Ostał się ktoś bez domieszki?

Uderzałam się ponuro w pierś- wewnętrznie  czerstwą, bo zaniedbałam wszystko co powinno być drogowskazem,mottem i celem stworzenia.Sawanna nie sprzyja  podtrzymaniu autentyczności świątecznych tradycji więc rychło grozi mi zapomnienie  z
  przeniesieniem.No i coś niejasnego po moich edukacyjnych wprawkach pozostało w głowach zwierząt bo oto gnu rąbnęła ciężko kolanami o podłoże, tłumacząc się Komuś z niedoboru witamin w suszkach własnego wyrobu. Okapi wzniosła piękne oczy ku niebu i zaczęła przepraszać Stwórcę za brak wytrwania w pracy organicznej /z,nad/przybyszką  z-nie-wia-do-mo-kąd . Najmędrsza otoczyła się wianuszkiem swoich wyrośniętych już młodych i zanosiła  pod niebiosa hymn dziękczynny za przetrwanie nas wszystkich. Żyrafa ,której „się pomyliło”-zaczęła wołać : cip,cip,cip do przemykających w trawie dropio-piskląt  i chciała je łowić pętlą z własnej szyi.Struś neofita zwrócił jej uwagę,że Święta Wielkanocne są w innym terminie ale żyrafa fuknęła,że roztropny przygotowuje się zawczasu. Mała  wspinała się nad trawy i  siatką na świetliki próbowała wyłapać spomiędzy chmur”pierwszą gwiazdkę”.Drugi struś-ateista/intelektualista, wyjaśnił,żeto jeszcze nie dzisiaj.Edukowane przez Najmędrszą gazelki zaśpiewały chórkiem piosenkęMadony -Nie płacz po mnie Argentyno. Pieśń w wersji „slowly”była bliska nastrojowi świątecznemu a ksywka Śpiewodajki do reszty zwiodła muzykalne gazele.Słońce-pomimo wieczornej pory, wystawiło  złote rzęsy spod podłogi i poprosiło przymilnie o bis.
    Tym razem serce uderzyło we mnie tak gniewnie,że zastąpiło cios pokutnej pięści . Podniosłam się z trawy świadoma własnej niedoskonałości ,jako przewodnika duchowego moich przyjaciół.
-Stop! krzyknęłam w dłoń zwiniętą  w muszlę- wszystko ŹLE!
Stworzenia znieruchomiały i zamilkły.Raptem słońce wystawiło czoło-dziwnie mroczne,nad ziemię i krzyknęło głośniej :
– Naprzód! Śpiewać mi tę słodką kołysankę bo mam koszmary!
Najmędrsza spojrzała na mnie pytająco i ruchem dłoni ucięła nutki wzbierające w ustach Małej.
-Czy nie tak nas uczyłaś?…….Dawno temu ale trochę pamiętamy.A może ty coś pokręciłaś?
-Zdecydowanie odetnę wam dostęp do komputera -powiedziałam spokojnie-miałaś ich uczyć myślenia a nie przerzucania bajzlu danych z jednej półki na drugą.
-Więc może ty powinnaś się włączyć do pracy-żachnęła się Surykatka-zaczęłaś ambitnie ale teraz zajmujesz się tylko tym,co cię bawi.
-Miałam nadzieję,że jesteś już przygotowana do poprowadzenia tej sztafety edukacyjnej.
-Dobre sobie,że niby taki z ciebie szlachetny kamyk,co poruszył lawinę talentów?
-Właśnie obserwuję tę erupcję talentów i widzę,że macie orientację”mniej więcej”.
-Ty też jesteś z nami „mniej więcej”,wszyscy tak mówią.Więc gdzie  przebywasz   najbardziej?
-Moja sprawa i mój problem- burknęłam ordynarnie i zdławiłam resztę wypowiedzi bo w oczach Najmędrszej ujrzałam siebie ,z czasów,kiedy ktoś bardzo mnie zawiódł.
-Musimy wrócić do kilku tematów-powiedziałam pojednawczo-nie może tak być,że każde z was rozumie najważniejsze prawdy „mniej więcej”.Ta żyrafa łapiąca kurczaki na stół wigilijny….zgroza.Skąd taki pomysł?
-Noo….chyba pomyliła z jajkami wielkanocnymi.W internecie był taki dowcip,jak kosmici badali obyczaje świąteczne Ziemian .Na stole leżał jeden związany kurczak a drugi próbował uciec bo testowali go widelcem bez znieczulenia….! No,i kto się w tym połapie ?Zdecydowałyśmy,że wszyscy mają- do odwołania,szlaban na komputer.Od jutra :prasowanie białej trawy,suszenie kwiatów akacji, podkarmianie i
polerowanie świetlików,żeby na Wzejście Jedynej Gwiazdy były gotowe do świetlnej asysty.
     Odłożyłam własne ekspiacyjne ambicje do chwili wykonania zadań obowiązkowych. Słońce mitygowało mnie,dowodząc,że za dni kilka nastąpi koniec ziemskiej bajki i każdy powinien rozsądnie,uwzględnić ten fakt w modlitwie i działaniu.Słońce żyło ze swoim problemem od miesięcy,znosząc coraz  cięższy oddech  Nadlatującego na swoich plecach. Nie dawało nadziei sawannie,realowi i wirtualowi.
   Stan istot z realu oscylował pomiędzy dezintegracją potrzeb a pożądaniem totalnego spełnienia.
   Wracałam z naręczem pełnym kwiatów akacji,kiedy natknęłam się na wzburzonego słonia ,który trąbą ciągał po ścieżce zesztywniałego,bladawego peryskopa. Trzecie oko bladawca miało wyczerpaną baterię i  wyczerpaną zdolność przenikania.
-Wyobrażasz sobie! Sapnął  wściekle słoń – ten drań zmierzał w kierunku „cmentarzyska peryskopów”! Słyszałaś o czymś takim ?Miejsce ostatniego snu mądrych braci zamierzał przechrzcić na wysypisko peryskopów.Chciał zbezcześcić cmentarzysko słoni. Ten wasz świat jest skończony!Nic świętego,nic…..!

