Toperzyk w ogniu.

Słonie nam nie pomogły.Wzdragały się przed rozdeptaniem rzepaku bo pamięć ich plików doświadczalnych nie zawierała danych o czynnościach destrukcyjnych. Poruszone wszelako naszym biadoleniem- zorganizowały hordy szarańczy.Niestety,zuchwała szarańcza połamała szczęki na niestandardowym rzepaku i ruszyła WGŁĄB pustoszyć uprawy czegoś „lżejszego”.                                                                                                                        Próbowałam przywołać Anioła Piotra bo któż….jeśli nie on?! Nie usłyszał bo nasz skowronek  ćwiczył zajadle potrójne dzwonki i wciąż był niesyty efektu. Może ćwiczyli obaj bo Piotr często ulegał wpływowi małego dzwońca.                                                                                      Najmędrsza wyczytała w półmroku, że naturalnym przeciwnikiem gmo-rzepaku jest rdza piwna, wyekstrahowana w laboratoriach z lewoskrętnych szyszek podchmiału. Ową rdzę zamierzano jednak wypuścić eksperymentalnie dopiero jesienią i nikt nie obiecywał, że  sawanna będzie pierwszym celem.Podejrzewałam zresztą, że surykatka miała w notatkach mętlik- nie mniejszy niż w głowie.                                                                                                     Rozmasowywałam machinalnie ciężkawe skrzydła, nie zastanawiając się, kto i kiedy mi je przytroczył do bioder/ ?…hm/.Może ich dziwne usytuowanie miało przysposobić mnie do lotów w tunelach.Niby jaskiniowego….                                                       -Mamo..! szepnęła strachliwie gazelka do starszej – to jeszcze Wizja czy toperzyk ?            – Nie-to-pe-rzyk -poprawiła z naciskiem starsza.                                                                         -Jak to nie ? zaperzyła się gazelka – przecież widzę,że toperzyk.                                             Niby jaskiniowego „toperzyka” poniosło mnie niskim lotem tuż nad ziemią.Zabawna nowość,owszem, tylko po co?Na trzeciej przekątnej zderzyłam się z dropiem a w progu drugiego skosu zaklinowała mnie Okapi.Traf nader szczęśliwy bo nad głową dojrzałyśmy szczelinę, a w niej smukły, złoty lancet-wypustkę  naszego słońca.Po chwili w otworze zalśniło słoneczne oko, które wywróciło się do góry w nagłym oburzeniu:                                   -Jak ty wyglądasz,Wizjo! Zawsze musisz się obstawiać rekwizytami?                                         -To nie ja-obruszyłam się- ktoś mi się wciął z pomocą.Podejrzewam Indygo.                            Słońce w pojedynkę nie zdziałało wiele, oznajmiwszy, że jest-żeby nie skłamać, tylko słońcem sawanny, a nie jakimś Raa-Słońcem.Obmacało pro forma lancecikiem twarde ścianki szczeliny po czym zaszło przed czasem.                                                                              Pewnie snulibyśmy się bez końca w rzepakowych tunelach gdyby nie gwałtowny wzrost aktywności stworzeń za płotem sawanny.Gromadzili się na różne sposoby,rozważając,jak wyzwolić Lemingi z tunelopodobnych sytuacji. Wyzwalali je z okowów i nawyku picia kawy.Wyzwalali z lateksu i z upodobania do pokoju / małego metrażu ?/a także z potrzeby układania się parami. Stan naszej rzepakozy uznali za przejaw przedwczesnej symbiozy z gmo-naturą i postanowili wstrzymać proces.Wyręczyli się miriadą świetlików, które ochotniczo  zachipowane,wykonywały zadania globalnie-bezwzględne.Na rozkaz zogniskowały mikre ogniki w kaskadę światła tak potężnego,że gmo-rzepak uniósł się do góry w gorącym obłoku.Nie znaliśmy procedury ewakuowania się z ognistej galarety bo jeszcze jej nie opracowano.Zatem finał wyzwalania musieliśmy brać w swoje ręce czy na swój rozum.Każdy brał na miarę indywidualnych parametrów i było sprawiedliwie. Masowe rozległe poparzenia uznaliśmy za cenę wartą poświęcenia. Znaczna liczba ofiar trwale zaginionych wydawała nam się zawyżona, ale nie umieliśmy zagospodarować tego  podejrzenia.                                                                                                                                         Ha! Mieliśmy problem z precyzyjnym określeniem czasu spędzonego w tunelach.Słońce wzeszło z koncepcją przywrócenie nam jasności umysłu, ale nie chcieliśmy więcej słuchać jakiegoś tam lokalnego słoneczka.Więc co dalej? Jakem Wizja- nie mam pojęcia. Jedno dobre,że sawanna oczyszczona z wrogiego chwastu, a moje skrzydła do poziomych lotów     w porę spłonęły.Żeby jeszcze mieć pewność,że wyzwoliciele nie wrócą.                                           Jak to wszystko znowu rozkwita. Kwitnące ubóstwo.Trwaj- chwilo i nie bądź w myśleniu natrętna.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Różne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

