsi.Pomylił żurawia z gęsią,przez to plebejskie upierzenie, jakie Odetta miała po matce.Ot wszystko!
-To zapalmy jej świeczkę,u nas tak pozdrawiamy bliskie dusze.Zostało mi w kieszeni kilka sztormówek.
-Świeczkę??!!zaśmiał się ponuro koroniarz-poczekaj, król im z rozpaczy bagna zapali a mała głowa królowej posłuży za pochodnię.
Cofnęłam się zniesmaczona i zawiedziona.Uniosłam się nad zielony dywan i spojrzałam na oddalający się ptasi korowód.
-Która z naszych szarych to królowa?
-Widzisz-parsknął lekceważąco-mała bida i tyle,jaka z niej królowa.
-Więc dlaczego ją wybrał?
-Wiadomo,te zwyczajne z północy stosują czary.Duszy nie mają więc nie boją się,że ją utracą.Ja bym je wszystkie…. Przestałam słuchać zarozumialca bo wtem nad jego głową zalśniła smukła, lotna istotka,nie całkiem oczywista dla gołego oka.Unosząc się nad koroniarzem przybierała na wadze,rosła,pierzyła się i zmieniała natężenie beżu i szarości.Dusza Odetty-pląsająca,młodzieńcza,łobuzerska.Orszak tam,duszka tu.Roześmiałam się i puściłam swoje brązowe oko do błękitnych-królewskich oczu Odetty.Kiedy przybiłyśmy”piątkę”,koroniarz przestał gadać i spojrzał na mnie ze zdziwieniem.Machnął złotymi palcami i ruszył za żałobnym orszakiem.Pióra flamingów bladły w oddali.Chciałam kontynuować docelowy lot ale Odetta zatoczyła łuk i wróciła do mnie.Była przezroczysta ale zwarta i energiczna.
-Odprowadź mnie do morza-poprosiła-słabo znam te trasy.
-Zaraz…chwila-zaprotestowałam-chyba powinnaś wracać na ceremonię.To ciebie żegnają i odpowiednio wyposażą…i.t.d.
Żurawi podlotek stał się rozjarzonym kłębkiem puchu,tak bardzo zdławił go serdeczny śmiech.
-Odetta tu,Odetta tam-zadźwięczała i uniosła się wysoko-wracam do domu,do doliny,czyż nie tak powinno być?-spojrzała prosząco.
-A twoje błękitne oczy?Rozpoznają cię od razu.
-No przestań,nie jestem tak całkiem żywa,zanim dolecę,będę już szarooka.Znikam,nie chcę na to patrzeć!
-Na co?nie zrozumiałam ale wnet utkwiłam wzrok w rozognionej dali.Płonęły bagna a daleki trzask płomieni mieszał się z lamentem ptaków.Horror.

* * *
-Jaki tam horror-obruszyło się słońce-tu ja decyduję,kiedy jest pożar.
Powiedziawszy to,przykryło się starannie ciężką chmurą i po chwili ostatnie iskry syczały w agonii.Odetta była już poza zasięgiem ognia, wody, powietrza i czasu.Zanim przekroczyła wszelką granicę,dogoniła jeszcze koroniarza i wyrwała mu najpiękniejszy sterczyk z pióropusza. Pobladł tylko i przyspieszył kroku.A ja wzbiłam się nie zwlekając.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Różne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

57 odpowiedzi na „Czas Odetty.

  1. MrsDalloway pisze:

    Na początek zastanowiło mnie dlaczego Odetta? To chyba nie przypadek Wizjo?

  2. MrsDalloway pisze:

    A tak nawiasem mówiąc z ulgą i radością przyjęłam kolejny doskonały fragment Twoich myśli

    • Wizja pisze:

      Moich wizji ew. impresji bo myślenie nie znajduje tu zastosowania.Ale to wszystko życie.

      • MrsDalloway pisze:

        Widzisz, a jednak muszę słowa ważyć. Nigdy nie wątpiłam, ze piszesz o życiu, bo przeczytałam wszystkie posty:)

      • Wizja pisze:

        Inaczej niż Ty bo ty raczej porządkujesz i definiujesz pewne obszary i zjawiska „stwarzane” przez ludzi-głównie artystów. Uzupełniamy się wszyscy na blogach i to mi się podoba.

  3. parenteza pisze:

    [po maluchu] 🙂

    • Wizja pisze:

      Parente, my już do końca życia mamy kontentować się maluchami ? No dobra, i tak „chłopcy” opróżnili mi barek.

  4. MrsDalloway pisze:

    No cóż, moi wychowankowie zaglądają…:) mam nadzieję, że coś w nich zostanie. Ale opowiadałam o Tobie, o tym jak piszesz – pewnej utalentowanej dziewczynce:) Utworzyła własnego bloga i napisała wiersz o wenie:) http://tugeza.art.pl/ , zaraziła się:)

  5. MrsDalloway pisze:

    Twoje uwagi byłyby pewnie cenniejsze dla niej.

