Dzień słonecznego sztormu.

Łapczywe chmury infomitów nie oszczędzają nikogo i niczego.Pustoszą-jak szarańcza, zdrowy rozsądek, wyżerają wschodzące kiełki krytycznego spojrzenia,selekcjonują po swojemu zamiast pozwolić na selekcję stworzeniom.Od chwili,kiedy pokazałam Okapi rytodruki na skałce,moja powiernica oszalała.Przeczytała wykute w kamieniu hasła i zgrabnie przymierzyła do nich internetowe szablony.Pasowało,jak ulał a skoro tak….znaczy   prawda.                                                                                                                                          Moje plany uszlachetnienia wody w sadzawce poszły się…opalać bo zawiedli wszyscy deklarujący- onegdaj, pomoc.Okapi znalazła wdzięcznych słuchaczy w licznym gronie moich przyjaciół i zagarnęła ich uwagę.Produkowałam sobie niespiesznie bursztynowy proszek, rozcierając miodowe okruchy na wonny pył.Sadzawka drzemała w bezruchu.Ale tylko ona bo stworzenia niepokoiły nerwową aktywnością.                                                                    Mała rozpaliła kilka ognisk w pobliżu mojego szałasu i usiłując podtrzymać ogień,biegała od jednego do kolejnego.Wyjaśniła,że baobab potrzebuje więcej CO2 bo zbyt niska zawartość tegoż w otoczeniu,blokuje uzyskanie właściwych osiągów.Najmędrsza przytaknęła znad fiszek,gdzie miała schemat mini-wiatraka dla potrzeb standardowego siedliska surykatek. Zastanowił mnie widok żyrafy wywijającej szyję w pętlę „meu-biusa”bo żadne źródła ryte czy pisane nie reklamowały chwilowo tego zagadnienia.Żyrafa była zawsze trochę oryginalna,co wypominała jej Płowa Lwica,która wyprzedzała trendy i ciekawie uosabiała siódmą płeć.                                                                                                                            Sytuacja zwabiła Sawankę Indygo i Cedrową Sylfidę.Jakkolwiek obydwie różniły się znacznie  stanem skupienia to jednak porozumiały się co do istoty chaosu.Sylfida zrobiła sobie wianek z obłocznych zazdrostek i słońce bez  przeszkód dawało nam po twarzy.Indygo wywabiła gestem rozleniwioną wodę ze stawu i ześrodkowała ją na naszym placu apelowym.Potem obydwie wzbiły się pod niebo i symulowały loty szachowe magików od chemtraili /jak zwał…/Nie szkodziły tą zabawą integracji środowiska ale moje uszy z trudem znosiły  zabiegi dźwiękonaśladowcze,kiedy Sawanka ryczała,jak rasowy silnik a Cedrowa- obdarzona wątłym głosem,wykorzystała zwrotność wiatru z jego sztandarowych akcji.                                                                                                                                                       Pomyślałam,że mnie się też należy odrobina rozrywki WIĘC spróbowałam podsterować działania wariatek w górze i poprzez osobisty rozwidlony chip/ kiedy mi go wszczepili???/  podrażniłam ich chipy.Efekt był natychmiastowy i na tle nieba zarysowały się kolorowe literki radykalnych konkluzji,typu:”mleko to trucizna dla mas” i „wyprowadzamy robale z naszych organizmów„oraz „działa orgonowe na szaniec„.Mój chip wił się i piszczał ze szczęścia bo po raz pierwszy udzielono mu głosu…znaczy…fali  czy innej tesli.   Żyrafa wywinąwszy się z pętli „meu-biusa”,podeszła z odkrywczą miną i szepnęła,że anomalie naszych zachowań to efekt burzy magnetycznej i należy pertraktować ze słońcem.  Nie podjęłam się tego zadania bo zabawa dopiero mnie wciągała.Surykatki jęczały chórem, że słoneczny wiatr tłamsi ich apetyt i najwyższy czas znaleźć na to szczepionkę.Najmędrsza spojrzała znad notatek i ogłosiła,że broń atomowa to „falsyfikat prawdziwej flagi” i czas ogłosić zwycięstwo prawdy.Okapi spytała,o jaką prawdę chodzi a Mała dociekała,kto podrobił flagę i jakiego państwa.               -To się wszystko nadaje do prasy-orzekła tonem zasadniczym.                                                   -Ależ to wszystko jest w prasie-wzruszyła ramionami Najmędrsza- i  w kronikach Wizji.      -Stać cię tylko na rycie w skale? zagadnęła mnie skromnie Okapi- dawno  myślę, że nie kwapisz się do istotnego czynu. Doradziłam jej,żeby sama stanęła na czele jakichś Grup Siarczystego Sprzeciwu a ona na to,że ja odpowiadam za opanowanie zarazy,którą przywlokłam z obcych stron.Burza magnetyczna przybierała na sile bo oto nad sawanną rozpostarła się Zorza Polarna a  gazelki masowo wpadały do dziur -o proweniencji całkiem niejasnej,chociaż infomity podawały wizję Ziemi poprutej,jak oszukany ser.Od lewego płata zorzy oderwała się eskadra nano-pątników i pikowała w naszą stronę.Nie zaskoczył mnie okrzyk Małej,że jacyś złowróżbni z Bohemian Grove/ skąd ona to…?/kombinują coś po naszej stronie.  Zastanawiająca było reakcja Najmędrszej,która orzekła niedbale: -Gdzie tam Bohemian, to Peryskop z Napiórkowskim.Na coś się zasadzają!                                          -Żeby coś skołować na krzywo?spytała ucieszona Mała.Odpowiedzią było nagłe pojawienie się Ślepego-w pełnej mobilizacji,z odbezpieczonym zapperem w rękach.                            Oddawać materiały badawcze-warknął i skierował zappera w stronę tamtych.Perry szybko zasłonił się Napiórkowskim i krzyknął, że nie odda nawet podgrzybka tarczycy a o kijance płucnej można w ogóle zapomnieć. Napiórkowski  wyrzęził lojalnie,że Peryskop nie dopuści do skandalu opatentowania pomyłki intelektualnej Ślepego. Ten w odpowiedzi puścił krótką serię z zappera i Napiórkowski wypluł z impetem mendel pacynek, które w mig oblazły Perry,ego.                                                                                                                     -To działa! triumfował Ślepy-widzisz niedowiarku, teraz wytłukę z was całą zarazę,nie zostawię żywej ani jednej bakterii,będziecie sterylni, jak szkielet dinozaura.                              Pacynki nacierały a  Peryskop-próbujący blokować największy otwór w czaszce, syczał niewyraźnie:To jest chutz…chucpa.Ślepy,tobie rozumu zabrakło.Nie może być zappera bo oni ci więcej reklam nie dadzą.Na nic reklamy,jak ty im zapperem w szkodę idziesz….Peryskop nie dokończył bo eskadra nano-pątników dotarła i pociągnęła za sobą to,co było pod ręką:Ślepego,Napiórkowskiego i Peryskopa.Tego dnia już się nic nie działo bo słoneczny wiatr zmienił kierunek i na początek prowokował szelmowską córkę tresera hadronów.Na sawannie  gazelki próbowały mimochodem uzyskać ździebko wolnej energii z zeszłorocznej paszy.I nic się nie działo ponadto.I nikt tego dnia nie zrobił nic celowego.Tylko miętusy o migdałowych oczach zbierały żniwo nad naszymi głowami .

