„Zero tolerancji”na sawannie .

Chmura Właściwa odzyskała barwy i część wigoru, bo też wpompowaliśmy w nią cały zapas egri-as-ever ,skądinąd niejasnego pochodzenia.W poczuciu spełnionego obowiązku i całkiem zasłużenie osuwałam się w Literalną Głąb ,gdy nagle sawanna  cofnęła mnie stanowczą ręką. Ściślej- ostrzegawcze parsknięcia gazelek kazały zapomnieć o znużeniu. Chmura puszyła się bezpiecznie nad koronami drzew,więc nie było powodu do paniki. Gazelki jednak czmychały na boki i wystawiały rogi zza krzaków. Rozejrzałam się w poszukiwaniu źródła niepokoju. Gdzieś tam surykatki wołały o „wrogu u bram”ale nie słyszałam szczęku oręża czy rżenia koni. Zatem ,to nie kniaziowie – pomyślałam rozsądnie i ruszyłam do sztabu Najmędrszej.Nie dotarłam,bo drogę zastąpiły mi rozemocjonowane surykatki ,które wlokły ogłupiałego, roznegliżowanego obwiesia.Niczym kosmate liliputki -krępowały go  małymi paluszkami. Gość nie przypominał rosłego Gulivera,a raczej sękaty,krępy pniak udekorowany-nomen omen, licznymi sękami , z których nos nie był tym najwydatniejszym.                                                                                                                       -Dlaczego go rozebrałyście ? spytałam, patrząc nieco z ukosa na sponiewieraną goliznę.         – Podglądał nas i sam się rozebrał -wydarła się Mała – no ……………… całkiem goły wtedy nie był. No, szarpał się i wtedy reszta sama z niego spadła!                                                       – Ona kłamie! krzyknął obwieś ,próbując zakryć rękoma trzy ze swoich siedmiu sęków – to one mnie podglądały,kiedy musiałem………………..- zakrztusił się resztą zeznania i umilkł.    – Bzzdura! podsumowała go Okapi – nasze małe nie kłamią.Zresztą ty jesteś niewiarygodny bo masz za dużo sęków, czyż nie mam racji,Wizjo?                                                    Chciałam enigmatycznym ruchem ręki odroczyć w czasie wyjaśnienia, ale Mała wystartowała ze słowami : -Wcale nie, ma tyle sęków ile trzeba. Wszystkie brzydkie,jak w książce Płowej Lwicy.                                                                                                                Gazelki wdzięczną ławą wyszły zza krzaków i wlepiały zaciekawione spojrzenia w obwiesia.Najzuchwalsza trąciła noskiem sęk na jego obojczyku. Żachnął się i wzmocnił ochronę sęku -od-którego-w-jego-życiu-może-coś zależało.Spod baobabu  dobiegł kpiący,rozbawiony ryk naszego Lwa. Sękacz najpierw zgarbił się,potem wyprostował i próbując ratować twarz /?/zawołał dzielnie: Ja protestuję przeciwko naruszaniu moich dóbr cielesnych! Lew ryczał ze śmiechu- nielojalnie i donośnie.Okapi wykonała mały pstryczek w sękate ucho gościa.Stworzenia patrzyły na mnie, ufając ,że zajmę jakieś stanowisko w sprawie złoczyńcy / czy też ofiary?/. Surykatki osaczały wciąż drobnokościstą masą nieforemnego obwiesia.                                                                                 -Co robić? spytała zniesmaczonym tonem,milcząca dotąd,Najmędrsza. Wzruszyłam ramionami :                                                                                                                                          – Obwiesić typka – zawyrokowałam lekko. Szum dezaprobaty i zdziwienia ,jaki rozległ się w odpowiedzi, dobrze świadczył o stworzeniach.Okapi szczeknęła nerwowo, gazelki odstąpiły od jeńca, jak od ognia, żyrafa przerwała konsumpcję i spojrzała na mnie  bez sympatii. Surykatki mocniej uchwyciły sękacza, a Mała z Płową spojrzały w górę, szacując parametry gałęzi nad głowami. Najmędrsza prostowała przez chwilę źdźbło trawy, zanim spytała od / udawanego/ niechcenia :                                                                                              -Czy wasze prawo przewiduje najwyższy wymiar za podglądactwo?                                           -Ależ nie…! zreflektowałam się – obwiesić te jego sęki, obwiesić, jak choinkę i postawić na placu apelowym. Tyle.                                                                                                         Następny kwadrans potoczył się w rozparskanym amoku. Siedem sęków nie wytrzymywało naporu i entuzjazmu stworzonek. Odstające uszy obwiesia upodobniły się do przepełnionych wieszaków a jego zadarty nos do stojaka na kapelusze. Sęk na obojczyku obciążono-z braku rekwizytów, bliźniętami likaona a uwstecznione wyrostki na piersiach -tylko zębami hieny. Jeniec wciąż narzekał ,że to „nie on podglądał”i podejmie stosowne kroki po opuszczeniu sawanny.Skwitowano go śmiechem i  przymocowano do wygodnego pnia. Słońce tym razem nie szło nam w sukurs ,uznając,że kara nie jest wynikiem rzetelnego procesu.Podgrzewało obwiesia tak życzliwie,że ten odnalazł azyl we śnie. Siódmy sęk- konkretnie usytuowany, odprężył się na tyle,że kolejno spadały z niego okrągłe dekoracje. To się nagle nie spodobało Najmędrszej ,która podeszła i owiązała ów sęk gawroszką w zielone pacynki.                                                                                                            -Nie znoszę asymetrii- mruknęła, lekko zażenowana -to ma destrukcyjny wpływ na wszelki ład i harmonię……                                                                  

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Różne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

41 odpowiedzi na „„Zero tolerancji”na sawannie .