    • Wizja pisze:

      Zajrzałam ale nie chcę zaczynać od uwag. Zobaczymy co tam zakwitnie.

      • MrsDalloway pisze:

        Pewnie masz rację, ja musiałam, spodziewała się, że coś napiszę. To taka taka niesamowicie ciepła, mądra 12 -latka, pochłania książki

      • Wizja pisze:

        Ty musisz, odpowiadasz za tych,których natchnęłaś nadzieją.Tak to jest.

    • Adamaszek pisze:

      Cieszę się Wizjo, że to mówisz

      • Wizja pisze:

        Czy obawiałaś się Ada,że ja nic nie wiem o tego rodzaju odpowiedzialności ?Całe moje życie jest obciążone konsekwencją tej wiedzy> Mały Książę uświadamił nam już w dzieciństwie….na wypadek,gdyby inne źródła zawiodły.

      • Adamaszek pisze:

        Przyznam, że tak, tego się obawiałam:)

      • Wizja pisze:

        Jeszcze trochę ,Ada i uwierzę ci,że egoistyczna zołza ze mnie.Muszę się rozejrzeć za dodatkową terapią coby się nie dać.

  6. Adam pisze:

    Ta Odetta – wypisz wymaluj niczym moja ciotka – zakonnica.
    Czy to?, że o wiele bardziej tak namalowana słowami autorki postać kojarzy mi się z tumiwowską lokomotywą to przypadek? – czy skiksowałem ;(

    • Adam pisze:

      Przepraszam. Kiepsko widzę litery. „tuwimowską” i „sfiksowałem”

      • Wizja pisze:

        Sfiksowałeś Adam,jak nic ! Odetta-księżniczka łabędzi z Czajkowskiego czy odetta -lokomotywa tuwima ?Że niby taka ciężka,ospała i pot z niej spływa? Czemu nie, każdy interpretuje poprzez te….no….pryzmaty / czasem własne/.

      • Wizja pisze:

        No,Adam, półkrwi żuraw na lokomotywce,ani chybi.Tylko matula jemu powinna dać dziób do formatowania coby BARDZIEJ tatusia przypominał.

      • Adam pisze:

        Miałem tylko putinowski egzemplarz pod ręką.
        Nie dasz się skusić?

      • Wizja pisze:

        Janie…czy przyjmowałeś wizytówkę od niejakiego pana putina? Wybacz Adasiu ,ale nie został mi przedstawiony nikt o takim nazwisku.To jakiś nowy przemysłowiec? W jakiej branży..? Zresztą to nieistotne.

  7. MrsDalloway pisze:

    a ja się bałam napisać , że z Czajkowskiego:))) Wizjo dzięki za wpis u Fleur – pomogło – dziś opowiadanie:), no i odpisała Ci :))

    • Wizja pisze:

      DearD,dlaczego się bałaś ? Tu co prawda żurawie,tam łabędzie ale balet pozostaje baletem. Fleur musi się rozkręcić, czekam na „jej”ciąg dalszy.

  8. Angie pisze:

    Muszę przyznać Wizjo, że ten tekst wyjątkowo spodobał mi się. I, co najważniejsze chyba, utkwił na dobre w moim zmęczonym brain 😉

    • Wizja pisze:

      Biedula, twój brain zmęczony poniedziałkiem czy / nie daj B./ życiem ? Przypuszczam,że hasło „Odetta” działa stymulująco -relaksacyjnie na wszystkich kochających operę,balet i w ogóle muzykę. Więc i tobie kojarzy się przyjaźnie.

      • violamalecka pisze:

        Jeśli chodzi o operę, to Paulos Raptis jest naszym numer 1.
        Muzyczne wieczory z Bo zaczynamy przeważnie od jego płyty.
        Nie znam lepszego wykonania Arii Nadira z „Poławiaczy pereł”
        G.Bizeta. Niestety nie mogłam znaleźć jej na tubie… 😦

      • Wizja pisze:

        Viola,zastanawiam się ,ile on ma lat . Słuchałam go na „formach umuzykalniających” w szkole jako 14-to latka. Śpiewał nam na żywo w wielkiej auli pod 8-mio metrowym oleandrem. Wtedy jeszcze nie byłam w stanie go docenić.

      • violamalecka pisze:

        Wizjo, urodził się w lutym 1936r.
        Właśnie zbieram się na napisanie postu
        o Raptisie, chodzi to za mną od dawna.
        Zazdroszczę Ci, że mogłaś usłyszeć go na żywo…. 😉

      • Wizja pisze:

        Nie zazdrość Violu , wtedy byłam małym wieprzkiem > przed którym migotały perły śpiewu Raptisa > nie budząc wielkiego zrozumienia. Bo wtedy słuchaliśmy chętniej Skaldów i Miry Kubasińskiej. Nawet Beethowena „dostrzegłam” później ,jako 17-to latka. Chętnie odświeżę mój „kontakt” z Paulosem.Co ciekawe,pamiętam jego głos bardzo wyraziście z tamtych spotkań .

