Nastazja i sylfy.

Okapi śledziła na ekranie losy sympatycznej młodej pary,kiedy parapet monitora zadrżał pod stopami kogoś STAMTĄD.Nie zdecydowałam się użyć przycisku:”OK” lub”Anihilować”bo gość okazał się kobietą o dogłębnie,przejmująco zielonej twarzy.Nie zdążyłam zadać pytania bo Okapi wyrwana z filmowego transu odezwała się pierwsza:
-Dlaczego ta pani jest zielona?
Kobieta na pierwszy rzut oka zdawała się być w desperacji ale jej program przystosowawczy funkcjonował bezawaryjnie więc odparła tyleż konkretnie co wieloznacznie a nawet tajemniczo:
-Przyszłam tu pełna nadziei.
I znowu Okapi chciała być bardziej w temacie,bo podchwyciła życzliwie:
-To super!A kiedy szczęśliwe rozwiązanie..? Okapi sporo wyniosła z internetowych mądrości ale cały proces edukacji przebiegał dla niej za szybko.
-Ona nie jest PRZY NADZIEI tylko nafaszerowana nadziejami-wyjaśniłam-i może dopowie nam resztę.
Kobieta wzdrygnęła się,po czym przesunęła wzrokiem- jakby łapczywym,po głębokiej trawie. Zapytałam,czy jest może głodna. Odpowiedziała,że pożąda wiedzy o sylfach i ich energii, ale……zastrzegła szybko,nie mającej nic wspólnego z energiami seksualnymi.Zapewniłam ją solennie,że na mojej sawannie nie znajdzie nawet odkształceń po CZYMŚ TAK NIESTOSOWNYM.
-Więc co to jest?wycelowała energicznie palec w kierunku cedrowej sylfidy,która zamajaczyła nad moim ramieniem.Od śmierci cedru upłynęło dość czasu żeby sylfida odzyskała swoje przezroczyste powaby.
-To nie to,co myślisz-powiedziałam stanowczo-ONA jest czystą energią miłosną.Narzeczona Cedru,zero seksu,żadnych odkształceń.
Powietrzna istota wirowała tak płynnie i zmysłowo,że człowiek ciosany z grubsza mógłby to błędnie zinterpretować.Kobieta jednak nie przejawiała cech ludzkich atawistycznych więc przyjrzała się bez entuzjazmu sylfidzie i wyartykułowała pytanie starannie,jakby zwracała się do cudzoziemca:
-A gdzie przebywają sylfy?!
-Ona cię nie słyszy-wyjaśniłam-jest spowita we wspomnienia.Ale chłopaki….tam ganiają.Mocują się z jakimś świństwem rozpylanym wśród chmur.
Kobieta podniosła głowę i przyjrzała się niesymetrycznym pióropuszom na niebie.Wyciągnęła do mnie rękę ze słowami:Jestem Nastazja,a ty?Porozmawiajmy poważnie.Można tu gdzieś usiąść?
* * *
Sylfy pracowały niezmordowanie,odsuwając podejrzane obłoczki znad naszych głów.Błękitne fale emanujace z ich delikatnych dłoni,wzmacniały kolor nieba.Kiedy ta subtelna energia docierała do ziemi,kwiaty pęczniały ze szczęścia a oczy zwierząt nabierały nowego wyrazu.Anastazja nie dostrzegała sylfów.Dowodziła,że ich nie ma lub-jeśli istnieją to jako przejaw zła.Przytaczała opinie naukowe,cudze,swoje i kilka protegowanych.Emocje czy zacietrzewienie spowodowały odpływ zieleni z jej policzków.Teraz zieleniły się tylko usta-wyrzucające z siebie słowa jeże,słowa nietoperze pod adresem zuchwalców propagujących sylfy i ich enegię-nawet jeśli nie seksualną to z pewnością nieuprawnioną w porządku świata.Nie było sensu powodować jej konfrontacji z sylfem.Jego czułość i delikatność uznałaby za molestowanie a prężny energetyczny mieczyk za narzędzie demonicznych…. tortur.Bezpieczniej zapobiegać.
-Szkoda słów-zerwałam się z ziemi-zrobimy testy praktyczne.Kilka próbek poddanych energetycznemu oddziaływaniu sylfów.Jedna próbka-kwiat,druga-chwast,drzewo, Mała/może dojrzeje/, komputer,no i ewentualnie człowiek……
-Ale nie ja!żachnęła się Nastusia.A jeśli mnie źle potraktują?
-Nie obawiałabym się.Ale dobrze,znam tego twojego rycerza,z którym się droczysz w temacie sylfów. On dla dobra sprawy stawi się na ochotnika.Może zobaczysz,jak rośnie w strumieniu energii.
-To on jest mały?zmartwiła się nieoczekiwanie-przemawiał tak potężnym głosem…!
-Nie martw się-poklepałam ją krzepiąco-dorodny,jak z tysiąca wybrany.Ale dobrego nigdy dosyć.
Widać było,że Nastka toczy z sobą walkę.Kokieteryjne dyskusje na netowisku to jedno,zaś spotkanie bezpośrednie to pokusa bez gwarancji na wygraną.Żeby jeszcze w tym momencie sylfida nie zaczęła mruczeć,jak wabiąca kotka…Anastazja wcisnęła w kieszonkę wewnętrzną,namiętności prawdziwego badacza i zaproponowała odłożenie w czasie dzi-wacz-ne-go eksperymentu.Zniknęła do końca zieleń nadziei uwalniając karnację typową dla osób racjonalnych acz zachłannych.
Wskazałam jej drogę powrotną-przez bagna,ale kędzierzawy sylf miał mieć baczenie.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Różne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

