Co tam pod wozem ?!

Ten sen miał uwalniać,jak zakładałam.Nikt nie wymusza przebudzenia ale czuję ruchy dłoni tuż obok,czyjeś troskliwe szepty i monotonny,uspokajający głos.Wszystko w porządku, śpię, zgodnie z ustaleniami.To tylko obszar snu a nie  równoległy wszechświat czy drugie życie wypełniane równie gorliwie,jak oficjalne. Nigdzie nie widzę Anioła Piotra,dlaczego znów go nie ma?!Pojawia się za to nieznana postać człowieka zbierającego różne obiekty.  Obserwuję,jak robi to z ogromną, miłosną pasją.Oczy lśnią entuzjazmem,usta pełne tkliwych słów.To łowca,który kocha ponad wszelką wątpliwość.Gdybym znalazła  się w jego zachłannych  rękach to stałabym się współuczestniczką jego zachwycenia? Więc chcę, podfrunę i stanę na linii wzroku  ,a  niech się dzieje……                                                                                                                                                     Osobnik poważnieje i  konstatuje mnie- ważkę o chmurnych oczach i  natychmiast rodzi się w nim serdeczne uczucie i gorąca potrzeba zdobycia. Nie każę mu ganiać wśród traw lecz spocznę-niby przypadkiem,na pięknej dłoni.Jak porywczo zamykają się palce wokół moich skrzydeł.Gorące  spojrzenie przyszpila do samego dna lęku i nadziei a sprawny ruch umieszcza mnie z czułością wśród niezwykłych rekwizytów, gdzie czuję się ozdobą kolekcji.Patrzy na mnie wzrokiem człowieka spełnionego po czym gdzieś odchodzi.                                                                                                                         Czekam.    Po pewnym czasie wiercę się,czując,że szpilka mocująca mnie na gobelinie,drasnęła konkretnie moje serce i przebiła płuco.Nie chcę o tym myśleć.Czekam.Kiedy człowiek staje czasem przed gablotką,próbuję wyrwać się ku niemu ale w zasadzie wystarcza mi jego badawczy,jasny wzrok. On biegle ocenia i docenia moją żywotność.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                   -Ciekawe-mruczy z podziwem-niby nic  a tyle w niej energii.Niby zwykła ważka ale … oczy! Hm, nie wyobrażam już sobie życia-znaczy kolekcji, bez tego okazu.                                                          Odchodzi.Czekam.Warto czekać na sekundę radosnego podziwu,na chwilę już tylko podziwu,na moment uwagi,na roztargnione spojrzenie,na przelotny monolog.Mam nieograniczony przydział czasu na rozglądanie się po terenie.Gobelin jest zatłoczony obiektami daleko wyrastającymi ponad moje parametry.Tam wspaniały motyl, jakiemu chciałoby się dorównać.Zakurzony?Już nie wzbudza emocji kolekcjonera?Na poboczu łątka-jak zdołał uwięzić tę istotkę,zupełnie już zetlałą.Obok mnie samica wytwornego żuka, przytłacza urodą i poczuciem własnej wartości.Ale jest już  cieniem.  Ocho,druga ważka!Jaka inna, foremne długie stawy i spadzista szyja,wyzywające czułki.Tkwi hardo,jak wspomnienie  ambitnego polowania,jak ważne trofeum,które zbieracz niekiedy obdarza tajemniczym uśmiechem.Nie koncentruję się już na czekaniu  bo stopniowo drobiny kurzu zaczynają utrudniać oddychanie.Chcę żądać tylko odpowiednich warunków życia wśród obiektów,ale, kiedy zbieracz wyznacza  mi sekundę posłuchania,dławię się jakimś roztoczakiem i wysyłam charkotliwy komunikat.Człowiek komentuje krótko i wychodzi.                                                                                                                                                                      Szpilka musiała ulec korozji bo odczuwam daremność serca.Ucieczka stąd wydaje się rozwiązaniem koniecznym.Ostatnio człowiek udekorował gobelin tekstem  szamańskiej pieśni  i nuci ją w natchnieniu.Jego stan trwa dłużej niż zwykle.Nic tu po mnie.Ktoś musiałby mi pomóc.Ależ nie,przecież śnię.Więc muszę to zrobić sama bo wkrótce będę tylko tkwieniem- rejestrującym beznamiętnie przyrost i rotację obiektów w kolekcji.Strach.Od kiedy tu jestem?Za długo.Wyrwać się stopniowo,ostrożnie ześliznąć ze szpilki,przycisnąć dłońmi ranę.Udaje się.Tamować,mocno dociskać,wycofywać się delikatnie,oszczędzać siły.Powietrze!Uwaga na szok.Wyłącz myślenie,ono ci nie pomoże,więc nie myśl,nie płacz,nie czekaj tylko IDŹ!Go!Go on!Oddalam się,wlokąc odbarwione skrzydła.

