Skąd nadciągnie Peggy Śnieżyca ..?!

Na dźwięk  janczarów  wyskoczyłam  z  szałasu , jak  korek  z butelki . I  zawisłam bo akurat  trzy  obiekty  niebieskie  ustawiły się  w rzędzie – sumując masę  własną  i  ograniczając   Ziemi  jej  zdolność  przyciągania . Słonica  wisiała  groteskowo  tuż  obok  i  dodawała  otuchy  całej  reszcie  unoszących  się  stworzeń . Najmędrsza  analizowała wczorajsze  mor-info  na temat  zagrożeń  dnia  dzisiejszego . Przypomniała , że  chwilowy zanik  siły  ciążenia  był  wszak  zapowiadany  przez  globalne  systemy  ostrzegania. Ba , należało  też obawiać się  prognozy  długoterminowej  w  aspekcie  nalotów  Dum-Ison ,ale  sawanna  była  jeszcze  nietknięta  komecim  gruzem. Surykatka , która  najwcześniej  zawisła/była/ – pierwsza  też  opadła i  natychmiast pobiegła  na  swoje  stanowisko. Miejsce , z którego  od  niedawna  „monitorowała  całość”, nazywaliśmy  PRP / punkt rozsiewu paniki / i  przykładnie  okazywaliśmy lęk wobec  każdego  komunikatu. Czasami  Mała  Płowa  wypadała  z  roli  i  dowodziła  Najmędrszej, że  np. wirus dropia  nie  ma  szans  opanować   sawanny , a  Kołtun Vissy jest  bakterią obniżającą  sprawność  mózgu ,nie  zaś  kondycję  owłosienia . Teraz  właśnie  Mała P. spłynęła  na  ziemię  i  dopadła  Najmędrszą  przy  monitorze . Przystąpiła  energicznie  do  poprawiania  podświetlonego  wykresu – sugerującego  zwyżkę  burzy  enzymatycznej  w  naszych  organizmach  jako  konsekwencji  roztopów  słonecznych. Wyrywały sobie żar-paluch i  wrzeszcząc  przerzucały  się  argumentami .                                                                                                                                     Stworzenia  sukcesywnie  wracały na  ziemię  i  otrząsały się z przykrego  wrażenia. Stąpnęłam jako  ostatnia , kiedy planety rozstały  się  i  odeszły. Dźwięk janczarów przybliżył  się znacznie . Nasłuchując -dostrzegłam , że i zebry niespokojnie  strzygą  uszami . Krzyknęłam do  Surykatki  żeby sprawdziła  poziom  zmrożenia  dopaminy okołobiegunowej  bo janczary przypomniały  mi  chłodne  klimaty,przed  którymi  uciekłam . Najmędrsza odkrzyknęła ,że powinnam  zadbać o poziom  własnej adrenaliny  bo  konie  kniaziowych  janczarów……mnie  rozdepczą . Ha! Surykatka  nie  znała  dzwonków towarzyszących  zimowej  sannie . Wyczytała natomiast , kim byli  janczarzy. Rozgniatając włókno  morgonelli , które wpełzało mi na łydkę – wspięłam się  na  skałkę. Dzwoniło  coraz natarczywiej  ale niczego  nie dostrzegałam  na horyzoncie . Gdyby nie  nerwowe  przytupywania  gazelek -uznałabym ,że  dźwięki  są  złudzeniem. A jednak! Biaława mgła w  oddali , szybko upodabniała się  do śnieżnego tumanu , który sunął  w naszą  stronę z  narastającym dzwonieniem. Postanowiłam , że ani  grosza  więcej  na  funkcjonowanie PRP , jeśli nie przewidziano takiego meteo-kolapsu .Zdziwienie było powszechne : Okapi  odeszła od parapetu monitora , skąd obserwowała uliczne zadymki , a żyrafa wciągnęła  szyję  w  głąb  swojej  pojemnej  reszty. Mała  schowała się pod  strusiem, co   utrudniało  ptaszydłu odpowiednie  zakopanie  głowy.                                                               – Nadciąga  Peggy Śnieżyca – obwieściła  dzielnie Najmędrsza i  spróbowała  otulić się  ramionami  swojego męża / skąd  nagle  mąż ?! /, co jej  się zupełnie  nie  udawało. Zrezygnowała  więc i stanęła  twarzą  w  twarz  z  białą , dmącą Peggy. Solidarnie  stanęłam obok , a  bezwzględność  chłodu  skurczyła mi ramiona i  odebrała zdolność myślenia . Śnieżyca  osaczała nas falami  mrozu i  kłuła  soplem  swojej  lodowej  prawdy . Pakowała nam do gardła szpony  zimowych  racji. Z  głębi  jej  śnieżnych  tumanów  dobiegł  zdegustowany  głos  Daniłki , który kwestionował  celowość  zmagań Peggy  z  „apolitycznymi ” stworzeniami  sawanny.                                                                                       – Ta  trawa wystarcza  im za życie i śmierć – huknął , wstając z białych sań – ALE  PRZED  NAMI  są  inne  zadania , którym powinny  ustąpić pomniejsze wartości.                             – Wpuściliście taki ziąb – wzdrygnęłam się – że cofnęłam się do całkiem małych rozmiarów..! Kątem oka dostrzegłam , że mąż /? / surykatki  rzednie i  rozpływa się  w  mroźnym powietrzu.Incydent rozproszył mnie i  dosłyszałam jedynie  końcówkę kniaziowego zdania : ” niniejszym  nadaję ci  imię – Marna bo tylko  marnych rzeczy się imasz  i nijak nie rozumiesz……..bla,bla,bla…..”. Dotąd nie pojmuję , dlaczego proste słowa tak spacyfikowały Peggy , że  przestała  wiać i zadymiać ,a uprzejmym  ruchem płaszcza okryła Daniłkę i  powiodła go przez  równinę  nudnej  bieli. Lodowaty chłód ustępował ,a śnieg  szybko topniał . Z  oddali dotarł  triumfalny okrzyk o białym kobiercu prawdy. Stałam  wraz  ze  stworzeniami  na ubogim dywanie marnej  zieleni. Mała  zapewniała ,że w jej świecie nie  obowiązuje  mnie  nowe imię .Apetyt na życie przywróciła mi Najmędrsza – wyznając ,że nie ma żadnego męża , a tamto nieudolne  widmo było  jej  próbką  blue-beam. Natychmiast  zadeklarowałam  chęć współpracy. I  humor byłby mnie  nie opuścił , ale wieczorem  zza elipsy księżyca  wychylił  gębę  obcy  ponury glob – oznajmiając ,że już  do  nas leci. Spytałam ,czy  to on jest przyczyną  ataków  śnieżyc  na łagodne – dotąd, krainy.    – Sam tego  nie  wiem – burknął – ale widzę już stąd ,że  jesteście opanowani  przez  zastanawiajacą  różnorodność  form…..                                                                                 Niczym przestroga  zabrzmiały stłumione pobrzękiwania  janczarów – daleko , w głębinach nocy.Płowa Lwica  zwątpiła  we mnie tuż przed  snem i spytała , czy nie lubię  prawdy . Odparłam szczerze ,że tylko taką  w odcieniach  zieleni. Dokładniej , jak czyste , złote  spojrzenia  wśród traw.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Różne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