66 odpowiedzi na „Nastazja i sylfy.

  1. Navia pisze:

    Nie wiedziałam, że na sawannie są bagna ?? 🙂

    • Wizja pisze:

      Cześć Navijko! Nie doczytałaś kiedyś,że zrobiłam tam „sobie” również staw. Powiedz mi ,co się dzieje,że OD DAWNA zaglądam bezradnie na twój blog i nie mogę wpisać komentarza. Mam podobny problem z innymi blogami ale przecież u ciebie kiedyś wpisywałam się jak nic.Co sie tam stało?

      • Navia pisze:

        Jaką ładną mi dałaś ksywkę 🙂
        Poza tym przecież staw to nie bagno, no chyba, że zarósł żabami (bo to się zdarza).
        Nie wiem, co się stało z komentarzami, Angie wpisuje się bez problemu i inni też. Może spróbuj jeszcze 🙂 Buziaki 🙂

      • Wizja pisze:

        Pisałam,kiedyś,że przesunęłam staw w nowe miejsce.Teren po nim nigdy nie został osuszony i jest błotnista taplaninka. Słońce da temu radę ale pomału.
        Wiem,że Angie się wpisuje,ja często wskakiwałam tuż po niej.Próbowałam ponownie wczoraj na te kury ale znów bez sukcesu.Pewnie ,że się uprę ale czy tego internetowego bazyliszka to przekona ? Malowałaś kiedyś bazyliszka?

  2. Adamaszek pisze:

    Wizjo, mój cały komentarz do Twojego interesującego skądinąd tekstu będzie cytatem – „SZKODA SŁÓW”

  3. miziaforum pisze:

    CHCESZ ŻYĆ I PRACOWAĆ W SWOIM KRAJU – ROZSYŁAJ TEN LINK !!!!!

    http://miziaforum.wordpress.com/

    PSS. UPRZEDZAM ATAK – ZAWSZE BYŁEM I JESTEM ZA TYM ABY POLAK JEŚLI NIE MOZE TU W KRAJU ZAROBIĆ GODNIE ZARABIAŁ NA EMIGRACJI CZASOWEJ

    TRANSFER PIENIEDZY DLA RODZINY – ABY Z GŁODU NIE POMARLI

    • Wizja pisze:

      Oki,oki,Mizia. Miałam co prawda złudną nadzieję,że przepadłeś gdzieś na wschodzie -przy zbieraniu danych ,z drugim kamratem.

      • miziaforum pisze:

        nadzieja matka ……. – nic z tego – a to ze czasami wpadnę pochasaać po MOIM STEPIE – który ty nazywasz sawanną
        nie powinno cie tak irytować 😉

      • Wizja pisze:

        Jasne mizia. „Toczę kulę ziemską” – mruczał sobie skarabeusz /jak zwał…/ obracając przed sobą niezbyt wonny okrąglaczek. Co do stepów…..możliwe, całkiem możliwe,ale trudno mi pamiętać cały personel.