  1. violamalecka pisze:

    Ubawiłaś mnie totalnie Wizjo.
    Będę śmiać się do końca dnia
    a może nawet dłużej.
    Dzięki, bo humor miałam dziś
    w tonacji co najmniej molowej.

    Ha… ha… ha… gawroszka w czerwone pacynki
    działa na wyobraźnię ;-)))

    • Wizja pisze:

      Tak trzymaj ,Viola . Ponieważ Z NICH należy śmiać się gromko i ciut bezlitośnie ,a Z NAS SAMYCH też ,ale trochę ciszej i wyrozumialej.
      Jak się nie będziemy trzymać to – ocho ! Albo gorzej.

  2. MrsDalloway pisze:

    No, to się dzieje.
    Przejrzałam, tak dla ogólnej orientacji chaszcze i stwierdziłam, że na niektórych plantacjach aż wrze
    I już mnie brało, skóra nabrzmiała, krew pulsowała w skroniach, ale się powstrzymałam.
    Wzienam aparat i postanowiłam dać tym sposobem upust wszelkim złym emocjom.
    Bo czasami odnoszę wrażenie, że ” kijem rzeki nie zawrócisz”.
    Ale odwiedziłam Twoją głuszę i…kolejny raz zrelaksowałam się i nawet dołek mi się zrobił w policzku
    od uśmiechu.
    Kochana, bardzo obrazowo, aż mnie to wszystko przed oczami staje, rozbrykane.
    Miłej niedzieli Wizjo! Spokoju w Twojej oazie życzę.

    • Wizja pisze:

      Wzajemnie Missy. Później zrobię mały obchód po ościennych….. Ale żadnego „nabrzmiewania” nie będzie bo trza oszczędzać cenne klepki.
      Rety – aż boję się myśleć, co będzie na twoich fotkach ,przy erupcji złych emocji.

      • MrsDalloway pisze:

        u mnie złe przeradza się w najlepsze:)

      • MrsDalloway pisze:

        ja właśnie dla oszczędności komórek, żeby mi się obwody nie przegrzewały wolę ostać w cichej opozycji, choć usta mam niewyparzone 🙂

      • Wizja pisze:

        Pięknie! Złe w najlepsze ? To ty masz wspomaganie Z GÓRY . A widzisz !. Jak mówią znający się na rzeczy > Duch Święty dmie,kędy chce. Hi,hi.

  3. Wizja pisze:

    Pees : DearD ,a gdzie to takie jazdy bo mi się nie chce daleko szukać. A mam melodię do przekomarzanek.

  4. Wizja pisze:

    Progi może i skromne / dla zmyłki /ale architektura wnętrz – bez zarzutu .

    • MrsDalloway pisze:

      No i kto tu komplementuje:)
      Ty Sobie, szacunek czytelników wydziergałaś piórem.
      I ciętą ripostą:)

      • Wizja pisze:

        Załóżmy.
        A Ty nowoczesną koncepcją , wszechstronnością i „poprawnością” unijną . Alem złośliwa dzisiaj.

      • MrsDalloway pisze:

        ha ha , lubię to :)))
        No ja taka do bólu nudna jestem

      • Wizja pisze:

        Nie to,Missy . Po prostu wieje od ciebie wysokimi wymaganiami . Przypomina mi się szkoła ,której mój duch wyrywny i swawolny > w zasadzie nie znosił.

  5. MrsDalloway pisze:

    a bo to mili ludzie są, nie żeby ze względu na to, że miłe i przychylne rzeczy mówią, ale jakoś tak mocniej nad sobą pracują, a to lubię bardzo i cenię w ludziach

  6. Wizja pisze:

    O .psssia! Odpowiadam, jak wyżej . Się mówi trudno , ja odkrywam ,czym jestem BEZ WARTOŚCI /hi, hi/ DODANYCH mi przez edukacyjne głazy narzutowe i.t.d.

  7. MrsDalloway pisze:

    Toż ja ino na przekór i pod prąd, już mnie nie nie nagradzają nawet , dodatki zabierają, bo tupię nogami, i rzęsami nie trzepię przed tymi co na wysokich stanowiskach, a i głos podnoszę i rumor robię. Tylko słuchać nie chcą, wciąż chcą po staremu. Duch wolności, swobody i słusznych granic na nic się zda.