39 odpowiedzi na „Toperzyk w ogniu.

  1. MrsDalloway pisze:

    ech, żeby tak móc w myśleniu natrętnym nie być czasami, dać chwilami odpocząć, zagnieździć się w nic nie robieniu,a tu człek gna jak wariat:) pozdrawiam najserdeczniej, u Ciebie jak zwykle proza mile się snuje

    • Wizja pisze:

      Witaj Missy. No tak, proza się snuje jakby nigdy nic A CZAS TYM-CZASEM galopuje ,jakby dokądś zdążał . A to przecież my zdążamy i to w kilku /nastu/ kierunkach równocześnie. Rozrywamy się na strzępki bez pomocy „tradycyjnych” koni.
      Obejrzałam ponownie film „Godziny” i poczułam impuls żeby zrobić bis Pani Dalloway .
      Miło Cię widzieć!

      • MrsDalloway pisze:

        Dalloway jest w takiej kondycji, że nie ma odwagi na „godziny” choć film zaiste jeden z ulubieńszych.
        Próbowano mnie „rozerwać”, ale jeszcze troszku zostanę na tym padole. Gdybyż to był jedynie artystyczny pęd:))

      • MrsDalloway pisze:

        I Ciebie miło widzieć:)

      • Wizja pisze:

        Mam nadzieję DearD ,że poddawano próbie tylko twoje ciało,nie zaś ducha.
        Trzymam kciuki za twój „organizm” bo z wyższymi substancjami uporasz się bez wspomagania.

  2. MrsDalloway pisze:

    Oj ducha też mi złamali, ale nie dam się:)

    • Wizja pisze:

      No, ja chyba „się dałam” ,skoro smykam się po sawannie, a miejsce człowieka jest między ludźmi.

      • MrsDalloway pisze:

        Ech, Wizjo Droga, książkę bym mogła napisać(o tym jak to wirtualny świat kaleczy dusze, wcale nie mniej niż ten realny), ale talentu nie mam i szacunek czuję do czytelnika.
        Teraz postanowiłam zapisywać w głowie wrażenia li tylko z tego co sztuką i muzyką się zwie – i basta!
        Lekcja to była co ślad zostawiła głęboki i liczę tylko na to, że czas okaże się bardziej łaskawy.
        Dziś trzeba mieć twardy pancerz i du…twardą, jak się serce ma za miętkie:)

      • Wizja pisze:

        Missy – szczęśliwie „przespałam” miesiące wirtualnych brużdżeń / mam nadzieję/ więc niezbyt znam ich przebieg.Nie poddawaj się Dear blogowym złudzeniom bo życie dostarczyło ich już w nadmiarze.Korzystaj z możliwości ,jakie daje net i baw się tym.
        Nie wiem ,Missy, o jakim talencie mówisz bo talent do prowadzenia ZNAKOMITEGO bloga > masz poza dyskusją. A talent tzw.literacki to na ogół rzecz umowna i zupełnie nie odważę się tego oceniać.
        Ten głęboki ślad netowego zranienia zaklep czymś realnie intensywnym – np.masa poziomkowo-orzechowa z bitą śmietaną /zmrożone/ lub własnej roboty sorbet owocowy.Do tego spokojnie melancholijny film i „maluch” niskoprocentowy. Tylko potem nie próbuj robić szałasu na wysokościach . Kiedyś spróbowałam i wyszło / hm! / ukośnie.
        Adres mojego szałasu masz gdzieś wykuty ?Jakby co.