  4. Adam pisze:

    A o czym jest ten post?
    (szukanie trzeciego dna)
    bo o ile tak do połowy jeszcze jakoś „ogarniałem”, to później mój intelekt zaczął zwalniać tak, że gdybym nie siedział oparty w fotelu tyłem do kierunku rozumowania – zapewne wyleciałbym z niego jak z tramwaju.

    Pomożesz?

    • Wizja pisze:

      O Nastazji,co nie chciała sylfa. To znaczy zaakceptowałaby ale bez jego ładunków energetycznych.Bo oburzał ją naukowiec,który zbyt wielkie nadzieje wiązał z napięciem w organach.A przynajmniej Nastusia wyłapywała ze skryptów głównie tę więź energii orgonowej z orgAnową. I interlokutorowi z bloga co rusz cytowała te „argumenty”przeciw,bo energią seksualną -jako mężatka /?!/nie zamierzała być pokonana i uwiedziona. CO JA MÓWIĘ.. przekonana i zwiedziona. W jakimś momencie oznajmiła interlokutorowi,że „kocha Go- rycerza”. Nic w tym nagannego bo zapewne miała na myśli uczucie bezorgo/a/nowe.Może żartowała a może jej „się pomyliło”.Nie dziwię ci się,że nie ogarnialeś bo ja też ogarnęłam z opóźnieniem.Ale wyeksponowałam w porę.

      • Adam pisze:

        Jak o Wandzie co niemca nie chciała za męża.
        Motywacje w zasadzie te same, choć metody bardziej wirtualne.
        Cóż – trza iść z podstępem 😉
        Znaczy – postępem.

      • Wizja pisze:

        Mówiesz,że Wanda też podejrzewała Miemca o nadmiar takiej czy innej energii?

      • Adam pisze:

        Oni zawsze mieli (energie) parcie (na wschód)
        Słynne Drang nach Osten.

      • Adamaszek pisze:

        Teraz to i ja nie rozumiem Wizjo. Możesz wyjaśnij to jeszcze wyraźniej?

      • Adamaszek pisze:

        Zwłaszcza nie pojmuję, czym jest to coś do ogarnięcia

      • Wizja pisze:

        Kiedyś ich w końcu zaprze,Adasiu.

      • Wizja pisze:

        Ada, twoja wypowiedź z godz.16.05 wskazywała raczej ,że wykoncypowałaś całe mnóstwo słuszności na temat mój i mojego zapisu z dziennika .

      • Adamaszek pisze:

        W takim razie, Wizju, zaryzykuję następujący wniosek. Naprawdę bardzo się przestraszyłaś, nie wiesz, co zrobić i co masz myśleć. Boisz się uwierzyć i nie wiesz, kogo słuchać. Jesteś w rozpaczy i uderzasz na chybił trafił, próbując wszystkiemu zaprzeczyć. Bądź mężczyzną:) wyegzekwuj te obietnice. Wszystko czeka tuż za rogiem. Zaufaj!:)

      • Wizja pisze:

        Adu, JAKIE OBIETNICE ?? Co do wystraszenia „się” to wprawdzie nie wiem,co masz na myśli ale wszystko,czego mogłabym się wystraszyć – już było.Trudno wystraszać się po wielokroć / z wyjątkiem pająków/ > to byłaby poważna niewyuczalność.
        No i mówiłam ,że dziękuję Opatrzności przynajmniej za to,że nie stworzył mnie mężczyzną.

      • Adamaszek pisze:

        Właśnie, jakie obietnice? Bardzo bym chciała jakąś, choćby taką maleńką usłyszeć 😉

      • Wizja pisze:

        Oki,Ad. Więc obiecuję nigdy cię nie zbanować > nawet gdybym miała na to ogromną ochotę.Ewentualnie dostaniesz packą .

