Skowronek i tornado.

Ćwiczyłyśmy  z Płową Lwicą  haarp-rocka,kiedy sfrunęła Zojka Indygo z ulubionym tornadem  na dłoni.Odbiła się kilkakrotnie od ziemi,jak bańka mydlana ale nie upuściła tornada,które- pomimo nikczemnych rozmiarów,burzyło się i robiło wściekłe miny.  Lwica spłoszyła się tak energicznie,jakby całe dotychczasowe życie pędziła na ucieczkach przed tornadami.Natomiast młode surykatki obległy Zoję i próbowały tworzyć  z drobnych ciał ,taneczno-wirujące kombinacje.Okapi najpierw obserwowała nieufnie i  z dezaprobatą, po czym zapytała:                                                                                                                                         -Dlaczego jej tornado jest takie małe ?Nie wiadomo,uciekać czy atakować.                               -A co zazwyczaj robisz z tornadem ? zaciekawiłam się-nie znam na żywo tego zjawiska.         Zojka podtrzymała huczącego malucha drugą dłonią bo zdawał się rosnąć w obwodzie i spojrzała na nas lekceważąco:                                                                                                                     -Widzę, mądrale,że znacie  nuty Wielkiego Haarpa?I co? Zamiast szukać przyczyny i sensu kolosalnego odkrycia-wy po prostu tańczycie.Gdyby Haarp chciał pozostać muzyką to umieściłby swoje nuty na papierze a nie na sieci anten.                                                                 -O Je-zu! westchnęła bez zrozumienia Okapi a ja gorączkowo szukałam wzrokiem Najmędrszej,mając nadzieję,że wesprze nas jakąś definicją.Surykatka sprawnie otworzyła notatnik na odpowiedniej stronie i przeczytała bez emocji :”Wielki Haarp-niegdyś dziecko  kwiat,wynalazł haarp-rocka w odpowiedzi na przesadny konsumpcjonizm  przełomu lat…..eee…/zawahała się/mniejsza o lata….konsumpcjonizm manifestujący się głównie  zbieractwem kwiatów,które nawet nie nadawały się do spożycia”                                                                -O Je-zu! złapałam się za głowę-to twoja autorska definicja?!                                                             -Zmówiłyście się- rozzłościła się Zojka-obydwie chcecie mnie wkurzyć?Wielki Haarp był Dzieckiem Indygo-kretynko i żaden aspekt konsumpcjonizmu go nie interesował.Każda emisja z sieci jego anten wpływa na wasz rozwój a docelowo zrównoważy wasze potrzeby z intencjami dostawców.Informuję,bo was -jakby,lubię.                                                                                          –Nie chcę żeby mi ktoś równoważył potrzeby-powiedziała krnąbrnie  żyrafa i uszczknęła kawałek tornada,które już od dłuższej chwili walczyło o więcej.Na atak żyrafy odpowiedziało  uwolnionym całkowicie impetem a dłonie Zojki potraktowało,jak trampolinę do skoku w przestrzeń.W chwili skoku przypominało już kłębiący się dym z wulkanu -giganta.Młode surykatki ,cofając się, wpadały na siebie i potykały się o moje stare rzeźby.Mała wywaliła ramieniem futrynę ekranu i wtedy mały skowronek-potłuczeniec wprysnął na naszą stronę.Zaniósł się lękliwym dzwonieniem.Po chwili rozpaczliwego trzepotu,spadł zdezorientowany na głowę panny Indygo,która nie zwróciła uwagi na ten szczegół.Wrzasnęła coś do kołującego nad nami,formującego się tornada i wystrzeliła w górę,prosto w jego kpiące oko.                                                                                                                                       -Już ja cię poskromię-to było ostatnie,co usłyszeliśmy,zanim Zojka Indygo rozśrodkowała się w formy kłębiaste dla wyrównania własnych szans.I wtedy Mała wydusiła z gardła dwa słowa:                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                    –A skowronek?                                                                                                                                                                   Wszystkie ręce uniosły się ku górze i w tej bezradnej pozycji zastygły.Moje również. Płowa Lwica zasugerowała włączenie sieci haarpa,co miałoby spacyfikować tornado,ewentualnie przekierować je na tereny nieprzyjaciela ALE jej pomysł nie gwarantował odzyskania/przeżycia/ skowronka.Zresztą przyciski do anten były gdzieś w okolicach Alaski.Rozglądałam się za Sylfidą,czy nie podskoczyłaby po naszego skowronka ale cedrowa żałobnica zacierała ostatnio po sobie wszelkie ślady.Pomasowałam zdrętwiałą szyję i opuściłam głowę.Skowronek z doliny.Jakieś fatum pcha różne stworzenia z tamtej rzeczywistości na moją stronę. Biedak.Nie miałby tu szans,nawet gdyby przeżył pojedynek Indygo i jej chowańca.                                                                                                                                                    Skowronek jednak przetrwał.Anioł Piotr wyplątał go z czupryny Zojki,na sekundę przed jej dezintegracją.Mały śpiewak wykonał samodzielną,przytomną spiralę ku ziemi i natychmiast wziął się do pracy.Patrzyliśmy oniemiali,jak kleci gniazdko z ziemi i różnych paprochów. Po co?Dla kogo?Ależ……..                                                                                                                         -O Je-zu! Jaki głupek! zdziwiła się szeptem Mała.                                                                                                   Dla skowronka właściwie nie istnieliśmy.Mały system nerwowy musiał ignorować wszystko,co zbyt…fatygujące.Podlatywał czasami do Piotra i mościł się przez chwilę w jego dłoni.Doładowany energią Anioła,mógł się przez resztę dnia spokojnie zajmować swoimi sprawami.    

