Rozsypanka dla masochistów.

Chciałam powitać kolejny rok pod kloszem nowego akwarium. Pomogły mi w dopracowaniu pomysłu  różne niewiarygodne siły i rezygnacja z kilku praw natury.Księżyc zagroził poruszony,że-jak tak,to on będzie teraz świecił o wiele bardziej kontrowersyjnie.Odezwał się po raz pierwszy,od czasu,kiedy zawarliśmy znajomość.Mogło to świadczyć zarówno o jego podziwie dla mojego dzieła,jak i uświadomionym nagle braku satysfakcji z dotychczasowej techniki 0świecania. Mocowałam się wzrokiem z zębatą skalpirią,kiedy wyszło słońce i powiedziało,że-jak tak,to ono będzie teraz wschodziło „trochę indziej”.Po łyku mojej kawy poprawiło na „gdzie indziej”.Księżyc ani myślał znikać,chcąc sprowokować dyskusję.Wyglądali oboje bardzo ładnie na firmamencie ale stworzenia nie były zadowolone.Zauważyłam,że półtonowa kropla wody-zawieszona „w powietrzu  nie stała w sprzeczności z ich obrazem świata  ale dwa szlachetne krążki na niebie stanowiły niepokojący nadmiar.                    Akwarium w stanie nieważkim dorównywało moim marzeniom.Woda,uchwycona w zmienne,drgające pole,przybierała wciąż nowy kształt.Skalpirie,torturowane przymusem szybkiego reagowania    szczerzyły zęby w moim kierunku.Były zachwycającym efektem skojarzenia piranii ze skalarami ale zarówno Sawanka/dziecko Indygo/,jak i Anioł Piotr,ostrzegali mnie przed skutkami takiej krzyżówki.Zignorowałam ostrzeżenia bo nie umieli ich precyzyjnie nazwać.Surykatki były mniej odporne na manipulacje więc obserwowały ryby z daleka.Tylko Najmędrsza z Małą demonstrowały ironiczne uśmiechy wertując-utartym już zwyczajem,jakieś notatki.Mała dostukiwała coś na klawiaturze i rzucała krótkie uwagi swojej mentorce.                                                                                        -Twój dzień,co? mruknęła z przekąsem Najmędrsza- uwięziłaś wodę w polu,którego nie ma,przecież wiesz-Gdybyś analizowała swoje neto-sosy dokładnie,to słyszałabyś o pochodnych energii Keksy Nagana-odparłam z godnością.Przecież brałaś udział w małym eksperymencie.Ujawniła się energia trzasku!        -No pewnie-parsknęła Mała- Keksa z rana,jak śmietana.Taka ilość muchy nie zasili.A pół tony wody?     -Anioł Piotr był zdania,że damy radę-broniłam się-zresztą jest już akwarium więc podważanie istnienia nowego źródła energii jest bez sensu.Powiedziawszy to cofnęłam się gwałtownie bo macka wodna z paszczatą rybką wyodrębniła się z całości i falowała tuż przed moim nosem.Skalpiria wściekle kłapała subtelnym pyszczkiem,nie rozumiejąc daremności swoich ataków.Prześwietlona woda wypiękniła stworka ponad wszelkie oczekiwania ale stworek wyraźnie mnie nienawidził.                                              -Dlaczego mnie nienawidzisz?spytałam głośno a skalpiria cofnęła się dla nabrania rozpędu.                        -Te eksperymenty to egoistyczne zachcianki -parsknęła Najmędrsza-ty sobie nabijasz głowę iluzoryczną ideą a inni dwoją się żeby coś z tego było.Mała stukała nosem w monitor sylabizując z naciskiem iż krzyżówka piranii i skalara daje produkt z obniżonym IQ oraz skromnym libido-do nastego pokolenia.Ha,czytałam,ale nie uznałam za istotne.Mój błąd,mój zagrożony nos.              -Alee….skąd ryby wiedzą,co było przedtem,skąd przeświadczenie o przyszłych problemach?                     -Woda im przekazała.Rozmawiałyśmy kiedyś o pamięci wody,pamięci kryształów.                                      Złapałam się za głowę- no tak,pamięć wody,owszem,ale „woda im przekazała”?Tak dosłownie?To się jednak nie mieści…!Ale pole trzymające wodę w powietrzu też nie powinno istnieć a JEST!                        Najmędrsza wskazała palcem akwarium,które raptem upodobniło się do balonu tracącego powietrze.Powierzchnia uginała się głęboko a woda przelewała się chaotycznie.Ryby traciły celowość ruchów.Mimowolnie wyciągnęłam rękę,próbując wesprzeć,podtrzymać  ale bezwładny,migotliwy strumień polał się na trawę.Przed ultra-krzykiem zawodu powstrzymał mnie tylko obraz Anioła Piotra,który zaczął materializować się od niechcenia  tuż za kałużą ze skaczącymi skalpiriami. Piotr prostował plecy i masował obolałe,zmereszone skrzydła.Spojrzałam mu z niedowierzeniem w oczy.          -Co chcesz….mruknął niemrawo- to się nie mogło udać. Nie dałem rady,mam bicepsy szachisty.              -Trzymałeś pół tony od rana?Cały czas udawałeś,że wierzysz w to pole siłowe?Wszystkie obliczenia były twoją partią szachów?Moje akwarium,moje marzenie……tylko grałeś ?                                -No,nie grałem przecież sam z sobą!Podjąłem grę bo mam na to statutowe przyzwolenie.                           -Zgoda Szefa na graniczone uszczęśliwianie..?                                                                                                      Mniejsza skalpiria rzutem giętkiego ciała przeniosła się na skrzydło anioła i ciachnęła wielką lotkę.          -Sssuka…! wyrwało się Piotrowi,po czym zwrócił się do mnie oskarżycielskim tonem : Ale krzyżówka potworków chyba cię zadowala?To jest prawdziwe i pozbawi mój lot wymaganego wdzięku.                      -Mam w nosie twoje wdzięki – warknęłam -zwodziłeś mnie bezprawnie,nie wybaczę.                                  -Zrobiłem to z miłości. Kocham cię nieodwołalnie.                                                                                                -Czyli z przydziału ?Nie podejrzewałam,że nawet anioły nadużywają słowa „kocham”.                                Druga skalpiria w śmiertelnym spazmie rozciągnęła się pod stopą Piotra.Pośliznął się,jak ktoś zwyczajny i spróbował odlecieć.Pomyślałam,że skojarzona skal-piria nie przynosi mi wstydu ale Piotrowi już nie zaufam.Obserwowałam jego nieharmonijne ,podniebne zygzaki  i dziwiłam się,że brak jednej lotki tak obniża  sprawność anioła.Może Stróż jest dobierany stosownie do Obiektu?To by wyjaśniało,dlaczego Piotr zapomina się i klnie,lituje się więc kłamie i masochistycznie udaje pole siłowe,pozwala sobie amputować lotkę. O,nędzo mojego życia.Muszę popracować nad kojarzeniem gatunków,może się dowartościuję.Ale teraz poplotę dla relaksu.Konieczna zmiana  napięć.                        

