Zioła na deszczową porę.

Nie przestaje padać,zatem  moje roboty budowlane uległy spowolnieniu.Prawdę mówiąc-wraz z Popielatą Gęsią kulimy się pod bao-babim nawisem i opowiadamy sobie fantazyjne kłamstewka. Gęś statystowała w filmie „Makrokosmos” i rozpływa się w pikantnych wspomnieniach.                                                                                                                                        -Dałaś słowo- wzdycha z wyrzutem- miałaś napisać o moim dramacie…                       Zaciągam się skrętem ze strusiego mniszka i nawet się nie tłumaczę. Pora deszczowa bez asekuracji jest pewnym ryzykiem.Stworzenia poznikały a zapasy stopniały.Pawilon,który miał zapewnić ochronę mnie i kilkorgu przyjaciołom-w proszku. Nawet surykatki i dzielne okapi nie lubią deszczu.Głodno.Ostatnie strusie jajo zbiegło bez wyjaśnień.Wspominam czas,kiedy strusie jaja same wskakiwały na rozgrzaną płytę piecyka a wonna,mocna akacjówka uzupełniała  smak jajecznicy.                                                                                  Wzięłabym się pomimo deszczu za wykańczanie dachu,ale zieloną,mięsistą folię zawłaszczyła potężna ropucha.Obiecuje,że odda z nadejściem dobrej pogody.Tłumaczę bez gniewu,że postępuje niezgodnie z prawem a ona niezmiennie odpowiada:                                  -Tu bym polemizowała…!                                                                                                     Trzeciego dnia dzielę się z nią skrętem i dochodzimy do porozumienia.Ropucha tanecznie odbiega w deszcz a jej miejsce zajmuje Popielata Gęś.                                                                   -To nieistotne-syczy nerwowo-przebiegunowanie globu tuż,tuż.Chyba nie sądzisz,że wielu przeżyje?!Co za różnica,że ty zmokniesz a ja nie?Finał będzie po równo.                              Moszczę się wygodniej pod gęstym nawisem i zaprzeczam pogodnie bo wiem ponad wszelką wątpliwość,że sprawa z biegunami jest bardziej skomplikowana niż się stworzeniom zdaje.Przyrządzam sobie wyśmienitą,pożywną papkę z tartej bułki i wody,co nie wymaga ognia czy innej fatygi.  Wzmocniona energetycznie,tłumaczę Gęsi,że tworzy się de facto TRZECI  BIEGUN i tu dopiero kończą się przelewki.                                                       – Herr Jeee…..przeraża się ptaszydło- to co będzie?                                                                     -Wir sinusoidalny. Coś, jak czarna dziura w wersji dla zaawansowanych ,znaczy o szczebel wyżej….                                                                                                                                                   -Wersja dla najaranych! huknęło mi nagle koło ucha, głosem Anioła Piotra.Skrzydlaty jarzył się gniewnie i potrząsał  energicznie rdzewiejącym dalmatem.                                      -Co to jest?!! sierdził się Piotr – umawialiśmy się, że nie zwabiasz tu żadnego elementu podejrzanej konduity! A ten rekwizyt jest wyraźnie niedookreślony i w dodatku wyeksploatowany!                                                                                                                              – O jejku – przypominam sobie- jaki ma być,skoro odpadł od starego peryskopa…..znaczy,peryskopu.Bez nerwów! Może zapalimy strusiego ziela? Nie zajmuj się dalmatem, dostarczymy go pod właściwy adres. Peryskop oszczędny,jeszcze go wykorzysta…- zakrzątnęłam się wokół zdegustowanego Piotra. Gęś, korzystając z zamieszania,podebrała skutecznie małego skręta i delektowała się mrużąc oczy.                      -Kiedy to ja,ostatnio…..mruczała z zadowoleniem.                                                                 Anioł niecierpliwym i stanowczym gestem zatrzymał deszcz.Tylko w wyjątkowych sytuacjach działał tak jednoznacznie więc uznałam,że lepiej zejść mu z oczu.Wpadka z ziołami zamykała chwilowo dialog między nami.Najsensowniej było podjąć przerwaną budowę pawilonu.Ruszyłam w stronę zielonej folii,kiedy dobiegł spod niej wystraszony lament:                                                                                                                                                  -Herr Jeee…..kurczaki wracają od lasu..!Straszne kurczaki!                                                    Pomyślałam,że wonny skręt,chociaż mały,okazał się zbyt mocny dla Popielatej.Obejrzałam się wszakże bo ostrożności na sawannie-nigdy za wiele.                                                                -Oddawaj,dopalę-zdążyłam jeszcze krzyknąć, kiedy je zobaczyłam. Szły niziutką ławą od strony drzew, żółciły się i puszyły,te najmniejsze potykały się jeszcze o własne łapki.Popiskiwały chórkiem. Musiały być szalenie  niebezpieczne. Wciągnęłam resztę skręta i śmignęłam dalmatem w trawę.Potrzebowałam obydwu rąk żeby wraz z Popielatą znaleźć schronienie w koronie baobabu. Przyjazny półsen oddalił nas od kurczęcej hordy, grasującej wśród traw.Gorszy los przypadł w udziale dalmatowi, którego maluchy dziobały w zwichnięty sterownik a nikt nie spieszył z pomocą.