  3. elatroska1 pisze:

    Czliek rozdarty to człowiek nieszczęśliwy.byle nie dać się złamać ani ludziom ani czasowi.
    Pozdrowienia i uściski mocniutkie dla ciebie Wizjio.Nie zapominaj ze nie na darmo nazywasz sie wizją

    • Wizja pisze:

      W rzeczy samej. Nie na darmo jeno za darmo .Ale co tam ,darmo dostałeś -darmo dawaj.
      Eluś -czas bywa łaskawszy od ludzi ,pewnie zauważyłaś.
      To jeszcze „po maluchu” Elka – mam świeżą nalewkę bursztynową.Trzeba się kapkę z-anihilować żeby nie słyszeć kabaretu z „SEJMU” ,gdzie mówią o integracyjnych ustawkach na proce.Żeby nas szlag nie trafił -Twoje zdrowie!

      • elatroska1 pisze:

        Wiesz wizjo biorę leki które mnie uspakajają wiec te ich przedstawienia mnie az tak nie ruszają,Zresztą staram sie nie ogladać bo przecież w pojedynke i tak nic nie zrobię.Ale kieliszeczek malenki jest oczywiście wskazany tak dla zdrowotności:))

      • Wizja pisze:

        Eluś, w twojej branży nadaktywność jest konieczna żeby nie splajtować . Przerabiałam to.
        Jak mawia Jarek Kefir : nie daj się całkiem spacyfikować Big Farmie.
        Dobrej nocy ,bez przesadnego bicia serducha / hi,hi , czytałam u ciebie…! /

      • elatroska1 pisze:

        Serducho u mnie bije jak dzwon:)))

      • Wizja pisze:

        Tak trzymaj Elka .Nie będę pytała – dla kogo tak bije.

  4. MrsDalloway pisze:

    Erich Fromm rzekł: nic natomiast nie daje nam większego szczęścia i większego powodu do dumy niż myśleć, czuć i mówić to, co od nas samych pochodzi.
    Trzymam się tego z uporem maniaka, ale wypadałoby czasami drzwi nie otwierać na oścież i tu chyba „pies pogrzebany” w moim wypadku.
    Na szczycie już byłam, zawahałam się, i zrobiłam krok w tył. Może się uda.
    Tymczasem skorzystam z Twoich rad:)
    I pewnie do szałasu zastukam.

    • Wizja pisze:

      Nie uwierzyłabyś ,jak często w ogóle nie reaguję na telefon .Cóż dopiero mówić o szeroko otwartych drzwiach – a raczej udostępnieniu przejścia w monitorze. Sama wiesz,jak jest.
      Lubię ludzi ale już nie pozwolę się zawłaszczyć czy uzależnić .
      No, wybranym troszkę pozwolę.

      • MrsDalloway pisze:

        Uff, no to odetchnęłam:)
        ja niestety otwarłam na oścież, te wirtualne drzwi i własnego domu i dostałam w łeb:)

      • Wizja pisze:

        No widzę , widzę,że leżysz po tym ciosie okutana po nos. Ale przeżyłaś podstępnego intruza i jesteś o kolejny raz mądrzejsza. W końcu otwartość i życzliwość nie jest tożsama z naiwnością.

  5. MrsDalloway pisze:

    zachowałam te najlepsze myśli, wbrew wszystkiemu, tak już mam 🙂

    • Wizja pisze:

      To lepsza jesteś ode mnie. Zawsze – niestety, zachowuję,jak przepastna szuflada > wszystkie myśli . I zupełnie niepotrzebnie.

