Krzesło….dla pani ISON !

Chmura  Właściwa  zaczął się  staczać  w kierunku zwyczajnego obłoku. Zawsze przesłaniał  mi  większość  nieba, a tych pozostałych rejonów musiałam się domyślać. Teraz on domyśla się, że odczuwam coś w rodzaju smutnego triumfu i chciałby to jakoś  załatwić  przed upadkiem  na ziemię. Traci  właściwą  perspektywę – będąc już bardzo nisko ,a ja modlę się o uwolnienie od ciężaru owego triumfu, który wkroczył  raptownie i przytłoczył  lekkość  sawanny.Szeroko-nagle ,rozpostarte niebo , cieszy mniej  niż się spodziewałam.                         Stworzenia  nie wiedzą ,jak mnie wspierać bo nie rozumieją impulsu do odwracania losu czy np. uszczelniania  parasola. Pada….widocznie miało padać……                                                 Nieforemna Ison / kto wymyślił ,że to kolos ?/krąży od wczoraj  nad  sawanną z wyraźnym  postanowieniem zajęcia mojego pola. Miota wściekle włosami i  ogonem , rzuca klątwy w moją  stronę.Staram się nie  patrzeć na nią ,a chociaż wstrząśnięta  gwiezdnymi klątwami -nie boję się . Dzieciaki  Indygo gwarantowały ,że przechwycą  kosmiczną  czarownicę , niezależnie od jej  sztuczek. Anioł  Piotr ignoruje problem  Ison . Skupił się bez reszty na segregowaniu i  odświeżaniu  myśli  Chmury, który sprzeciwia się temu ,jak robił to przez całe chmurne życie. I trwalibyśmy tak we względnym  spokoju  gdyby nie nagłe  wtargnięcie  dwóch ciurów  ze „świty” kniazia . Rzucili  się  w  moje  barwne  gobeliny  i  zaczęli  wyrywać z nich najpiękniejsze  kwiaty. Melancholia  przekłada się na  uwiąd refleksu więc tylko spytałam  bezradnie  o przyczynę ataku. Wyjaśnili ,że kniaź  Daniło  podał  im  ten  adres  bo  moje kwiaty są  najbardziej  stosowne.                                        – W jakim sensie ? spytałam  prostodusznie.                                                                                   – Ano ,że najpiękniejsze  kwiaty dla pani Ison – krzyknęli  chwacko – Daniłko postanowił, że to on Ją  przechwyci  i  okiełzna!                                                                                       Kometa przestała plugawo  złorzeczyć  i  zagadnęła  śpiewnie : To ja poproszę jeszcze o trochę  tego  koloru  z  nieba  Wizji , inaczej  to nie  wiem……                                        Zaprotestowałam , a jeden z ciurów skoczył  do Daniłki  z  przezornym  zapytaniem. Drugi – nie czekając ,zaczął  wycinać  co  gładsze  skrawki  nieba. Kniaź  ze spokojem  przyjął  życzenie  Ison  i  dodatkowo  „serdecznie poprosił ” o  ładne, plecione  krzesło  dla  Komety. Wybrałam to z   szyszkami  chmielu , wyważone i  eleganckie, w sam raz dla młodej, kulturalnej  Ison Z dyskretnym Ogonem. Ciury odeszły objuczone  i  zadowolone. Kometa odleciała za nimi  wprost do  kniaziowego  obejścia. Stałam  na sawannie patrząc na pocięte  niebo , pokiereszowane kwiaty i  puste  miejsce po  moim krześle.                              – To dziwne – powiedziałam  do Chmury- oddałam jej  swoje krzesło bez walki . Ale to tylko krzesło. Ison  weźmie  od  Daniły coś  więcej…..                                                                      Znużony Chmura nie podjął  rozmowy ale Piotr nagle  przestał  sprzątać  i  parsknął  krótkim  śmiechem :                                                                                                                             – Też  mi  nowość ! Kniaź  zawsze  miał  słabość do każdej  nowej  komety. Nooo, ale nie tracił  uważania  dla  pozostałych . Stara dobra krew tak ma.                                                                    Tego  popołudnia wszyscy szeptali  o wirusie  ironii , lub – co gorzej , cynizmu ,jaki zagościł  po raz pierwszy  w  duszy Piotra. Nie zostało rozstrzygnięte , które z dwojga : Danisław czy ISON , obdarzyło  anioła trującym oddechem.  

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Różne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

23 odpowiedzi na „Krzesło….dla pani ISON !

  1. MrsDalloway pisze:

    nieszczelny parasol – podoba mi się, od jutra z takim właśnie wychodzę w przestrzeń.
    Z uśmiechem pozostaję, czytając Cię Wizjo.

    • Wizja pisze:

      Cześć Missy. Fajnie ,że czytasz z uśmiechem bo ja byłam daleka od śmiechu – wykuwając te literki . Wszystko wokół mnie robi się nieszczelne. Woda ,woda, mdła woda , która na szczęście nie jest lodowata .

      • MrsDalloway pisze:

        A bo ja już dystans mam, muszę, nauczyłam się braku ekscytacji do ludzkich rozbrykanych osądów i prowokacji.
        Emocji szukam raczej w sobie – jak się nurzać to we własnym źródle.