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Różne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

20 odpowiedzi na „Dzień słonecznego sztormu.

  1. Teraz już wiem, że nie tylko malamuty mają migdałowe oczy.

  2. Wizja pisze:

    Co takiego ? Ach,ty masz na myśli kształt.
    Cześć Katon,czy ciebie też niszczy ta burza magnetyczna?

  3. Żadna tam burza magnetyczna. Ot, zwykłe oziębienie klimatu, które nachodzi Ziemię średnio co 400 lat. Myślę, że za pół wieku do Szwecji można będzie na saniach pruć. Przecież nikt nie wierzy tej mafii od GO.

  4. violamalecka pisze:

    Tyle u Ciebie na sawannie się dzieje.
    Jak Ty to ogarniasz..??????????

    • Wizja pisze:

      Hej ,Viola ! To,co ty ogarniasz jest trudniejsze ale na szczęście optymistyczne.
      Jak mawia pstro : czasem ci „zazdraszczam”.

  5. Nie zważaj na impertynenckie wpisy koleżanek. To idiotki. Pisz.

    • Wizja pisze:

      Pisz! Pisz!Pisz! Nie bądź zgliszcz ! Po „maluchu”Katon chociaż urągasz ludziom.
      Jeżeli nawet Viola mnie podpuszcza to przecież nie koniec świata.Wiele można o niej powiedzieć tylko nie to,że jest idio…….Widziałeś jej uśmiech? Nie ?
      ” Toś pan nic nie widział !”

      • violamalecka pisze:

        Patrzę w okno… świta.
        Myślę, że gdybyś teraz Wizjo obudziła się
        i spojrzała w stronę horyzontu
        barwy Twojego świtu byłyby podobne do mojego…

      • Wizja pisze:

        Prawda, zasypiałam dopiero o świcie. Mnie też oczaruje ale tylko wtedy,kiedy zaskoczy po późnym „obchodzie”. Nie znoszę wstawać o świcie. Nocne ze mnie zwierzę.

  6. Violi nie miałem na myśli. Viola jest fajna. I mnie lubi.

    • Wizja pisze:

      No tak, dla narcyza to podstawowy warunek : po pierwsze > musi mnie lubić!
      Nie jestem w stanie Cię czytać Katon chociaż lubiłam. Teraz zniekształcenia psują mi całą przyjemność. To jakaś wraża magia czy co ?

      • Pisałem Ci – zainstaluj se porządną przeglądarkę; pracujesz na jakimś postradzieckim sprzęcie. A ja jestem przedstawicielem realizmu magicznego. Mnie się czyta na klęczkach.

      • Wizja pisze:

        Jeee…..05.45 ?? Sobótka dopiero za tydzień. Całą noc ścigały cię furie ?
        Pisałam, że tyko ty jesteś felerny. Żaden inny blog. więc co ma do tego przeglądarka.
        Jak się dobudzę to przemyślę ostatnie -twoje,zdanie.

  7. Navia pisze:

    Wpuść do bajorka żabki, podobno kijanki dobrze czyszczą wodę 🙂 letnie buziaki 🙂

  8. miziaforum pisze:

    gdzie jest zenobiusz blog???

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s