*    *    *                                                                                                                                                     -Czy musisz stare dramaty przerabiać we śnie…?Chciałaś odpocząć! – mówi gderliwie Anioł Piotr.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Różne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

26 odpowiedzi na „Co tam pod wozem ?!

  1. violamalecka pisze:

    Jesteś niesamowita…
    jedyna i niepowtarzalna…
    a skrzydła… nie martw się…
    lato zabarwi…

    • Wizja pisze:

      Cześć maleńka szczęściaro! Zawsze uważałam,że Bóg stworzył nas jedynymi i niepowtarzalnymi, to konieczne,żebyśmy nie zanudzili się wzajem.

  2. maszynagocha pisze:

    W sumie chyba lepiej być szarą, nie rzucającą się w oczy muszką. Wtedy można spokojnie podziwiać świat. Pozdrawiam ważko.

  3. Navia pisze:

    Witaj, witaj Wizjo Kochana !!! Jak miło, że się wreszcie obudziłaś, stęskniłam się okrutnie za Twoją sawanną. Na pełne przebudzenie polecam herbatkę z imbirem :))))))

  4. pstro pisze:

    Kiedy idę, to idę, i tyle. A jeśli przyjdzie mi walczyć, jeden dzień nie będzie lepszy od drugiego, by umrzeć. Bo nie żyję ani w przeszłości, ani w przyszłości. Dla mnie istnieje tylko dzisiaj i nie obchodzi mnie nic więcej. Jeśli kiedyś uda ci się trwać w teraźniejszości, staniesz się szczęśliwym człowiekiem. Zrozumiesz, że tak jak pustynia tętni życiem, tak jak niebo jest pełne gwiazd, tak wojownicy walczą, bo jest to nieodłącznie wpisane w człowieczą dolę. I wtedy twoje życie stanie się świętem, wielkim widowiskiem, ponieważ będzie tą chwilą, którą właśnie żyjesz, żadną inną.

    a tak mi się jakoś ten cytat skojarzył z notką:)

    • Wizja pisze:

      Tia. Chwilo – żyję twoim imieniem .
      Ale się wtarabaniłaś z naręczem pełnym DOBRA. Dziękuję. Tylko – i w ogóle – niestety- o zgrozo > nie potrafię. To znaczy, udaje mi się żyć chwilą / z tych uszczęśliwionych/ ale tylko przez właśnie chwilę.
      No dobrze , jak jesteś taka mondra to powiedz, czy to się da zastosować przy prowadzeniu dwóch żyć równoległych. Ha ?!

  5. Ewelina Anna pisze:

    Czasem zaglądam do Ciebie bo zaskakujesz mnie niesamowita wyobraźnią i szczerze czekam niecierpliwie na nowy tekst. A ten jakże prawdziwy…ile razy człowiek sprzedaje niemal duszę za zwodniczą pieszczotę, pożądliwość, pragnienie bycia na chwilę wyjątkowym okazem…klejnotem… i potem się zastanawia, jak mógł nie zauważyć, że jest tylko błyskotką w kolekcji kolorowych trofeów…
    i że staje się klejnotem, gdy ucieknie choćby kaleki, choćby z raną na wylot przez którą sączy się resztka życia i z „odbarwionymi” skrzydełkami…
    Ale najpiękniejsze są właśnie tak niepozorne, tak zwyczajne „owady” – balansujące na niebieskich skrzydełkach nad taflą jeziora, których nikt nie przyszpilił w zakurzonej gablocie. W wolności, niepozornie i niezauważenie wypełniają swoje życie choćby ludzkie oko ani razu nie zachwyciło się ich pięknem… Człowiek chciałby przeskoczyć sam siebie w wyjątkowości i pragnieniu bycia jedynym a tymczasem jest najpiękniejszy gdy pośród własnych spraw, ludzi i zadań w wolności i miłości po prostu robi swoje.
    Bez wiary, że jest Ktoś kto się mną zachwycił na tyle, że powołał mnie do istnienia taką właśnie i już nie muszę należeć do niczyjej kolekcji życie byłoby rozpaczliwe. Tymczasem można szybować nawet, gdy nikt nie widzi i się nie zachwyca i wypełniać własne życie, sycić wolnością lotu i przeżywać własną malutką miłość… choćby się było jedną z miliona ważek tylko raz mogę czuć, myśleć, kochać…i być tylko na swoim miejscu.