  9. elatroska1 pisze:

    Zajrzałam zobaczyc co tez u ciebie sie dzieje?No i oczywiście cie usciskać:)

    • Wizja pisze:

      Jak interesy,Elka ? Życzyłam ci pomyślnej fali ale nie wiem,czy wypatrzyłaś w gromadzie tekstów gratulacyjnych .

      • Elatroska pisze:

        Wizjo przepraszam cię ze nie odpisałam na twoje gratulacje.Zwyczajnie przeoczyłam ale byłam w ogromnym stresie.Jest dobrze !! Oby tylko tak dalej to gębusia będzie mi się śmiała-))

      • Wizja pisze:

        Jak się tak przyglądam „specjalizacji” , w której zaczęłaś działać > to tam jeszcze ludzie w miarę sensownie prosperują. Trzeba myśleć pozytywnie – to pewne.A śmiać się musisz na zapas i awansem bo / nie wiem dlaczego/ kojarzysz mi się właśnie z uśmiechem.

  10. MrsDalloway pisze:

    przybiegłam, by się przywitać – dobry wieczór Wizjo.

    • Wizja pisze:

      Dzień Dobry MrsD. Ciśnienie i pogoda sprzyjająca robocie na etacie,prawda? W terenie nie ma dzisiaj czego szukać. No,ale idę mimo to.

  11. Adamaszek pisze:

    Mi Odeta bardziej kojarzy się, z książką „W poszukiwaniu straconego czasu” Marcela Prousta. Tylko że tam nie jest zbyt pozytywną postacią. Już chyba wolałabym być Gilbertą albo Albertyną ;D
    Uwielbiam klimat tej książki

    • Wizja pisze:

      Hej,Ada . Prousta czytałam 30 lat tmu i nie wracałam już do niego.Zbiory rozłączne.Nawet nie pamiętam postaci, o których mówisz. Jednak,skoro ty uwielbiasz to może i ja dorosłam do rzeczonego klimatu.Sie poszuka,sie zobaczy.

      • Adamaszek pisze:

        Wizjo, spróbujesz ze mną poszukać tego straconego czasu? Myślisz, że udałoby się go znaleźć?

      • Wizja pisze:

        Niestety Ad.- tego ludzkimi siłami zrobić się nie da. Ale można poprzez zintensyfikowanie trybu życia /działania/ nadrobić wiele z tego ,czego się nie zdążyło /a zamierzało, planowało,miało do tego prawo,oczekiwania,predyspozycje,nadzieje,i.t.p.Wierzę w istnienie Siły Wyższej,która może spowodować,że czas odczuwany przez nas wydłuży się dostosowując do potrzeb. Mając przed sobą np.20-cia lat życia,będziemy odczuwalnie przeżywali np.50-ąt. ONA może tak zrobić ale wszak nie musi.Trochę to od nas zależy i od tego,jak bardzo chcemy odpracować wieloletnie straty. Do wieczora.

      • Wizja pisze:

        PS. Ad. > czyżbym niechcący natchnęła cię wspomnianą nadzieją i teraz ……..czego oczekujesz ?Mam do zaoferowanie tylko szczerość w granicach wyznaczonych przez siebie.

      • Adamaszek pisze:

        Niechcący? Hm
        Co to znaczy szczerość w granicach wyznaczonych przez siebie?

      • Wizja pisze:

        Niechcący Ad. No i świetnie rozumiesz to,co powiedziałam o granicach.

  12. parenteza pisze:

    Wizjo, nie do konca. Zostawiam po maluchu, jako ze zyje i pamietam. 🙂 Czekam na dluzsza wolna chwile, bo chwilowo tylko chwile chwi. Jak juz wroce na dobre, to Ci juz napisze. ;P /szturch/ 😉

    • zenobiusz pisze:

      Ha, do malucha chętnie się przyłączę.

      • violamalecka pisze:

        Ja poproszę o Colę z lodem i cytryną. 🙂

      • Wizja pisze:

        Dobra Viola. Drzewka cytrynowe szybkopędne- w te pędy lecę sadzić. Najmarniej za pięć lat siądziemy sobie i będziemy delektować…..? Violka – poczęstuj się chwilowo wodą krzemową , dzbanek na wprost.

    • Wizja pisze:

      Cześć Parente.Oddałabym ci podwójnego szturcha ale jeszcze mnie tu nie ma.

      • parenteza pisze:

        Widzisz Wizjo, mnie tu w ogole nie ma. Jestem zjawa, pojawiam sie na 5 sekund i znikam. Zycie czasami potrafi pochlonac, zabrac caly wolny czas a czasami bezczelnie pozbawicczasu na spanie. 😛

      • Wizja pisze:

        No widzę,widzę,Parente. A ja gorę.No,może jutro mi przejdzie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s