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Różne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

12 odpowiedzi na „Skowronek i tornado.

  1. violamalecka pisze:

    Skowronki są mądre. 😉

    • Wizja pisze:

      No właśnie, może też powinnyśmy nie zauważać tego,co zbyt….fetigee ?

      • violamalecka pisze:

        Właśnie to chciałam powiedzieć….
        Skowronek ma misję… i ją realizuje.
        Ja czasem kręcę się w kółko…
        w wirze zdarzeń nietrudno stracić cel z oczu…

      • Wizja pisze:

        Obyś Viola nie straciła z oczu Tego, co / kto/ najważniejsze / y/. Na twoim miejscu nie miałabym wątpliwości, na czym TERAZ skoncentrować uwagę.

  2. maszynagocha pisze:

    No, masz wyobraźnię. Gratulacje. 🙂

    • Wizja pisze:

      Witaj Ma-Go / mogę tak ?/
      W sumie mniej imaginacji w tym tekście niż się ludziom wydaje.Pozdrawiam Cię.

      • maszynagocha pisze:

        Niezłe pseudo. A tekst świetny. 🙂

      • Wizja pisze:

        Bywają teksty słabsze i mocniejsze , jak lepsze i gorsze dni. Ale ty zdajesz się nie mieć „gorszych” dni bo piszesz / jak zauważyłam/ równym rytmem i doskonałym,poprawnym językiem. Dobrze się czyta.

  3. Haarp-rock mnie urzekł, szkoda że Lwicy nie wetknęłaś w czasie pląsów w rękę false flag i koszulki na grzbiet z nadrukiem INSIDE JOB.
    A skowronki są pyszne, polecam szczególnie siracusa pod pierzynką sycylijską.
    PS A propos istoty przekazu zawartego zmyślnie w treści notki – polecam „I comme Icare” z Yves Montand, a szczególnie scenę z eksperymentem Milgrama.

    • Wizja pisze:

      Ta , false flag ucieszyłaby Monito/u/ra i PerryDropia bo oni wszystko ,czego chwilowo nie kminią – podkładają po false flage ew. pod blue beam. Co do haarpa nie są jeszcze zgodni,jak i po co .
      Jeśli Montand jest na jutubie to obejrzę,kiedy mi się uzdatni internet / po I-szym/.
      Ps: czy ciebie też skaziło poszukiwanie w każdym wykopalisku /znalezisku/ przekazu ?
      Dołącz Katon do gości Monito/u/ra i paru innych. Tam przekaz goni za przekazem ,ale nie licz,że coś za to kupisz.
      O pysznych skowronkach czytałam jako dziecko -bodaj w Quo Vadis i bardzo mnie „żachnęło”.

  4. Myślę, że z pisaniem tak jest, że z chwilą publikacji autor nie ma już nic do powiedzenia – istnieje tylko tekst i czytelnik, który jest bogiem interpretacji, a może ofiarą?
    Łap skowronka! http://katonnajmlodszy.wordpress.com/2012/12/22/kacio-kucharz-czyli-skowronki-siracusa-pod-pierzynka-sycylijska/

    • Wizja pisze:

      Twoja wypowiedzenie 1-sze > pełna zgoda.
      „Łap skowronka” – nie przeczytam bo zakładam jakiś barbarzyński przepis kulinarny.Zjeść skowronka to gorzej niż zjeść boćka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s