*     *     *

Słońce było konsekwentne i układało się do snu gdzieś na północnym wschodzie ale na to już machnęłam ręką.Jednak czyjeś przytomne oczy-bez makijażu,śledziły z zarośli  słoneczne manewry.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Różne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Rozsypanka dla masochistów.

  1. Wizja pisze:

    Wizjo,powitanie nowego roku to jutro.Zaczęłaś świętować za wcześnie!

    • Wizja pisze:

      Serio? A mnie nic nie podpadło.Możesz mieć trochę racji.

      • MrsDalloway pisze:

        No no, a Ty tu gadu gadu sama ze Sobą?;-) wpadłam na moment, dobrej nocy życzyć, ale Ty już przeciez śpisz. Ty za wcześnie,ja za późno:-)

      • Wizja pisze:

        DearD. kiedyś sobie tak gaduliłam z siostrą bliźniaczką. Miała ksywkę Wizzgaa .Dawno zapętliła się w netowisku > A WSZYSTKO PRZEZ „alternatywnych”.Tak! Teraz przy akacjówce smęcę sobie z wizzgąą zapamiętaną.

  2. MrsDalloway pisze:

    Tak sie teraz troszkę przyczepie, ale ta „rozsypanka” dotyczy tez wizualnego aspektu tekstu:)) Teraz to mądrze się jak ten,co to jego imienia się głośno nie wymawia – ha ha

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s