Lecz piękno tutaj…..nie olśni prostaka .

Znowu  buduję . To już  nie  wdzięczne sploty roślinnego  szałasu  ani  przezroczysty  dach  z  folii  po  zabłąkanym  pilocie . Ścianki  na  sawannie  często  zakwitały, a  gwiazdy  bez  przeszkód  mogły  nocą  zaglądać  mi  w  twarz .Teraz  montuję z  kamieni  bo sytuacja  tego wymaga . Cokolwiek  pomyślę , powiem ,napiszę  czy zrobię , odpowiedzą  na to  wyłącznie  różnej  maści  kamienie . Muszę  się  z  nimi  oswoić  bo nie  mam  wielkiego wyboru . Trawy  na  płaskim  wyżu nic  nie  wiedzą  o  symfoniach  swoich  sióstr  z  sawanny . Dźwięki  szorstkich  łodyg  na  płaskowyżu  przypominają  grę  na  grzebieniu . Słońce  bębni  po kamieniach  bez  żadnego  rytmu  i  udaje  kogoś  obcego . Wszystko  wokół  obrażone  z  powodu  tragedii  ptasząt  porażonych  moim  wtargnięciem.                               Nie  mogę  zrezygnować  z  dachu  bo  klimat surowszy niż  się spodziewałam . Wspinam  się  mocując  płaskie  kamienie  ptasie  naloty  dywanowe  podcinają  mi  nogi . Spadają  z  drzew i  nalatują . Małe , puszyste  brzydactwa, których  jedyną  ozdobą  są  rubinowe  pazurki  i  dzioby .Udało im się  porobić  rubinowe  kreski  na  moich  łydkach . Dojście  z  nimi do  porozumienie  będzie  wymagało  czasu . Cierpliwości  wszak  mam  w  nadmiarze .                               Stąpając  ostrożnie po krawędzi  dachu – widzę  trochę  dalej . Że bezludnie to oczywiste  ale  brak  stworzeń  wywołuje  niepokój  i  smutek. Sawanna  też  zrazu pokaże  się  intruzowi  pusta  ale  to  z  powodu  sprytnie  kamuflujących  się  zwierząt. Wszędzie  czuje  się  ich  mnogą  obecność , niemal  oddechy  na  plecach .  Na  płaskowyżu  pustka  prawie  doskonała , co  może  świadczyć  o  wyższej  technice  ekranowania  lub  o  niekorzystnych  warunkach  życia . Są  zdegustowane  ptaszki , może  ujawnią  się  inne  formy ….                                                                                                            Wskutek  braku  koncepcji  i  ogólnej  apatii  twórczej  wznoszę  ze  stosu  kamieni  ambonę  do  podglądu  terenu. Otrzymuję  praktyczną  wieżyczkę  obserwacyjną , która  dzięki  ustawieniu  jej  na  sporym  wzniesieniu , przerasta  znacznie  poziom  mojego  dachu . Obserwuję  od  niechcenia  i  nie  odczuwam  głodu . Rzecz  godna  namysłu . Płaskowyż  niewiele  daje  z  siebie  ale  też  niczego  nie  wymaga , nie  zmusza  w  zasadzie  do  jedzenia . Ktokolwiek  wymyślił  tę  ziemię , surową – nie  poddającą  się  obłaskawianiu  czy innym  zniewalającym  zabiegom , ten  przynajmniej  zadbał  o  rekompensatę…..uwolnił  od  przymusu  konsumowania . Dla  istot  zmysłowych  to  ból , dla  reszty – komfort .                                                 …..jeść….spać…..kochać ……oswajać ……uwalniać  się……tworzyć –  mruczę  sobie  rytmicznie  i  rozważam , jak  na  siłę  tego  łańcuszka  wpłynie  brak  ogniwka  pod  nazwą  ” jeść „. Poszczę  od  tygodni  i  trwam , to fakt  niezbity . Ale  co – z- całą – resztą ? Jeśli  stworzenia  wyżu  żyją  tylko  powietrzem  to  pewnie  obywają  się  bez  całej  reszty . Stąd   ascetyczna  zieleń , emocjonalny chłód , powściągliwe  cele  i  odwrotna  kolej  rzeczy . Te  ptaki  spadające  z  drzew bez  uśmiechu. I  nikogo . Jeśli  nikogo  to  zero oswajania , kochania , uwalniania …..a  piękno ? Nie  pytać  tylko  robić  swoje  i  zmodyfikować  prywatną  definicję  piękna . Jeżeli  ktoś  dotrze  aż  tutaj  w  nadziei  na  miłość  to  dozna  zawodu .                                                                                                                              Bo  brakiem  miłości  piękno  jest  na  wyżu . Więc  jak  tworzyć ? To  zawsze  jest możliwe .