    • Wizja pisze:

      Cześć E-Anno. Gdybym już nie była padnięta to ścięłabyś mnie z nóg obfitością gorąco-perswadujących słów.
      Hem…”przeżywać własną malutką miłość…” > a jeśli ktoś nie chce malutkiej miłości a tym bardziej „własnej”. Miłość własna jest dobra tylko jako swego rodzaju odpowiednik honoru.I co z tym począć ?
      „Być tylko na swoim miejscu…”. To brzmi ,jak zaprzeczenie wolności. Być sobą – to rozumiem i akceptuję ale przysługujące mi / nam/ miejsce ,musi być wszędzie.
      Jasne,że codziennie dziękuję Komuś, że powołał mnie do istnienia ALE JESTEM ZACHŁANNA również na: tu , teraz i w ludzkich parametrach.
      No plotę chaotycznie bo zwykle o tej porze przestawiam się na inny rodzaj aktywności. Wyruszam na obchód a tam wyostrzone muszą być głównie zmysły.

      • Ewelina Anna pisze:

        No tak, to rozumiem. Ale nie możemy być wszędzie…mamy jakiś niewielki ułamek rzeczywistości, jakieś ciało które nas ogranicza, jakiś świat, poza który nie jesteśmy w stanie wyjść…nawet internet nie pozwala nam dostać zbyt daleko tak naprawdę. Maleńka miłość – biorąc pod uwagę, że każdy człowiek jakąś ma, nasza jest jak migocąca w oddali gwiazdka na sierpniowym niebie…niemal niknie w powodzi innych światełek…Rozumiem, też jestem zachłanna, ale czasem serce by więcej chciało niż zdoła pomieścić… Kiedyś miałam taki „ważkowy” dylemat i czasem wybór wolności to decyzja która pozornie strąca z piedestału…zgoda na swoje życie jakim ono jest, mimo, że wydaje się pozornie bez blasku, mimo, że nikt (poza Kimś) nawet na nim oka nie zawiesi…
        Ale może masz rację w tym, że ucieczka z „gabloty” to nie rezygnacja…może to inaczej rozumiemy? 🙂 Może właśnie się po to ucieka by nie zginąć, i po zagojeniu ran po szpilce zaczyna się znowu pełnymi garściami, zachłannie przeżywać życie?
        Własne. Zazębione z innymi, przenikające innych, tworzące innych ale ciągle własne. 🙂
        Choćby najbardziej zachłanne, przetwarzane przez Ciebie Wizjo ma zupełnie inny koloryt niż kogokolwiek innego.
        🙂

    • Wizja pisze:

      E-Anno ! Tak mi obficie i emocjonalnie / w sumie/ wyłuszczyłaś co trzeba ,że mogę tylko podpisać się pod całością.
      ALE – żadna filozofia, religia, tradycje ,uczucia czy jakieś wyższe racje > nie przekonają mnie do słuszności tkwienia w w.wym.gablocie.
      Źle mówię – gdyby chodziło o najważniejsze na świecie / dla mnie/ czyjeś życie, to dałabym się ukrzyżować w gablocie , ale to jakby inna historia, inne motywy.

      • Angelika pisze:

        Zawsze zbyt szybko się podniecałam. ;-).
        Ukrzyżować w gablocie…. z miłości. Tak, to rozumiem :-).

      • Wizja pisze:

        Cześć Angeliko. Fajnie,że rozumiesz bo ja już nie.
        Skąd się wzięłaś na sawannie ?

      • Ewelina Anna pisze:

        A czasem komputer zapamięta nicka z innego miejsca, a ja nie pilnuję żeby zawsze był koniecznie taki sam.

      • Wizja pisze:

        Byłaś może kiedyś pod urokiem markizy Angeliki ? Śliczna istota , to prawda.

      • Ewelina Anna pisze:

        A nie skojarzyłam. Popatrzyłam na grafikę Google i faktycznie… pełna wdzięku. 🙂

  6. Wreszcie powróciłaś po długim zimowym śnie.

  7. Angie pisze:

    Witaj Wizjo! A jeszcze dwa dni temu zaglądałam tutaj,lecz widząc, ze śpisz smacznie, nie odzywałam się:)
    Miło, miło Cię znów widzieć wśród nas! 🙂 😀

    • Wizja pisze:

      Angie , koncepcja dalszego snu – w chwili wiosennego szaleństwa, byłaby / obiektywnie/ nie do wybronienia.
      Więc oddycham i próbuję myśleć.

  8. elatroska pisze:

    Mówia że nie ma co oglądać sie za siebie.Ja jednak jestem innego zdania.Warto spojrzeć wstecz i poddać się refleksji.Pozdrawiam cie Panno wizjo serdecznie:))

    • Wizja pisze:

      Dokładnie tak uważam Ela . Żadnych grubych kresek tylko POGŁĘBIONA analiza, wnioski i dopiero projektowanie przyszłości.> takie bardziej profesjonalne niż pierwej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s