Podróż gęsi popielatej….

Zajmę się dramatem gęsi bezzwłocznie – jak tylko opanujemy sytuację ze złotym kurem. Okapi nie domknęła okien monitora a ktoś Nierozważny  zaprószył  nasieniem rzepaku glebę pod parapetem.I zaczęło się. Siewki ruszyły mrowiem przez  sawannę a rozrzutny klimat zwielokrotnił tempo ich dojrzewania.Nie zdążyliśmy zakasać rękawów do oczyszczania terenu, kiedy rzepak rozzłocił się po horyzont.Stworzenia złagodniały w zachwycie a  czujnik mojej inteligencji uległ przewadze tej masowej łagodności. Rzepak wykorzystał chwilę powszechnego zaniechania  i  mocą jednej decyzji…dojrzał.                                                Dojrzawszy – uwięził nas pod splotami  zielonych,sztywnych kołtunów.I kto uwierzy,że błądzimy na czworakach w rzepakowych tunelach a wyjścia nie widać. Nad głowami nie mamy nieba tylko szczelny,zielony gobelin.Tu i tam słychać daremne skargi  lub okrzyki dodające otuchy.                                                                                                                         Może lepiej być gęsią w podróży boć „historia migrujących ptaków jest historią obietnicy przetrwania…”.A my-penetrujący wnętrze rzepakowego potwora, zwątpimy lada moment w jakąkolwiek szansę. Najmędrsza wstępnie ochłonęła jako pierwsza i doradza ODBUDOWAĆ  PIERWOTNE POCZUCIE HUMORU. Zapytana,cóż to takiego-wyjaśnia,że to akceptacja każdego trafu losowego.Pięknie.Okapi stwierdza uczenie,że uwięził nas jeden z mutantów GMO. Małe surykatki  zaczynają bawić się w szukanego a gazelki degustują musujące nasiona mutanta. Żyrafa nie potrafi się odnaleźć w całej sytuacji.Straciła z nami kontakt bo jej głowa unosi się wysoko nad rzepakowym kołtunem, którego gęstość tłumi skutecznie dźwięki.Nie rozumiemy jej odległych słów.Wpatrujemy się w tę wierzgającą część żyrafy- odciętą od reszty splątanym,zielonym kołnierzem.                                                                                                                                          Może by ją zoperować ? spytała lwiczka-nic by nie poczuła w tych nerwach.No i nie ucieknie-Spojrzałam na nią potępiająco ale Okapi uchwyciła mój wzrok i fuknęła,że mam milczeć bo całe zamieszanie jest sprawką TAKICH ,JAK JA.Zaprzeczyć jej słowom to  sprowokować lawinę wyrzutów ,co w  warunkach tunelu, mogło znaczyć wszystko. Oznajmiłam ,że trzeba zagospodarować rozsądnie chwilową/?/ przestrzeń życiową. Najmędrsza przytaknęła z wahaniem ale zapytała : to znaczy….do kiedy ?Wzruszyłam ramionami i  z udanym spokojem powiedziałam:                                                                             –                                                    Ktoś to przecież skosi.                                                                                                                                   -Ale tego nikt nie siał – szepnęła z lękiem surykatka- ON  TYLKO  PRZYPADKIEM ZAPRÓSZYŁ….                                                                                                                                            -Coś wymyślimy-pocieszyłam ją nieszczerze bo słońce informuje,że jego najcieńsze, szczerozłote skalpele nie dają rady zbitej tkance rzepaku.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Różne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

18 odpowiedzi na „Podróż gęsi popielatej….

  1. violamalecka pisze:

    A mnie… jak tobie ten rzepak,
    miasto rozrastało się tak, ze nieba
    dostrzec nie mogłam,,, i drogi
    ani tej powrotnej, ani tej przede mną.
    Czasem to wraca… we snach.

    • Wizja pisze:

      Cześć Violka – ja też z dwojga złego wolę,jak mi się czochra rzepak nad głową. Do miasta wpadam kiedy-niekiedy i przyglądam mu się z rozbawieniem.
      Teraz, kiedy nie muszę już udawać,że lubię miasto > mogę je nawet akceptować.
      Ale najbardziej – tylko przestrzeń.

      • violamalecka pisze:

        Wiesz, to błądzenie w zielonych, rzepakowych
        tunelach przypomniało mi też fantastyczne, dziecięce
        zabawy na polach dojrzałej kukurydzy. ;-)))

      • Wizja pisze:

        Violka- kukurydza też świetna ale to było błądzenie w labiryncie.A ja pasjami ścigałam się w kanałach czyli tunelach rzepaku > gdzie czupryny tegoż były tak mocno splecione,że drążyło się tunele bez rozplątywania „sklepienia”.Było super.
        Ale to był normalny,poczciwy rzepak.

  2. maszynagocha pisze:

    Wspaniały wprost opis rzepaku. W nawiązaniu do wpisu Violi, wolę jak rozrasta się rzepak. 😉

    • Wizja pisze:

      Ma-go, ja też wolę. Tyle,że nie przewidziałam inwazji „płodów” GMO. Łatwiej im zainfekować czystą sawannę niż miasto – trujące z zasady.

      • maszynagocha pisze:

        Mam wrażenie, że GMO wymknęło się spod kontroli. Przecież wystarczy zasiać jedno małe pole a zawsze jakieś resztki gdzieś się posieją. Pewnie nawet nie wiemy gdzie to świństwo rośnie.

      • violamalecka pisze:

        GMO… to zaraza, która wymyka się spod kontroli.
        „Nasiona kłamstwa”… tak je określił w swojej książce Jeffrey M. Smith

  3. Ludzie sami gotuja sobie swój los.

  4. Wizja pisze:

    Witajcie. Cześć Krzysztof.Pewnie,że ludzie ale przecież nie MY : nie ty, ja czy reszta nas -spokojnie sobie poszukujących różnych odpowiedzi. To samozwańcza banda ,która chce pokierować naszym losem bez naszego upoważnienia.

  5. Rozwijasz się. Spread your wings.

  6. Lubię kobiety, które mają wizję, a nie pierdolą o dyrdymałach.

  7. odarty pisze:

    Tak, tak, uważac trzeba jakie myśli się zaprószy, bo one zawsze w czyn przechodzą 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s