      • Adamaszek pisze:

        Wizjo, i teraz pewnie chcesz, żebym obiecała to samo? 😉

    • Adamaszek pisze:

      A tak poważnie, Wizjo, bardzo dziękuję:)

      • Wizja pisze:

        No,myślę Ad. Bo tak po prawdzie to czasem trudno z tobą wytrzymać./hi,hi/

      • Adamaszek pisze:

        Szczerze mówiąc, Wizja, to zrobiło mi się trochę przykro. Nie rozumiem, jakie Ty teraz mogłabyś mieć powody, żeby mnie banować. Być może nie radzę już sobie dobrze w całej tej sytuacji, ale nie wstydzę się do tego przyznać. Nie jestem z żelaza

      • Wizja pisze:

        „Nie jestem z żelaza”…..Ejdi,czy ty czasem nie przesadzasz ? Powtarzam,to tylko zabawa, w której tak bywa ,że odsłaniamy część siebie > tylko tyle,ile chcemy.Bywamy szczerzy-bo nie mamy nic istotnego do ukrycia. Mówię tylko,że czasami masz /jakby/ focha jakbyśmy się punktowali w realu. Dobra,w sumie nie ma nad czym płakać.Jest cudowne słońce przedzierające się przez mgłę ,pora stosowna żeby wziąć grabie do czesania trawy.

      • Adamaszek pisze:

        Właśnie z tym sobie nie radzę. Wszystko, co jest częścią życia, ma związek z rzeczywistością. Więc dlaczego zachowania na blogach nie miałyby mieć związku z prawdziwym życiem? Dla Ciebie nie mają?

      • Wizja pisze:

        Trochę mają związek Ad. > o tyle, o ile nie udaję kogoś innego /podobnie,jak w realu/ .Różnica zasadnicza polega na tym,że życie często sprawia ból a na blogach ewentualnie coś cię zaskoczy, rozbawi,w najgorszym razie poirytuje / to rzadziej/.Czasami na zaczepki,prowokacje -wzruszasz ramionami > kiedy w realu wypadałoby zadziałać konkretnie i skutecznie.I.t.d.

      • Wizja pisze:

        Ad, chyba rozumiesz,że ja nie mam pojęcia > JAKIE SWOJE DRAMATY podsumowujesz słowami „nie jestem z żelaza”.

  5. zenobiusz pisze:

    Reblogged this on Zenobiusz's Blog and commented:
    Add your thoughts here… (optional)

  6. Adamaszek pisze:

    Wizjo, nie potrafię określić, czy błądzisz, czy z premedytacją mijasz się z faktami i prawdą

    • Wizja pisze:

      Ada, dałam po prostu „literacki” wyraz swojej nieakceptacji dla pewnych osób – a raczej ich intencji. Chcesz ,żebym z tego powodu czuła się niekomfortowo? Nic z tego , wciąż jeszcze odróżniam netowisko od prawdziwego kretowiska. Fakt,że niektórzy toczą prawdziwe / w ich przekonaniu/ zmagania na blogach > to ich problem. Internet pozostanie dla mnie terenem zabawy,gdzie ja decyduję o powadze czy żartach.Tzw. odpowiedzialności mam wystarczająco na swojej sawannie.

      • Adamaszek pisze:

        Bardzo słusznie Wizjo. Jak napisałam, Twój świat – Twoje decyzje i Twoje odpowiedzialności:))
        Prawdziwość? Wszystko zależy od tego, do czego tę cechę odnosisz

      • Wizja pisze:

        „Prawdziwość..”?No jasne,jasne.Może pojmę nim zgasnę.

    • zenobiusz pisze:

      • Wizja pisze:

        Dziękuję Zeno. Cudowny prezent o poranku, współgra z tym bezkresem,jaki mam za „oknem”. Antidotum na dramatyczny sen,jaki mnie dzisiaj uderzył.

  7. Michael2012 pisze:

    To mi wygląda na science fiction.
    Od kiedy to monitory mają parapety?

    • Adamaszek pisze:

      Michael2012 – pozwolę sobie odpowiedzieć w imieniu Wizji, mam nadzieję, że mnie za to nie zbeszta Michael, to ludzie tworzą swoją rzeczywistość i ta akurat wygląda TAK, jak ją Wizja i jej czytelnicy rysują oraz czują:))

    • Wizja pisze:

      Cześć Michael. Ponieważ Adamaszek już „cię objaśnił ” co do meritum > ja tylko dodam,że mój monitor jest wyposażony ponadstandardowo .Ma parapet bo była taka potrzeba.

