O mnie

Rosiczka na portreciku to mniej więcej ja. Usta gotowe przechwycić… oczy brązowe czy zmyłkowe.

To o czym mówię jest wypadkową oceanu danych, w jakich pływam. Nie podaję linków do informacji, nie cytuję prawd z opracowań naukowych, nie powołuję się na autorytety. Obserwuję spod przymkniętych powiek i odbieram indywidualnym polem. Wyrażam opinie i nazywam odczucia. Czasem formułuję daleko posunięte uogólnienia. Tropię was w realu i na terenie wirtualnym. Pozwalam sobie na to. W ogóle nie zamierzam się z niczego tłumaczyć. Musicie przyjąć na słowo. Czy oczekuję czyjejś reakcji ? Nie wiem, pewnie czasem…

Wszelkie podobieństwo opisywanych zjawisk, sytuacji, ludzi – do ewentualnych realnie gdzieś zaistniałych, jest ma się rozumieć, zupełnie przypadkowe.