  2. MrsDalloway pisze:

    jakoś tak mało gramatycznie napisałam, choróbsko mnie zżera to i głowa odmawia posłuszeństwa
    Wybacz zatem potknięcia.

    • Wizja pisze:

      Nic nie wskazuje na jakieś horópsko /!/ . Akurat twojej głowy starczy przynajmniej dla dwojga.
      Co do emocji….. wiesz, w bajce ktoś śnił i śnił , aż wreszcie pozostał w tym śnie , który przerastał zwykłą rzeczywistość. Nie ,Missy , nie mówię o sobie ale i tak zagarnia mnie ten kłopot.

      • MrsDalloway pisze:

        trza się zawczasu otrząsnąć, nie każdemu starcza woli
        Nawiasem mówiąc, czasami się coś tak za człowiekiem wlecze – bywa, że przychodzi nawet z tej wirtualnej rzeczywistości, obłazi i nie ma na to leku.
        Zaraz się trzyma, toczy i niczym cholerstwa nie można przegonić.
        A najgorsze jest to, że się człek sam o to prosił.

  3. MrsDalloway pisze:

    no i miało być „zaraza”

    • Wizja pisze:

      A gdzie tam ” się prosił „. Przylazło nieproszone – w zasadzie.
      A ty śpij i nie trap się błędami, błądkami , nędznymi błędzinami bo nie są tego warte.

  4. anozanim pisze:

    I co takiego ? Ison z asekuracją nie zlęknie się jednej roztrzęsionej baby.

    • Wizja pisze:

      Hm , doprawdy…..wizje mają taką konstrukcję ,że po każdej dezintegracji – wracają coraz bardziej zwarte. Jeśli nie uda się ich złapać w krótkiej chwili słabości to potem już one ścigają …w wolnych chwilach i dla zabawy.

  5. violamalecka pisze:

    w9zjo….cholera umierqm

    • Wizja pisze:

      Viola , na litość !! Zaraz skoczę do Ciebie , zobaczę ,kogo potraktować maczetą !

      • violamalecka pisze:

        prosze o pomoc slowna

      • Wizja pisze:

        A wyszłaś już z wody ? No dobrze – teraz wytrzyj się mocno i dawaj skok w moje ciepłe słowa ,słóweczka > miękkie i ciepłe ,jak poduszki , jak MAŁE JASIECZKI .
        I powtarzamy razem : ” to ,co się dzieje jest demoniczną próbą utrącenia dobrego ,delikatnego człowieka . Ale my się nie damy i z pomocą Stróża – podnosimy głowę ku niebu ,zamiast nurzać ją w strumieniu „.
        I tak na przemian > wzroku ku niebu , odpoczywamy w jasieczkach , i jeszcze raz i powtórka .Ciepło ,ciepło .
        Nigdy nie jesteś sama. Nawet jeśli zawiódł cię ziemski „stróż ” to zawsze pozostaje niezłomny niebieski strażnik.
        No i za chwilę narodzi się Źródło Nadziei. Niech Mu Będzie Chwała. Staram się czekać na to wydarzenie z odpowiednim optymizmem, chociaż grudzień to bajoro melancholii.
        Cieplej odrobinę w tych poduszkach ?

  6. Caddi Fredson pisze:

    Jak iść na spacer to tylko z nieszczelnym parasolem, bo jakaż to byłaby przyjemność bez doświadczenia deszczu na swojej skórze:-)

  7. Wizja pisze:

    Racja Krzysztof. Surykatki w końcu przekonały mnie do tego. Teraz bardziej obawiam się zarazy , jaką sieją rozkudłane komety z ustami pełnymi klątw i szczurzymi ogonami.
    Miłego dnia !

  8. violamalecka pisze:

    po prostu popłynełam…

    • Wizja pisze:

      Ale ….że w jakim strumieniu ? Wspomnień czy tym kłopotliwym , co kiedyś ci się przytrafiło ? Już dobiłaś do brzegu czy potrzebujesz koła ” wspomagającego” ?
      Cokolwiek to jest – moje myśli są z tobą.

  9. Wizja pisze:

    Ja ci dam kciuki ! Owijam twoją czuprynę wokół pięści i ciąąągnę !
    Niech to licho , wciąż podejrzewam ,że żartowałaś – babo nieznośna !

  10. Adam pisze:

    Jakiś bezradny się czuję w tej sawannie. W życiu spotykam zdefiniowane gady. Tutaj? – jakieś straszydła o mocy tyrano (zaura).
    LITOŚCI !

    • Wizja pisze:

      Nie uwierzysz Adamczyk ,że ja też odkrywam tu coraz to dziwniejsze formy „życia ” i chyba tracę pierwotne / tutejsze / poczucie bezpieczeństwa.
      Ale cytujmy sobie z filmu : ” walko ,żyję twoim imieniem ” .
      A tamta z mocą tyrano to gadzina ,która marzy o osiągach ISON , a nawet…..moich.
      Ale !! To nas nie zabije bo się zawzięliśmy , co nie ?!
      Cieszę się ,że w końcu miałeś energię wyskoczyć na chwilę ze swojej warowni.

  11. Eileen pisze:

    Many thanks for this web page, can blissfully say we
    currently have a steam shower of our own and we think its
    great

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s