Reklamy
Film | Ten wpis został opublikowany w kategorii Różne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

29 odpowiedzi na „Zioła na deszczową porę.

  1. maszynagocha pisze:

    Super by było, gdybyś to zilustrowała. 😉

  2. MrsDalloway pisze:

    Wracasz jak zwykle w pełni sił twórczych:)

    • Wizja pisze:

      Witaj DearD. Zastanawiam się,jaki byłby świat gdyby wszyscy odnosili się do bliźnich z taką elegancją i „uważaniem” > jak Ty.

      • MrsDalloway pisze:

        Dzień dobry Wizjo:)
        z zażenowaniem przyjmuję komplementa i dziękuję:)
        Co zaś się tyczy kultury,to przyznać muszę, że coraz ciężej o nią i w mediach wszelakich i w życiu realnym.
        A ja się tak troszkę uparłam. Nie dać się wątpliwej kwiecistości niektórych słów i trzymać się swego.
        I tak sobie marudzę po swojemu na mojem blogu i inszych także:))

      • Wizja pisze:

        Otóż to,Missy. Dobrze strzec się tej wątpliwej kwiecistości, nawet nie wyganiać tylko ją pominąć .

  3. elatroska1 pisze:

    i gdzie tu się schować aby nie oberwać po głowie.Czujność człowieka czasami przekracza jego możliwości.

    • Wizja pisze:

      Fakt , Elunia . Myślałam, że na sawannie będzie lepiej ale wtedy jeszcze nie znałam zagrożeń jej rzeczywistości.Chociaż,jak zajrzałam przez płotek na ościenne blogi to mają tam większe „problemy” ze swoim wielkim „JA”. Jakaś epidemia „honorowych” rozliczeń.

      • violamalecka pisze:

        Jak działa to zioło… bardzom ciekawa..?
        Na zmysły… a może na jasność widzenia..?
        Jeśli to ostatnie, to poproszę o choć malutkiego skręta.

      • Wizja pisze:

        Violka – te zioła działają kilkuetapowo. Na pierwszym etapie pluszowe kurczaki jawią ci się niby krwiożercze potwory , na ostatnim etapie doświadczasz aromatycznego półsnu.
        Generalnie odradzam ….no chyba ,że głodno,chłodno i deszczowo.

  4. elatroska pisze:

    i ja bym wypaliła jednego!

  5. Twoje polityczne powiastki zaczynają mnie intrygować.

  6. lezja pisze:

    A ja to jak zwykle po maluchu przyniosłam. [pac] Swoją drogą, podziel się i ze mną tym skrętem, może się jakoś dogadamy bez malucha wówczas. 😛

    • Wizja pisze:

      Witaj Lez. Mam ciutkę zespół odstawienny co najskuteczniej złagodzi akacjówka.
      Ha,ha, jak się koleżanki zaktywizowały na niewinne hasło „skręt”.
      Dla jasności – Lez , przecież dogadujemy się i to przeważnie bez słów.

  7. Mirabeau po romsku – mirabelki po cygańsku pachną ksenofobią.

    • Wizja pisze:

      Może i tak. Ugodowo zmieniam wersję na „mirabelki w polewie szczawiowej”. O! Jeszcze bliżej polityki.

      • Zgoda. Pod warunkiem, że podajemy z niesiółkiem wiosennym świeżo tartym.

      • Wizja pisze:

        Oki, niesiółkiem skruszonym -pobieżnie mrożonym. O matko ,co za bzdury…!Chyba mam jakąś głupawkę w stylu : mentoring dalmata.

  8. Navia pisze:

    Nigdy nie piłam akacjówki, dobra ona ?? 🙂

    • Wizja pisze:

      Równie bajeczna, jak bao-babka. I podobnie „modyfikuje” zmysłowy odbiór rzeczywistości. Witaj Navijko!

  9. Navia pisze:

    Kochana, Ty jesteś zjawiskowa na awatarku, nie uchodzi porównywać się do futrzaka 🙂

    • Wizja pisze:

      Uwielbiam futrzaki . Ale porównanie psiaka do „kociaka” rzeczywiście niezbyt trafione , zważywszy poczciwość tego pierwszego.

  10. MrsDalloway pisze:

    Sobotnio, słonecznie Cię witam i przesyłam ciepłe myśli z uśmiechem.

  11. Wizja pisze:

    Dzięki ,Missy. Żeby tak więcej tego czasu….

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s