    • Wizja pisze:

      Missy, tup nogami ,jak długo się da > przynajmniej dopóki masz co jeść . Nic nie ma takiej wartości żeby rezygnować z własnego zdania. Mam na myśli poważne sprawy a nie pojedynki o drobiazgi.
      Brak nagród, dodatków motyw. to wszystko znam .Do diabła z modnymi butami ,jeśli mamy w nich tańcować na stypie własnych przekonań.

      • MrsDalloway pisze:

        Kredyty mnie i tak zjedzą.
        A jutro tak tupnę, że grzywki im pospadają.
        Jakaś nudna konferencja się szykuje.
        Znowu będą próbować wyważać otwarte drzwi.

  8. violamalecka pisze:

    A propos symetrii:
    Wiesz Wizjo, zawsze ją lubiłam ale od czasu
    jak koń kopnął mnie w głowę i pozostawił
    na wieki ślad na mym łuku brwiowym,
    zaczęłam się skłaniać w stronę asymetrii,
    najczęściej w chwilach gdy patrzę w lustro. 😉

    • Wizja pisze:

      Violka, ja próbowałam terapii „asymetrycznej” żeby jakoś przekonać się do onej. Zrobiłam sobie JEDEN , dziwaczenie usytuowany tatuaż . Buntowniczy i w sumie ładny. Nie pomogło.Może, gdybym sobie zrobiła dwa / np. skrzydełka / czułabym się lepiej . Teraz, kiedy przypadkiem wpada mi w oko / ten tatuaż / to aż mnie wzdryga-wzdraga.
      Szkoda słów. Każdy,widać, musi tę asymetrię po swojemu ujarzzmić.

  9. MrsDalloway pisze:

    Witaj Violuś, ja tu gitarę zawracam Wizji:))

  10. MrsDalloway pisze:

    a ja ostatnio brykałam z dziećmi po parku, liście spadały na nasze głowy, zabawa i śmiech, poezja w tle i kadrowanie jesieni…Cudnie było.
    Dla wielu to marnowanie czasu edukacyjnego.

    • Wizja pisze:

      Jeżeli dzieciaki przeżyły coś mocnego / przy tym nieszkodliwego / to jestem ZA .

      • MrsDalloway pisze:

        No tak słyszałam, niektóre wici donoszą, że w naszym środowisku czają się zmory.
        No i pewnie tak jest. I to niejedna. Ale żeby tak od razu po całości.
        Klnę się, że spokój dziecka największym dobrem dla mnie jest.
        Amen.

  11. MrsDalloway pisze:

    Zrób to dla nich Violu:)) nie bądź taka:))

  12. MrsDalloway pisze:

    Zmartwiłam się Wizjo….czyżbym się kojarzyła z zamordyzmem edukacyjnym….hmmm…

    • Wizja pisze:

      Nie, Missy , raczej z pewną niewzruszonością poglądów. Ale mogę się mylić.

      • MrsDalloway pisze:

        hmmm, ależ jam jest otwarta, jak szafa pełna fatałaszków:))
        A wiesz, to dziwne, że wywieram na Tobie takie wrażenie.
        No tak , co do jedzenia mięsa nie zmienię poglądów.
        To prawda, na głupotę – też nie dam rady.
        Wiesz, czemu jeszcze pracuję w szkole, bo dzieci są tego warte.
        To one uczą mnie różnych pozytywnych zachowań.
        Zaiste, nie mogę się napatrzeć jak cudnie odbierają świat. I to co mnie do nich przekonuje to otwartość.
        Muszę je wyrywać z tych cholernych ławek, opróżniać ciężkie plecaki.
        I uważać, by nie stać się autorytetem. Stawiam na koloryt życia.
        Zawsze im mówię, że ja też się mylę i uczę od nich.
        ( No…i wygląda na to, że się zaczynam tłumaczyć )
        A chciałam tego uniknąć. Zatem o wybaczenie proszę.
        Ale zaintrygowałaś mnie tymi słowami.

      • Wizja pisze:

        Tak, dzieciom należy się ta szansa w postaci rzetelnego nauczyciela. No i takiego ,który swoją postawą wysyła przekaz : „nie bądźcie głupim bibliotekarzem w wielkiej bibliotece”.Warto dzieciaki uczyć ,jak zapanować nad szumem -nawałnicą informacyjną , uczyć selekcji , analizy,wnioskowania ,no i niestety / NIESTETY / tej wiedzy, że czasami możliwości nie dorastają do ambicji i.t.p trudnych życiowych „mądrości”.
        Dziesięć lat w szkole przekonało mnie ,że nie dorastam do trudnej roli belfra.

  13. MrsDalloway pisze:

    Dziękuję Wizjo, za wszystkie dobre, mądre słowa.
    Wieczoru z pięknem i spokojem w tle.

    • Wizja pisze:

      Oby, Missy , oby.Wiatr wieje coraz silniej i słońce u nas zachodziło wręcz krwawo. Odczuwam jakiś niepokój. Dobrej nocy.

      • MrsDalloway pisze:

        U nas też było krwisto, ale jakże cudnie, latałam z aparatem jak szaleniec, ale wizjer nie złapał tego piękna.
        Dobrej a zatem nocy nam obu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s