  8. violamalecka pisze:

    Nie gadaj…Energia miłosna sylfidów,
    ta związana z seksualnością jest niestosowna..?
    Hmmm… a może czegoś nie zrozumiałam.
    Na wszelki wypadek idę do lustra sprawdzić,
    czy nie mam cielesnych odkształceń. 😉
    Na do widzenia nutkę Ci zostawiam.

    • Wizja pisze:

      Masz rację Violka , myślę,że niewiele jest rzeczy tak stosownych,jak energia miłosna sylfidy i jej cedru lub sylfa i jego chmurki. Ale kobieta,która poszukiwała jakiejś racji dla siebie na sawannie – nie rozumie chyba zmysłowości samej w sobie > ani tym bardziej nie akceptuje sytuacji,gdy ta zmysłowość prowadzi do „odksztalceń”.Ale nie ja jestem tą kobietą,litości !

  9. Angie pisze:

    Nie wiem czemu zwykle utożsamia się Autora/ Autorkę z ich głównymi bohaterami 😉
    Nie wiem, czy wszystko prawidłowo ogarnęłam, ale czymś uwiódł mnie ten tekst!

    • Wizja pisze:

      To prawidłowo Angie. Uwiedzenia bywają urokliwe. Gorzej,gdybyś -jak Zielona Nastazja , uważała,że wszystko,co urokliwe ma na celu zwiedzenie.

      • Angie pisze:

        Ależ Wizjo, nie mogę tak uważać, z prostej przyczyny: nieraz już oskarżano mnie, że zwodzę/ uwodzę, podczas gdy ” czarował” tylko mój wrodzony urok 😉 🙂
        ( to było chyba jedno z najskromniejszych zdań, jakie wygłosiłam, haha! )
        Zgodnie ze swą obietnicą, wrzuciłam specjalnie dla Ciebie kilka ( aktualnych!) zdjęć z mojego lasu. Listopadowego lasu;)
        http://angiewitch.wordpress.com/2012/11/19/przed-zimowym-snem/

      • Wizja pisze:

        Angie, pod całym twoim zdaniem pierwszym podpisuję się i mówię : TAK TRZYMAĆ ! Zresztą wygladasz na fotce na czarodziejkę -u/zwo/dzicielkę.
        Zaraz polecę obejrzeć Twoje / podobne do moich/ czyli NASZE czarowne lasy. Ja wprawdzie nie zostałam czarodziejką ale podobno były wobec mnie takie plany.

  10. MrsDalloway pisze:

    Ależ mnie się te sylfidy podobają. Wiesz Wizjo, że mnie to Twoje pisanie nosi…na pewno wiesz:)

    • Wizja pisze:

      Cześć MrsD. A mnie te sylfidy unoszą .Są takie subtelne w uczuciach i całej reszcie .Dawno Cię tu nie było Missy,ale ja też od pewnego czasu zawodzę tu i tam / nie,że płaczę / .A może zwodzę. Przez tę Nastusię wszystko mi się z wodzeniem kojarzy.

      • MrsDalloway pisze:

        Bo mnie Wizjo Droga porywa codzienność czasami, opieram się, ale bywa, że daremnie.
        U lekarzy też byłam i jak to oni zło-wróżyli i dali leki. Tymczasem serdecznie Cię pozdrawiam!

      • Wizja pisze:

        Oj,mnie moja obecna codzienność też mocno porywa. Nie ubyło mi problemów ale praca na sawannie zajmuje tyle czasu – w sposób tak bardzo mi sprzyjający > że rekompensuje to kancerogenność pozostałej reszty życia.

  11. Navia pisze:

    Jestem PEWNA, że pokonasz blogowego bazyliszka a w ostateczności się z nim zaprzyjaźnisz ( to w sumie też skuteczny sposób 🙂 )
    Bazyliszka nie malowałam ale brzmi to zachęcająco, chociaż może lepiej smoka? U Ciebie są smoki? wiesz, takie zielone ? 🙂

    • Wizja pisze:

      Navka ,lepiej bazyliszka > ambitniej bo smoki malowano od metra. Byłabym wściekle ciekawa TWOJEJ wersji bazyliszka. Smoków do tej pory nie spotkałam ale tu zza każdego krzaka wyłazi czasem coś nieoczekiwanego.Dla ciebie specjalnie ustawię „antenki” na rozpoznawanie smoków. Nie daj B….,żeby były zielone bo taka karnacja zbrzydziła mnie onegdaj raz a dobrze.