      • MrsDalloway pisze:

        Ostatnio nieco się pogubiłam w tym otwieraniu się, i zamykaniu na świat, ale powiedzmy, że natury mojej pewnie nie zmienię, na wszelki wypadek drzwi lekko jeno uchylę:)

  6. Navia pisze:

    U mnie też toperzyki latają, jeden nawet ma ogromne uszy 🙂

  7. Angie pisze:

    Wizjo, już zmoderowanaś 😉 🙂
    Zmieniłam co nieco w ustawieniach bloga, tak bezpieczniej. Mówiąc ogólnie, nie cierpię, gdy śmieci plączą się po mych pokojach 😉

    • Wizja pisze:

      Wow! Ale z ciebie twardzielka . U mnie ,na sawannę włazi ,kto chce – ale przestrzeń tak rozległa ,że nie muszę nawiązywać kontaktu , jeśli nie mam ochoty. Co prawda, niewielu tu trafia ale dla samotniczki to mały problem.
      Teraz przez Ciebie nucę Angie, AAAngieee….! I wspominam.

  8. Przyszło mi do głowy, że nad bezwonnym gmo-rzepakiem dobrze byłoby umieścić niebo usiane chemtrailsami i orbsami. W istocie byłby to obraz tłumaczący integralność zjawisk. Oczywiście w odpowiednio dobranym garniturze eposu, kompletnie nienaruszającym jego osnowę. Dobra. Już nie plotę. O wiele bardziej zaintrygowały mnie „tunelopodobne sytuacje”. I przeraziły niczym wizja leczenia kanałowego.
    Miło Cię czytać.

    • Wizja pisze:

      Taa….i o morgonellozie / czy jakoś../ na którą zapadamy wskutek kontaktu ze składnikami chemitrali – według którejś z koncepcji .A rzepak chronił nas przed oddechem trucizny z nieba i była to jakaś rekompensata za czasowe zniewolenie.Wygląda na to,że jeśli Opatrzność w porę „kuli nie poniesie” to ilość zagrożeń przejdzie w jakość pt. ZAGŁADA.
      Tunelopodobne sytuacje to nasze liczne KANAŁY , jeden malutki prawidłowo ci się skojarzył . Na te większe nie ma znieczulenia .

      • Wizja pisze:

        ….Miło czytać? O Jee….. Cóż to za określenie !?
        Jak jesteś taki mądry to powiedz , co to jest :
        Ciągnie się z Katowic do Chorzowa i zaczyna się na „G” No,co to jest ?

  9. Glajza.
    A z tym „miło czytać” to rzeczywiście uległem manierze. Poprawnie jest tak – miło, że mnie czytasz, prawda?

    • Wizja pisze:

      To już nie spytam .o……………………..ta drugo glajza.
      Oczywiście. Miło z mojej strony ,że Cię czytam , Katonie.I nie odnoszę się do „soczystości” twojego języka ,chociaż jako starsza – powinnam.

      • Żyjemy w takich czasach, że konwenanse przystoi wyrażać w sposób niekonwencjonalny. Obiecuję mniej soczystości, че́стное сло́во! A co do wieku – ryzykowne o tym pisać w towarzystwie kobiety. No i oczywiście jak najbardziej w tym miejscu uchodzi mi zaprzeczyć, żeś starsza, co też niniejszym i z przyjemnością czynię.

      • Wizja pisze:

        No widzisz ! Jak chcesz to potrafisz.
        Nie mam kompleksów z racji wieku bo los dla mnie pod tym / jedynym zresztą ! / względem -dość łaskawy.
        Czasami komplement sobie uplotę a ccco > feminizująca nie znaczy „kobieton”.

  10. violamalecka pisze:

    Ech, Wizjo…
    teraz jestem nieco „rozjechana”…
    W poniedziałek białe fartuchy uziemią
    mnie na dobre, będę wtedy miała czas
    na czytanie i komentowanie…
    Póki co… korzystam z wolności…
    Dobrze, że jest sawanna, będę mogła
    w niej „pokicać” za pomocą wyobraźni.

  11. elatroska1 pisze:

    Wizjo żyjesz???bo cie nie ma ani widać ani słychać:(

  12. MrsDalloway pisze:

    Słuszna uwaga, i ja miałam o to zapytać.
    No żeby tak nas pozbawiać pięknej prozy:)

  13. MrsDalloway pisze:

    I Twojej zacnej obecności Wizjo:)

  14. Wizja pisze:

    Kochane jesteście. Walecznie rozpraszam wielki dym , mam nadzieję,że to już niedługo.
    Życie zawsze wyegzekwuje swoje i na nic ucieczki w skalną prozę.
    Pozdrawiam Eluś , pozdrawiam Missy !

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s