24 odpowiedzi na „Skąd nadciągnie Peggy Śnieżyca ..?!

  1. okonamaroko pisze:

    oko na maroko też jest prawdziwe

  2. Wizja pisze:

    Cóż , nie ma potrzeby z tym polemizować.

  3. Caddi Fredson pisze:

    Nie ma to jak wizja Panny Wizji. Od razu lepiej (i ze zrozumieniem) mi się patrzy na śnieżne otoczenie:-)

  4. ponury pisze:

    jak tu jasno jak tu pieknie.. serce mi z radosci peknie… hhahaha 🙂 a tak na powaznie… umiejetnie napisane :)i lubie to zielone cos co stanowi tlo strony 🙂

  5. Wizja pisze:

    Hej ! Wróciłam , jakby przedwcześnie z imprezy u jednej małpy / znaczy hieny / , może znasz ? Nie ? To żałuj , kiedyś cię zabiorę i zobaczysz , jak wygląda prawdziwa pomroczność.

    • ponury pisze:

      rozumiem.. impreza przy paluszkac i pitolenie o egzystencji.. na to nie ma rady.. dam sie zabrac.. zawsze bedzie mozna rozruszac jakims winiaczem ;p poza tym nikt tak nie zmula jak ja 😛 polecam sie wrecz 😛

  6. Ech, padł mi mój komp…
    musiałam go oddać do naprawy,
    bo rzęził i rozgrzewał się
    niemal do czerwoności.
    Teraz jestem bez… nie wiem
    jak długo ale dam radę
    bez tego bez…. Uśmiechy!!!

    • Wizja pisze:

      Mój się trzyma ale to chyba powietrze sawanny tak konserwuje . No , ja się częściej rozgrzewam do czerwoności – wskutek pędu i spalania w atmosferze.
      Udanego dnia !

  7. Navia pisze:

    Co to jest morgonella ???? 🙂

    • Wizja pisze:

      To ponoć taka paskuda – jakieś „nano – włókna” rozpylane przez samoloty w obłokach chemitraili . Tak mniej więcej zapodają w materiałach na blogach .
      Cześć Navia , malowanie takich orgonelli to czysta oszczędność farby / hi ,hi /. I deseczki mogłabyś pociąć na jedną tysięczną .

      • Navia pisze:

        No właśnie 🙂 Zastanawiałam się, co Miałaś na myśli pisząc o malowaniu włókien 😉
        A na chemitraile polecam działko orgonowe 🙂

      • Wizja pisze:

        Brawo ! Powiem Zenobiuszowi ,że nie jest jedynym na blogach , który docenia ten rodzaj walki. Tylko ja trochę „wam ” nie dowierzam , może gdybym mogła przetestować osobiście , dotąd widywałam tylko filmiki niezbyt przekonujące.

  8. Nice post. I learn something totally new and challenging on websites I stumbleupon everyday.

    It will always be exciting to read articles from other writers
    and use something from other websites.

  9. violamalecka pisze:

    Wizjo ja nadal bez netu…
    To chyba grubsza awaria,
    bo nijak naprawić nie potrafią.
    Dorwałam się do gościnnego kompa,
    niemal tak zdezelowanego
    jak mój… więc piszę…
    i pozdrawiam…
    i troszku niepokoję..bo dawno Cie tutaj,
    patrząc po datach nie było…

  10. Wizja pisze:

    Hej Violka . W „zasadzie ” nic dramatycznego się nie dzieje . Tak sobie spleenam , jak napisałam . Wychodzę , myślę ,że wychodzę z zimy . Zięby już piłują , niebo nabiera właściwego koloru . Damy radę .

  11. Hello, Neat post. There is an issue with your website in internet explorer, could
    check this? IE nonetheless is the marketplace
    leader and a huge portion of other people will miss your wonderful writing
    because of this problem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s