*     *     *
Mała zastąpiła mi drogę z odkrywczym uśmiechem na buzi.Machnęła entuzjastycznie notatkami Najmędrszej ,gdzie wyczytała,że roraty w adwencie to rzecz wskazana,godna i  podkreślająca siłę oczekiwania.Przegoniłam ją  tupnięciem o tyleż zdecydowanym co niesłusznym a błędny ognik w mojej krwi poruszył się energicznie i radośnie.

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Różne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

19 odpowiedzi na „Ostał się ktoś bez domieszki?

  1. MrsDalloway pisze:

    a ja sobie szykowałam wpis -Czy życzyć z okazji święta to znaczy kochać?
    Wiesz Wizjo im więcej tego amoku na zewnątrz, tym mniej mnie…

    • Caddi pisze:

      Przy każdej okazji, jeśli już przyjdzie mi składać życzenia (czasami wierzę w moc sprawczą słów) mówię krótko: Wielu dobrych i życzliwych ludzi wokół, dziś i zawsze.

    • Wizja pisze:

      Nie Missy, moim zdaniem „życzyć z okazji święta” to znaczy rozmaicie /z wyjątkiem tego kochać/.Inna rzecz,że ktoś kochający a nieśmiały skorzysta z pretekstu i odświeży > lub „napocznie” znajomość.

      • MrsDalloway pisze:

        a to troszkę smutne, że się pod tym miłość nie kryje, sądząc na podstawie dosyć ważnego faktu – przecież za stołem zasiada najbliższa rodzina…ale z przekorą pytam, bo chyba wiem jak jest…

      • Wizja pisze:

        DearD > jeśli najbliższa rodzina toć kocha z urzędu ,z automatu i musowo.Czym się tu martwić.Myślałam,że „co inszego chodzi ci po głowie”.

  2. MrsDalloway pisze:

    Wizjo!!! wracaj!

  3. MrsDalloway pisze:

    No nareszcie jesteś! 🙂 A ja mam taki komentarz i cały czas nie wiem co z nim zrobić, bo nie wiem czy to naprawdę Twój. Pisałaś do mnie Droga Wizjo z innego komputera?

    • Wizja pisze:

      Tak Missy, z doskoku i na skróty – z komputera Zenobiusza. Ale z ciebie panna roztropna /czyt.nieufna/.Witaj.

      • MrsDalloway pisze:

        zatem już zamieszczam, własnie zem ufna ogromnie, ale szacunek mam do Cie ogromny i nie chciałam by sie ktos pod Cie podpinał:)

      • MrsDalloway pisze:

        Wpis dodany, a mnie wypada podziękować za przemiły komplement. Z powrotu u wpisu Twego ciesze się ogromnie.

      • Wizja pisze:

        Missy,jak to mawiamy > cieszmy się masą przyjemnych drobiazgów bo to suma małych rzeczy radośnie nas przygniecie…..o cholera,tam było coś o podniesieniu czy wzlocie.Skopałam dykteryjkę,jak to zwykle BABY czynią.Ale jestem po patroszeniu sawannah-karpia więc mi gorzej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s