 

*  był  sobie  Norwid , który  rozsądnie  postrzegał  ” kształt  miłości ”  i  to  podtrzymuje  niektórych  na  duchu ;                       

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Różne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

15 odpowiedzi na „Lecz piękno tutaj…..nie olśni prostaka .

  1. MrsDalloway pisze:

    ja tu drugi raz przyszłam, za pierwszym jednym tchem przeczytałam, tak się mnie podobało! ( z uśmiechem), choć jak widzę tu wcale nie tak zabawnie.
    Jakieś się ptactwo nieproszone rozsiadło na drutach wysokiego napięcia.
    Wizjo, ja po prostu oddycham pełną piersią , że się tak wyrażę, jak Cię czytam.

    • Wizja pisze:

      Ej Missy , cudna jesteś z tymi motywującymi komentarzami . Prawda jednak jest taka ,że mało kogo interesują ” smuty ” osoby zabłąkanej w świecie , niedookreślonej, szukającej wciąż ……. sama wiesz , czego . Niby nie szuka A JAKBY bezradnie nasłuchuje . Wiesz , o czym mówię ..?
      Ostatnio tak nasłuchuję , że reszta funkcji życiowych stępiała

      • MrsDalloway pisze:

        Dzień dobry Wizjo!, Nowy dzien nastał, i pomimo szarugi za oknami postanowiłam pozostać z uśmiechem zawieszonym na ustach.
        Etam, „nie interesują”, się ludziska nie znają. Wiem, że o gustach się nie rozmawia, ale czasami włos mi się jeży na głowie jak widzę co się cieszy popularnością.
        A może my z innej gliny jesteśmy( i dobrze).
        Wiesz, to przedziwne, ale w moim przypadku sprawdziło się powiedzenie, że „to” przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie, właśnie wtedy, gdy się nie szuka.
        I zaufaj mi, nie silę się na żadne komentarze w stylu: „jesteś w tym dobra”, „powinnaś pisać dalej”, „drugiej takiej jak Ty szukać ze świeczką”.
        Jak boćka kocham, naprawdę lubię Cię czytać i masz we mnie wiernego podglądacza.
        Nawet wtedy, gdy już opuszczę nasze ojczyźniane progi.
        Będę Cię szukać, penetrując światłowody( ha, ha)

        Ostatnio czytałam listy V.Woolf, i natknęłam się na jej zdjęcie. Pamiętasz? To w chuście.
        I zaraz pomyślałam, o Twoich słowach, na temat podobieństwa.
        A nawiasem mówiąc, to Wilczyca miała cięty języczek, i nie dość to była niesamowitą plotkarą. Ajajaj, rozgadałam się.
        Uściski ślę ciepłe, bo chłód zawitał w progi.

      • Wizja pisze:

        Mam nadzieję ,że te ” ojczyźniane progi ” to internet , a nie np. nasz kraj ?
        Chociaż buszować po netowisku można zewsząd . Kuzynka wciąż przysyła mi jaskółki z wieściami z Australii .
        Odezwę się jutro – co do Virginii .
        Muszę iść WDAL szukać jakiegoś punktu zaczepienia w nowych warunkach .