      • Navia pisze:

        Moja wersja bazyliszka pewnie by Cię rozśmieszyła bo ja jestem pokojową istotą co bynajmniej nie oznacza,że przesiaduję w pokoju 🙂

      • Wizja pisze:

        Navia,ważne,żeby jego nie rozśmieszyło > powinien sie rozpuknąć na widok swojego odbicia w lustrze / jak chce legenda/. Nas ten portrecik rozśmieszy ale jego nie. W sumie to pożałować bazyliszka.

  12. Ewelina Anna pisze:

    No ciekawe dlaczego miałabym się nie uśmiać. A pewnie, że się uśmieję, byle był dowcipny. Zielony może być też, jeśli ktokolwiek miałby ochotę mnie spytać o zdanie. 🙂
    Nie rozpęknę się.
    Chyba ze śmiechu.
    Wizjo doczytałam o sylfach, to wyobraź sobie mitologia średniowieczna i są to żywiołaki powietrza. Jak w grach komputerowych: żywiołaki powietrza, ognia, wody, ziemi…. 🙂 jak byłam młodsza to bawiłam się takimi postaciami w wirtualnym świecie. Rozumiem, że chcesz mieć prawo na własnej sawannie mieć stworzonka na jakie masz ochotę i w porządku. 🙂
    Ale jeśli by ktoś wierzył naprawdę, że istnieją, albo udowadniał, że są aniołami, to byłby w błędzie.
    Używane do zabawy są ….zabawne. Wtedy rozumiem każdy pozytywny zestaw emocji.
    Ale traktowanie bajek jako prawdy byłoby całkowitym odlotem, nieprawdaż?
    Pozdrawiam moim najbardziej zielonym uśmiechem :mrgreen:

    • Ewelina Anna pisze:

      Pożałować bazyliszka…..no dziękuję.ale nie rozumiem, dlaczego? Nie czuję się jakoś specjalnie nieszczęśliwa. Ale dziękuję za cień pozytywnego uczucia 😆

      • Wizja pisze:

        Dobrze,że nie czujesz sie nieszczęśliwa Ewelino-Anno….przyznaj się ,że niczym mizia-dobrałaś się do mojej akacjówki ,co? Nie szkodzi,ta nalewka uwalnia myśli od większości trosk. Ale o co ci chodzi z tym bazyliszkiem ? Ja mu współczuję i ty też powinnaś.Wyobraź sobie,że patrzysz w lustro i widzisz tam brzydotę-koszmarek. Nie padłabyś trupem ?

      • Ewelina Anna pisze:

        Na wspomnienie o Mizi….dreszcz mnie przeszedł. To jednak nie moje klimaty. Ale jak zechcesz akacjówką nie pogardzę.

      • Ewelina Anna pisze:

        No tak, biedny bazyliszek…..ale trudno mi się wczuć w jego sytuację, bo mnie moje odbicie w lustrze nie przejmuje wstrętem. Nadal widzę twarz nie gębę :-). czasem nawet w realu zbiera ona wiele uśmiechów….no, bazyliszki maja faktycznie przechlapane….

    • Wizja pisze:

      No siadaj,siadaj.Czego się napijesz ? Baaardzo piękny odcień zieleni.

      • Wizja pisze:

        Pees,Ewelino. Z Ciebie też niezły kawał „żywiołaka”. Bez obaw – w sensie „żywiołowa”. W języku mgai znaczy też : ” pochopna” lub „zachłanna”.

      • Ewelina Anna pisze:

        A dziękuję. „Zieloną wdowę” proszę ;-). Chwilkę posiedzę, rozprostuję skrzydła duszy na tej miłej sawannie i pójdę sobie dalej…..:-)

      • Ewelina Anna pisze:

        Chyba masz trochę racji, bez tego byłabym może grzeczniejsza…. 😆

      • Wizja pisze:

        Niestety E-Anno, nie dysponuję Zieloną Wdową. Jak rzekłam- tylko akacjówka .Czuj się,jak u siebie – nie mogę ci towarzyszyć bo praca w terenie .Rozumiesz.

      • Ewelina Anna pisze:

        W porządku. 🙂 dziękuję 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s