      • Wizja pisze:

        Missy , dokończę : MYŚLĘ O VIRGINII w taki sposób , w jaki myślałabym o siostrze – wybitnej , utalentowanej , oryginalnej i zniszczonej przez ” zło osobowe ” , w którego istnienie wierzę . Podejrzewam ,że ta świetna kobieta dała mu , w jakimś momencie życia …….przyzwolenie na przestąpienie progu

  2. elatroska1 pisze:

    Znależć punkt zaczepienia to podstawa utrzymania się na powierzchni.Trzeba coś zacząć i do tego skonczyć to żeby udowodnić tylko samemu sobie ze siła jest w nas tylko trzeba dać jej szansę by mogła to udowodnić.
    Jeśli idzie o popularność to wiesz co Wizjo naciesza sie ludziska nowościami i pieprzna to w kat a wtedy znowu wspomną stare dobre czasy.
    Nos do góry ,pierś do przodu i przed siebie!!
    wczoraj powiedziałam do męża ze ja sie nie nadaje do tego swiatu.te wszystkie kombinatorskie,zakłamane i bez sumień ludzie mnie wykończą.

    • Wizja pisze:

      Elka , jeśli powiedziałaś to do męża to znaczy , że JEMU przynajmniej ufasz , że nie zaliczasz go do tej większości ” bez sumień ” . Pozazdrościć bo większość kobiet nie obdarza mężów takim zaufaniem / po latach !/ . I słusznie bo każdy z nich to taki Daniła , jak z mich powiastek .
      Albo , jak zakompleksieni blogerzy , którzy wojują na blogach a w realu gną się na cienkich nogach.
      No…prawie każdy .
      Nie martw się o mnie , pierś mam wciąż ” do przodu” bo głowa W CHMURACH ,pionizuje całą resztę …..słusznie albo nie . Się zobaczy czy słusznie .

      • elatroska1 pisze:

        Mąż mój zawsze był przy mnie nawet jak mi odbijało.On potrafi przemilczeć czego nie można powiedzieć o mnie:))

      • Wizja pisze:

        Nooo! Los na loterii / ten małżeński / bo z całą ” resztą ” losu też się nieźle borykasz. Ale twój aniołek stróż zawsze załatwia ci bezpieczne lądowanie .

  3. elatroska1 pisze:

    Niby wiem o tym aniołku jednak czasami wystawia mnie na próbę.No i weż to strzymaj.
    Ps.Męża odratowałam.Moje bystre oko sie przydało!Miał udar.

    • Wizja pisze:

      Zatem Jego życie należy do Ciebie . Do samego końca , brawo ! To była / jak to mówią / spektakularna akcja .
      No widzisz , aniołek wystawił cię na próbę ale DALIŚCIE radę . Znaczy – dobry aniołek wzmacniający troskliwość Elki .

  4. Navia pisze:

    Witaj Wizjo 🙂 Nie chciałam Cię przestraszyć poprzednio nagłym wtargnięciem ale wordpress zażądał logowania i przepadło, nie mogłam być sobą ale dzisiaj to co innego 🙂 Żeby mruczeć rytmicznie i dorównać słońcu w bębnieniu po kamieniach spraw sobie bęben jako ja. Daje moc i odstrasza wszelkie ponuractwa, polecam 🙂 🙂 🙂 serdeczności 🙂

    • Wizja pisze:

      Nno, teraz poznaję Navijkę ! Czy już mówiłam ,że niszczysz farbę we właściwym kierunku ? Powtarzam żebyś się nie wycofała .
      Bęben to jestem ja , pustka we mnie , pustka wokół , mówię sama do siebie coraz głośniej bo niezbyt mam materiał żeby słowa utrwalać na skałce czy innym papirusie .

      • Navia pisze:

        Czy właściwym niszczeniem farby nazywasz dom w różach? Cieszy mnie, że podoba Ci się choć osobiście wolę wszelkiej maści piórka i futerka. A w bębnie nie ma pustki, tak jak w Tobie nie ma próżni – jest cały Wszechświat, fascynujący i cichy 🙂

      • Wizja pisze:

        Dom w różach > TAK ! Piórka są przeurocze ale ten duży olej pokazuje twój / chyba ? / niedosyt ” w tematach ” . Pracuj nad jednym i drugim bo tym sposobem bardziej wypełniasz wszechświat urokliwością > i nasze małe światy również .

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s